Wpisy z tagiem: jeff vandermeer

wtorek, 08 marca 2011
Ambergris po raz trzeci
Przerwa spowodowana była zmaganiami z Finchem VanderMeera. Nie lubię Ambergris, to wiadomo nie od wczoraj. Ale jeśli już Ambergris, to w tym wydaniu. Najprzystępniejsze, najciekawsze z dotychczasowych podejść. Gęsty, paranoiczny kryminał z nutką Orwella.
W międzyczasie Ostrze Tyshalle'a i faktycznie drugi tom mocno dołuje, dlatego jeszcze nie zdołałam skończyć. Akcja z Kollbergiem jest chora i niesmaczna, w dodatku to chamski wytrych.
Pocieszam się perspektywą Cornwella:)
poniedziałek, 05 lipca 2010
Jeff V. po raz trzeci, Chuck P. po raz drugi i Charles S. po raz pierwszy
Z kolejki się wygrzebałam, sytuacja bez precedensu od chyba trzech lat, więc czytam, co chcę. Ostatni na liście obowiązków był Shriek.Posłowie, druga odsłona darzonych prze mnie od czasu Miasta szaleńców i świętych żywiołową antypatią opowieści z Ambergris. Ta lepsza, dodajmy od razu, choć pierwsza połowa była tak tragicznie rozwlekła, że o mały figiel nie dotarłabym do "gęstego" w drugiej. Co poradzę, że wolę ludzi od miast? Szerzej - pod linkiem.

Następny był Fight club Palahniuka. Czytanie lata po obejrzeniu filmu, a więc z odgórną znajomością głównej "zakrętki", nie przeszkadza w delektowaniu się specyficznym, indywidualnym stylem i intensywnością pełnych frustracji, ale nie pozbawionych sensu przemyśleń i postulatów Tylera Durdena. Czysta przyjemność, choć refleksje niesie niezbyt wesołe, to zdecydowanie warto. Polecam. Acz nie wątpię, że bez znajomości filmu wrażenie jest większe. W kolejce mam Rozbitka i cieszę się na niego z wyprzedzeniem.

Accelerando Strossa czytam aktualnie i to kolejny trudny orzech do zgryzienia z Uczty wyobraźni. Jestem po trzech opowiadaniach, czyli pierwszej części, i wciąż nie udało mi się "wkręcić". Co zaczynam czuć klimat, autor uznaje za stosowne przerwać narrację średnio zrozumiałym wykładem, który klimat skutecznie zabija. Coś tam rozumiem i fascynują mnie niektóre pomysły ( tzn. te, które jestem w stanie jakoś ogarnąć), ale chwilowo uczucia mam mieszane. Charles S. nie umie sprzedać swoich pomysłów, może jest ponad zniżanie się do poziomu "prostego" czytelnika? Watts w Ślepowidzeniu też się nie patyczkował i poruszał złożoną problematykę, ale robił to dużo przystępniej.

***
Jeśli chodzi o Wielką Wyprz, to stopniowo przenosi się na allegro, więc jeśli ktoś z czymś nie zdążył albo przegapił wcześniejszego posta, zapraszam tutaj.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Jeff, zwracam honor!

Tak to już czasem jest, że trzeba coś odszczekać, ale tym razem robię to z autentyczną radością: VanderMeera da się czytać z przyjemnością, za które to stwierdzenie, po moich traumatycznych doświadczeniach z opowiadaniami o Ambergris, nie dałabym funta kłaków jeszcze dwa tygodnie temu:)) Polecam Podziemia Veniss, głównie ze względu na znakomite tłumaczenie i dające po głowie opisy przeżyć bohaterów (miasto tym razem jest jedynie tym, czym być powinno, czyli tłem - w centrum mamy dramaty protagonistów). Obrazy, stymulujące wyobraźnię, miejscami naprawdę przerażają, tak do szpiku, zwłaszcza, jeśli czyta się w okolicach północy, w ciemności rozjaśnionej wyłącznie lampką i w pustym domu.

Więcej:

http://ksiazki.wp.pl/katalog/recenzje/rid,39567,recenzja.html

Poza tym Miasto Kości Cassandry Clare, oczywiście pierwszy tom trylogii - Dary Anioła. Powieść wyraźnie naznaczona fascynacją Autorki Harrym Potterem i SW, w tle miłostki nieoczekiwanie-okazujących-się-niezwykłymi nastolatków i rodzinny dramat w stylu najbardziej wydumanego brazylijskiego tasiemca. Na plus - humor - choć na poziomie niezbyt autentycznym w ustach 15-latków (w sensie - docinki zbyt dojrzałe) i fakt, że niemal do końca książkę czyta się bez bólu,  choć może nieco w tym zasługi tłumaczki, Anny Reszki (świetnie przełożyła dylogię Duncana). Dodatkowy plus dla cynicznych szyderców w typie mojej skromnej osoby - jest się z czego złośliwie pośmiać. Fabuła dynamiczna, tempo ma chyba ukryć występujące gdzieniegdzie poważne dziury w logice, rozdzialiki krótkie - no, słowem, idealne nieangażujące czytadełko pociągowe, o ile mamy poniżej 14 lat (plus minus).

Rozczarował mnie natomiast ukończony wczoraj drugi tom cyklu Pies i klecha Łukasza Orbitowskiego i Jarosława Urbaniuka: choć sam pomysł na fabułę ciekawszy i spójniejszy niż w jedynce, to wykonanie mocno chaotyczne, a całość sprawia wrażenie opowiadania rozciągniętego na siłę. I, największy minus - żadnego pogłębienia postaci Gila i Enki, na które najbardziej liczyłam. Zatem znowu "pod prąd" powszechnej opinii, bo w miarę zgodnie twierdzą czytelnicy, że dwójka jest lepsza od jedynki. A moim zdaniem słabsza.

No i jednak czytelnictwo w sierpniu kwitnie, a magisterka numer dwa powstaje w tempie pełzającym - dziś dobijam do 1/5. 

Kolejka: Stover Bohaterowie umierają, Carey Przebierańcy, Mieville Blizna, Stross Accelerando, a dalszej nawet nie wypisuję, bo bez sensu:/

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka