Wpisy z tagiem: Brent Weeks

poniedziałek, 14 marca 2011
Tryumf woli i Pryzmat (powoli)
Muszę z pewną taką nieśmiałością przyznać, że, będąc w sobotę w księgarni, znanej też jako Przybytek Zła tudzież Dom Pokus, miałam impuls sięgnięcia po trzeci tom Aktów Caine'a. Jednak mężnie go zwalczyłam. Pomyślałam o nakupowanych  zaległościach, o czekającym od sierpnia Secret speech Toma Roba Smitha (ciąg dalszy znakomitej Ofiary 44), o Cornwellu kupionym dwa tygodnie temu, o kolejce recenzenckiej (chwilowo liczy tylko 3 pozycje, ale cóż z tego, skoro jedna ma 730 stron?) - i nie kupiłam Czarnego Noża. Bez kitu, powinny istnieć spotkania anonimowych książkoholików. Dostałabym żeton za męstwo.
A tak naprawdę nie kupiłam głównie dlatego, że z dwóch egzemplarzy dostępnych każdy był wymemłany tudzież złachany. Kocham używane książki z duszą, ale jeśli mam płacić cenę okładkową w księgarni, to niech ta książka nie wygląda jak psu z gardła. Nie chodzi mi o drobne zagięcia rogów czy minimalnie naderwaną obwolutę, na takie drobiazgi nie zwracam uwagi. Ale jeśli nowa książka jest brudna i połamana, to dziękuję, postoję.

A ta 730 str. cegła to Czarny Pryzmat Brenta Weeksa i choć po 80 stronach nie mam się za bardzo do czego przyczepić, to wkręcić się też nie mogę, a i mogłoby to być krótsze. ZDECYDOWANIE. Weeks miewa pomysły, więc może coś jeszcze z tego będzie. Ale kolejny niezwykły podrostek nie wróży najlepiej.

piątek, 16 lipca 2010
Przerwa z powodu awarii obwodów
Miała miejsce. Obecne temperatury nie sprzyjają głębokim refleksjom ani czytaniu ambitnej literatury. Tym samym mam wymówkę, dlaczego po dwóch częściach (sześciu opowiadaniach) przerwałam czytanie Accelerando - wrócę, ale raczej nie przed zmianą pogody.W ogóle nie będę się spieszyć. Na tego typu rzeczy trzeba mieć nastrój, bo to naprawdę hard sf.
Wpadł mi za to służbowo trzeci Weeks, czyli Poza Cieniem i początkowo aż mi się w głowie zakręciło od ogromu przepaści dzielącej te dwie pozycje, ale szybko się przestawiłam, bo to z kolei rzecz idealna na kanikułę - wszyscy tam są wszechmocni, większość właściwie nieśmiertelna, a jak nawet żadne z powyższych, to są królami uzbrojonymi w artefakty o megamocach. I znowu wiem, skąd się biorą pokutujące w rozmaitych kręgach stereotypy o fantastyce. Ale czytało się bezproblemowo i spory ubaw był.
W następstwie stwierdziłam, że potrzebna mi odskocznia i sięgnęłam po Zabójcę mimo woli Aleksandry Marininy, znów zaczynając cykl od środka. Na razie mogę powiedzieć tyle, że styl mi się podoba:) Na Erynie chwilowo nie mam nerwów:>

A dwa ostatnie numery Polityki nietypowo wręcz dobre. Dużo ciekawego czytania.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka