Wpisy z tagiem: esej

sobota, 14 lipca 2018
Krótko o króciakach: Nosowska i Wicha
Wiem, że zestawienie tych dwojga autorów w jednej notce może na pierwszy, a nawet i drugi rzut oka wydawać się obrazoburcze, bo łączy ich (oraz ich dzieła) wyłącznie okupowanie list bestsellerów. Ale również relatywnie niewielka objętość tekstów oraz fakt, że minęło już sporo czasu, odkąd je przeczytałam, zwłaszcza Wichę.

Z Rzeczami, których nie wyrzuciłem mam problem w pewnym sensie zbliżony co swego czasu z równie wychwalanymi przez krytykę Mikrotykami. Oddziałują bardzo silnie, ale głównie w trakcie lektury. Jest to zbiór intymnych esejów, związanych z przedmiotami, jakie zostały autorowi po zmarłej matce. Ich remanent prowokuje związane z właścicielką wspomnienia, a zbiór całościowo obrazuje słodko-gorzki smak żałoby. Okresu naznaczonego tęsknotą za tym, co nieodwołanie się skończyło wraz z odejściem najbliższej osoby. Poprzez tytułowe rzeczy autor kreśli realistyczny i poruszający portret matki, która jawi się jako osoba o silnym charakterze i jasno określonych priorytetach, mocno oddziałująca na swoje otoczenie w domu, w pracy, nawet w księgarni (była wielką miłośniczką książek). Uniwersalna płaszczyzna przeplata się tu zatem z indywidualną. A fragmenty bardzo udane należą raczej do tej uniwersalnej. Po kilkunastu tygodniach pamiętam głównie teksty poświęcone książkom (okładkom, kucharskim, Emmie Jane Austin). Gdy minie kilka miesięcy, raczej zostanie ze mną tylko Emma. Genialne były w tej książce poszczególne zdania (niestety, aktualnie już żadnego nie przytoczę, ale pamiętam własny zachwyt), ale jako całość, z wyżej powołanych względów, raczej nie jest to jakaś wybitna literatura. Niemniej, przeczytać na pewno warto.

A ja żem jej powiedziała to raczej bardziej wydawnictwo niż książka w pełnym tego słowa znaczeniu, ale przyjmijmy, że to zbiór felietonów wokalistki, wydanych na fali popularności jej autorskich filmików z Instagrama. I bujnie zilustrowanych. Tekst jest tu tak naprawdę dodatkiem. Niemniej, dla mnie, jako wiernej czytelniczki felietonów Kaśki publikowanych w Filipince oraz miłośniczki tekstów i piosenek jej autorstwa, była to tak czy siak lektura obowiązkowa. Dwie godzinki i po krzyku, ale przemyśleń mam całkiem sporo i w sumie dosyć niewesołych. Pewnie po prostu obie się zmieniłyśmy - ja już nie jestem smarkulą spijającą bezkrytycznie życiowe mądrości spływające spod pióra podziwianej gwiazdy. A Nosowska w tym zbiorze stara się czytelnika ze wszystkich sił przekonać, że przepracowała wszystkie swoje problemy i pogodziła się ze sobą i światem. Niestety, co i raz własnym twierdzeniom zadaje kłam, m.in. ziejąc jadem na inne kobiety (w szczególności te młodsze i chudsze, które postrzega jako suki czyhające na jej partnera). Ten dysonans pomiędzy deklaracjami autorki a faktycznym wydźwiękiem jej tekstów, które dobitnie potwierdzają, że wciąż ma problemy z samooceną, głównie w kontekście swojej figury i wieku, a jej główną strategią radzenia sobie z problemami jest ucieczka przed nimi, poważnie przeszkadzał mi w delektowaniu się fragmentami bardziej udanym: lekkimi, ironicznymi, mądrymi, celnymi. Bo i takie tam są. Żeby nie było nieporozumień. Tak że na lekturę decydujcie się z rozwagą.
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka