Wpisy z tagiem: Na faktach

sobota, 10 marca 2018
Wojna bez zwycięzców (Don Winslow, Z psich pazurów)
To wojna, której nie da się wygrać, dopóki narkotyki będą nielegalne. Ale na początku tej opowieści, obejmującej 29 lat, od roku 1975 do roku 2004, Art Keller, młody funkcjonariusz raczkującej DEA (Drug Enforcement Administration, amerykańskiej Agencji Antynarkotykowej), utworzonej przez prezydenta Nixona 1 lipca 1973 roku, jeszcze o tym nie wie.
Wie, że nawet właśni koledzy nie chcą go na meksykańskiej placówce, do której trafił. Jest trędowaty, bo zielony, został zwerbowany z CIA. Zna się na wojnie (był w Wietnamie, w oddziałach specjalnych), ale nie na wojnie narkotykowej.
A jeśli trzeba by scharakteryzować Arta jednym przymiotnikiem, to byłby to uparty. Nie mogąc inaczej wkupić się w łaski swoich, nawiązuje kontakt z miejscowym funkcjonariuszem policji, Miguelem Barrerą. Dzięki uzyskanym od niego informacjom DEA organizuje Operację Kondor, niszcząc meksykańskie pola maku (wówczas głównym towarem przemycanym przez granicę meksykańsko-amerykańską jest opium). Keller nie wie jednak najważniejszego – jego sukces był pozorny, a tak naprawdę był sukcesem jego informatora, który wykorzystał DEA do wyeliminowania konkurencji i założył własny, nowy kartel. Kartel z Guadalajary. Który szybko przerzucił się na nowy towar – kokainę z Kolumbii.
Na próby naprawienia tego błędu naiwnego żółtodzioba Keller poświęci następne ćwierć wieku, raz odnosząc pewne sukcesy, innym razem znaczące porażki. Kartel też będzie raz na wozie, raz pod wozem, przejdzie wewnętrzną wojnę o przywództwo i przekształcenia modelu operacyjnego. A dzięki talentowi narracyjnemu Dona Winslowa czytelnik może obserwować zarówno osobistą rozgrywkę Arta z Barrerami, jak i meksykańską trampolinę (mechanizm przemytu kokainy z Kolumbii, przez Meksyk do USA) w działaniu po obu stronach granicy. Połączenie perspektywy prywatnej bohaterów z szerokim rzutem na całość przemytniczego mechanizmu pozwala uzyskać unikalny, niesamowicie angażujący efekt. Powieść jest bardzo filmowa, między innymi dzięki dynamicznym zmianom perspektyw narracyjnych i planów akcji, a także zaburzeniom chronologii, ale najważniejsze wątki są oparte na prawdziwych wydarzeniach, a bohaterowie – choć noszą inne nazwiska – poza detalami mają życiorysy realnie istniejących postaci. Tak jest, prawie wszystko w tej kipiącej akcją, wciągającej, pełnej grozy, pieniędzy i krwi historii zdarzyło się naprawdę.
Kto oglądał serial Narcos, wie, co się działo w Kolumbii, będącej źródłem przemycanej kokainy. Kto czytał znakomitą Ameksykę Eda Vulliamy’ego, jest w stanie sobie powierzchownie wyobrazić, jak wygląda wojna narkotykowa na samej granicy. Kto nie oglądał ani nie czytał, a interesuje go ta problematyka, temu zdecydowanie polecam obie pozycje. Powieść Winslowa oferuje kolejny istotny element tej układanki, a poza ponurą refleksją o bezsensie osobistej zemsty i wojny z narkotykami w amerykańskim wydaniu, także niesamowicie wciągającą rozrywkę. Z psich pazurów jest monumentalne, liczy ponad 600 stron, a pochłonęłam je w ciągu tygodnia, w międzyczasie normalnie chodząc do pracy. Bo poza wszystkim innym to opowieść o jednostkach, ich marzeniach, ambicjach, dążeniach, planach i winach. O próbach odkupienia grzechów. Wszak tytuł nieprzypadkowo pochodzi z Księgi Psalmów (w ramach ciekawostki, różne wersje tłumaczenia tego fragmentu można zobaczyć tutaj). Lekturę wydatnie uprzyjemniał znakomity przekład, za który wyrazy uznania należą się Piotrowi Chojnackiemu (znanemu też jako Zacofany w lekturze) i Katarzynie Bażyńskiej - Chojnackiej. Szkoda, że tak świetna powieść wyszła w tak niszowym wydawnictwie jak Vizja Press & IT i obecnie, po 11 latach, jest bardzo trudno dostępna (sama szukałam prawie 2 lata). Ale poszukajcie, gwarantuję, że warto. Za polecenie tytułu i zwrócenie uwagi na autora dziękuję Jane Doe.
sobota, 02 grudnia 2017
Która wersja jest prawdziwa? (Margaret Atwood, Grace i Grace)
Z Nancy żadna wielka dama,
A wciąż pomiata mną,
Przez dzień cały mnie pogania,
Aż mnie zapędzi w grób.
Grace dobrego kochała Kinneara,
McDermott ukochał swą Grace,
I powiadam, to właśnie miłość
Przyniosła nieszczęścia te.
O Grace, bądź ukochaną mą,
Och nie, to nie może być,
Wpierw żeby dowieść miłość swą,
Zabijesz Nancy Montgomery.

Pośród tych rozwścieczonych szaleńców rozpoznałam twarz Grace Marks – już nie smutną i zrozpaczoną, lecz rozjaśnioną płomieniem szaleństwa i promieniejącą odrażającą, szatańską radością. Spostrzegłszy, że obserwują ją nieznajomi, uciekła do jednego z pokoi, skrzecząc niczym strzyga. Zdaje się, że nawet w najdzikszych atakach choroby nadal ją prześladują straszliwe wspomnienia. Nieszczęsna dziewczyna! Kiedy skończą się męki jej kary i pokuty? Kiedy zasiądzie u stóp Jezusa, odziana w niepokalaną szatę jego sprawiedliwości, kiedy krwawa plama zostanie zmyta z jej dłoni, a grzechy odkupione i odpuszczone…?
Miejmy nadzieję, że całą jej winę można przypisać początkom tej potwornej choroby.

Susanna Moodie
Life in the Clearings, 1853

Grace Marks istniała naprawdę. Irlandka, której wielodzietna rodzina wyemigrowała do Kanady za lepszym życiem, i której matka nie przeżyła morskiej podróży. Służąca,  w listopadzie 1843 roku, w wieku 16 lat, skazana na śmierć przez powieszenie za podżeganie do zabójstwa swojego ówczesnego pracodawcy Thomasa Kinneara, dokonanego przez jego stajennego Jamesa McDermotta. Jednak sędzia zarekomendował ławie przysięgłych ułaskawienie dziewczyny i choć dwudziestoletni McDermott zawisł niecałe trzy tygodnie po zakończeniu procesu, wyrok Grace zmieniono na dożywotnie więzienie. Karę odbywała w więzieniu w Kingston. Po ponad ośmiu latach odsiadki zaczęła się dziwnie zachowywać: w ciągu dnia miała zwidy, nocami nie mogła spać, cierpiała na gwałtowne zmiany nastroju. Odesłano ją na leczenie do domu dla obłąkanych w Toronto, gdzie spędziła półtora roku. Po tym czasie uznano, że jej stan poprawił się na tyle, by mogła wrócić do więzienia. Sprawa Grace budziła wielkie zainteresowanie społeczne i od samego początku czyniono wysiłki w kierunku jej uwolnienia, które jednak przyniosły owoce dopiero po trzydziestu latach. Margaret Atwood zabiera zaś czytelnika na kartach swojej powieści, opartej na rzetelnej pracy z historycznymi źródłami, ale będącej czymś zdecydowanie więcej niż prostą rekonstrukcją, charakterystyczną dla gatunku true crime, w okres przejściowy. Do roku 1959, gdy przygotowywana jest kolejna petycja w sprawie zwolnienia Grace i w celu zwiększenia szans jej powodzenia komitet angażuje młodego amerykańskiego psychiatrę, doktora Simona Jordana. Ma on popracować z panną Marks nad rekonstrukcją wspomnień o feralnym dniu, w którym doszło do zabójstw (zginęła także gospodyni Kinneara, Nancy Montgomery, ale - wobec skazania obojga sprawców na śmierć za pierwszą zbrodnię - drugi proces uznano za bezprzedmiotowy). Skazana konsekwentnie utrzymuje, że kluczowych wypadków po prostu nie pamięta. By zwalczyć amnezję, doktor Jordan odbywa z Grace serię rozmów o całym jej życiu. Jest kobietą – bo w chwili ich pierwszego spotkania Marks ma już 32 lata – zafascynowany. A jednocześnie wewnętrznie rozdarty pomiędzy pokusą zaufania jej wersji i obawą, że pada właśnie ofiarą wyrafinowanego oszustwa przebiegłej zbrodniarki. Jak wygląda prawda?
Dzięki naprzemiennej narracji – przetykanej rozmowami bohaterów i kolejnymi fragmentami retrospektywnej opowieści Grace - mamy wgląd zarówno w myśli panny Marks, jak i doktora Jordana. Powstaje tym samym bardzo interesująca mozaika, w której ostatecznie żaden element nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Weźmy doktora: jako mężczyzna i naukowiec ma wobec swojej rozmówczyni poczucie wyższości. Jest człowiekiem wolnym i wykształconym, a ona uwięzioną prostaczką pełną przesądów, takich jak wiara w boga. Od jego raportu zależą jej dalsze losy i szanse na wolność. Przy nim władza i kontrola. Ale wystarczy, że z domu, w którym Simon wynajmuje pokój, odejdzie służąca, a okazuje się, że pan i władca w podstawowych sprawach życia codziennego jest bezradny jak niemowlę. Nie umie gotować, nie wie, jak zrobić zakupy na targu, sprzątanie to dla niego zadanie ponad siły. Jedynym wyjściem z impasu okazuje się przekupienie służącej, by wróciła i ocaliła ład.
Może zatem to Grace Marks, służąca od młodych lat, jest czarnym koniem tego wyścigu? W końcu to ona decyduje, co doktorowi opowie i jak to zrobi. Jest mistrzynią w szyciu (dlatego wolno jej pracować w domu komendanta więzienia) i jak kontroluje ścieg, tak panuje nad swoją historią i swoim zachowaniem, od którego zależy opinia doktora Jordana o jej osobie. Stopniowo, niepostrzeżenie, owija go sobie dookoła palca.
Powieść Atwood jest jak wymarzona kołdra Grace Marks – Rajska jabłoń: z mnóstwa różnokolorowych, starannie połączonych kwadratów wyłania się godny podziwu wzór. Przy czym ciężar ostatecznej odpowiedzi na pytanie postawione w tytule notki zostaje przesunięty na czytelnika, pisarka rozrzuca rozmaite tropy, ale niczego definitywnie nie przesądza. Jest to w efekcie dobra i angażująca intelektualnie lektura, ale mimo wszystko blednie w zestawieniu z Opowieścią podręcznej. Nie pomaga też najnowszemu wydaniu przekład Aldony Możdżyńskiej, w którym zdania często gęsto wyglądają na przetłumaczone dosłownie z angielskiego, bez poszanowania reguł polskiej gramatyki, co daje pokraczny i drażniący efekt. Niestety, na czytniku nie chciało mi się zaznaczać, więc nie mogę podać konkretnych przykładów. Ponadto zapewne mało kto jest tak wrażliwy na poprawność gramatyczną jak ja. Ale jeśli jesteś gramatycznym nazistą, nie powielaj mojego błędu i sięgnij po oryginał, czyli Alias Grace, o ile czytasz po angielsku.
niedziela, 29 października 2017
Kiedy rodzi się zbrodniarz? (Mindhunter, sezon 1)
Wiem, że wszędzie teraz tego pełno, ale nic nie poradzę, że dziesięcioodcinkowy serial Mindhunter po prostu mnie uwiódł. Mówiąc najkrócej, to serial o początkach profilowania i analizy behawioralnej oraz ich śledczego wykorzystania, oparty o wspomnienia agenta FBI Johna Douglasa pod tym samym tytułem. Postać bezpośrednio inspirowana Douglasem to Holden Ford, młody agent, który po samobójstwie jednego ze ściganych przez siebie przestępców zostaje przesunięty do pracy szkoleniowej. Jego obsesją staje się próba zrozumienia, dlaczego mordercy decydują się na zabijanie, i to w ściśle określony sposób. Uważa, że odpowiedź na to pytanie nie tylko ułatwi wykrywanie sprawców, ale także umożliwi ich prewencyjne izolowanie od społeczeństwa. Holden swoim nowym hobby stopniowo zaraża opornego początkowo starszego kolegę, a gdy udaje im się z użyciem profilu pomóc lokalnej policji w rozwiązaniu pierwszej sprawy, obaj zapalają się do projektu. W tajemnicy przed przełożonymi jeżdżą do więzień, rozmawiać ze skazanymi za najokropniejsze zbrodnie o ich motywacjach. Do ekipy dołącza następnie badająca psychopatycznych dyrektorów korporacji psycholog Wendy Carr (również inspirowana, choć chyba luźniej, postacią dr Ann Wolbert Brugges). Razem zmagają się z oporem struktur FBI, które, delikatnie mówiąc, umiarkowanie oceniają potencjalną użyteczność ich pracy.
Obok wątków prywatnych postaci, które odgrywają uzupełniającą rolę, serial koncentruje się z jednej strony na pokazaniu bezpośrednich interakcji agentów ze skazanymi seryjnymi zabójcami (genialny Cameron Britton jako Edmund Kemper czy niewiele mu ustępujący Happy Anderson jako Jerry Brudos - ogólnie casting w serialu jest bezbłędny), a z drugiej na praktycznym zastosowaniu pozyskanej w ten sposób wiedzy przy próbach schwytania aktywnych przestępców, na prośbę lokalnych jednostek policji.
Może nie brzmi to fascynująco dla osób wolnych od mojego skrzywienia naukowego i zawodowego, ale uwierzcie - wciąga jak bagno. A wisienką na torcie jest soundtrack - mogłabym go słuchać na okrągło.
Jeśli jeszcze nie widzieliście, to bardzo wam zazdroszczę.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka