Wpisy z tagiem: Chuck Palahniuk

środa, 07 marca 2012
Potępieni czyli trzynastoletnia grubaska kontra Szatan
Wiecie, że w Piekle ląduje średnio 98,6 % prawników i 100% rudowłosych? Znalazła się tam także 13-letnia Madison Spencer, prawdopodobnie za przedawkowanie marihuany. Rodzice Madison brylowali na szczytach filmowego showbiznesu (matka aktorka, ojciec producent), mieli dom w każdym miejscu na Ziemi (albo w każdym, które się liczy) i prywatny odrzutowiec. Madison miała na kopy "jednodniowych" braci i sióstr, adoptowanych w związku z kolejnymi akcjami promocyjnymi przedsięwzięć rodzicieli, a następnie odsyłanych do szkół z internatem. Sama też uczyła się w takiej szkole w Szwajcarii, samotna i nieszczęśliwa, odtrącana przez rówieśnice z powodu nadwagi, wady wzroku i ogólnego odbiegania od standardów, oczywiście nad wiek inteligentna. Teraz trafia do Piekła, gdzie, o ironio, buduje swoje pierwsze prawdziwe relacje międzyludzkie z innymi potępionymi.
Potępieni to może nie najlepsza koncepcyjnie, ale na pewno najrówniej napisana powieść Palahniuka z dotychczas przeze mnie czytanych. Nie ma tu takich przeszarżowanych "jazd" jak motyw z kamieniami z Udław się czy wątek mydła z Fight clubu. Jest natomiast wszystko, co sobie u autora najbardziej cenię tj. szalone pomysły, w tym masa uroczych piekielnych detali typu Angielski pacjent puszczany w pętli czy Ocean Zmarnowanej Spermy, żonglerka nawiązaniami literackimi (Guliwer! Palahniuk to ma wyobraźnię....zachwycająco wręcz chorą) i kulturowymi, bon moty w ilościach hurtowych, bezwzględna satyra społeczna i masa cudnej ironii.
Polecam, czyta się ekspresowo. Ja łyknęłam całość w dwa dni.
poniedziałek, 05 lipca 2010
Jeff V. po raz trzeci, Chuck P. po raz drugi i Charles S. po raz pierwszy
Z kolejki się wygrzebałam, sytuacja bez precedensu od chyba trzech lat, więc czytam, co chcę. Ostatni na liście obowiązków był Shriek.Posłowie, druga odsłona darzonych prze mnie od czasu Miasta szaleńców i świętych żywiołową antypatią opowieści z Ambergris. Ta lepsza, dodajmy od razu, choć pierwsza połowa była tak tragicznie rozwlekła, że o mały figiel nie dotarłabym do "gęstego" w drugiej. Co poradzę, że wolę ludzi od miast? Szerzej - pod linkiem.

Następny był Fight club Palahniuka. Czytanie lata po obejrzeniu filmu, a więc z odgórną znajomością głównej "zakrętki", nie przeszkadza w delektowaniu się specyficznym, indywidualnym stylem i intensywnością pełnych frustracji, ale nie pozbawionych sensu przemyśleń i postulatów Tylera Durdena. Czysta przyjemność, choć refleksje niesie niezbyt wesołe, to zdecydowanie warto. Polecam. Acz nie wątpię, że bez znajomości filmu wrażenie jest większe. W kolejce mam Rozbitka i cieszę się na niego z wyprzedzeniem.

Accelerando Strossa czytam aktualnie i to kolejny trudny orzech do zgryzienia z Uczty wyobraźni. Jestem po trzech opowiadaniach, czyli pierwszej części, i wciąż nie udało mi się "wkręcić". Co zaczynam czuć klimat, autor uznaje za stosowne przerwać narrację średnio zrozumiałym wykładem, który klimat skutecznie zabija. Coś tam rozumiem i fascynują mnie niektóre pomysły ( tzn. te, które jestem w stanie jakoś ogarnąć), ale chwilowo uczucia mam mieszane. Charles S. nie umie sprzedać swoich pomysłów, może jest ponad zniżanie się do poziomu "prostego" czytelnika? Watts w Ślepowidzeniu też się nie patyczkował i poruszał złożoną problematykę, ale robił to dużo przystępniej.

***
Jeśli chodzi o Wielką Wyprz, to stopniowo przenosi się na allegro, więc jeśli ktoś z czymś nie zdążył albo przegapił wcześniejszego posta, zapraszam tutaj.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka