Wpisy z tagiem: Powergraph

niedziela, 29 kwietnia 2018
Trochę Dicka, trochę Matriksa, za dużo chaosu (Rafał Kosik, Różaniec)
Miałam nadzieję, że najnowsza powieść Rafała Kosika okaże się czarnym koniem fantastycznej rodzimej stawki 2017. Był to bowiem wyjątkowo marny rok, o czym świadczy choćby fakt, że ostatecznie na nominacje do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego załapali się autorzy spoza gatunkowego getta - Zygmunt Miłoszewski z Jak zawsze oraz Elżbieta Cherezińska z Płomienną koroną (na którą i ja zagłosowałam, bo choć wątek fantastyczny to żenada, sama powieść jest dobra).
Jest to moje pierwsze spotkanie z powieściową twórczością autora, a zarazem jego pierwsza powieść dla dorosłych po wieloletniej przerwie. Być może źle trafiłam, na pewno Różańcowi nie pomogło, że powstawał osiem lat. Jest bowiem dramatycznie nierówny i to niestety rzuca się w oczy. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością lepiej by też książce zrobiło, gdyby ukazała się w innym wydawnictwie, nienależącym do autora (ewentualnie, by w tej formie nie ukazywała się po prostu w ogóle).
Zdaję sobie sprawę, że brzmi to ostro, zwłaszcza w zestawieniu ze wszystkimi pochlebnymi opiniami, na które natknęłam się w okolicach premiery.  Ale nic na to nie poradzę, mimo że w pomyśle na wielu poziomach był potencjał, a powieść momentami czytało się z autentycznym zainteresowaniem, końcowy efekt przypomina sflaczały balon. Akcja rozgrywa się w nieokreślonym momencie przyszłości, bo ludzkość nie liczy już lat w sposób, do którego przywykliśmy. Po niesprecyzowanej katastrofie ekologicznej musieliśmy opuścić Ziemię i przenieść się do miast-pierścieni, orbitujących wokół Nie-Słońca. W Pierścieniu Warszawa mieszka Harpad, nasz główny bohater, który utrzymuje się z hakowania sztucznej inteligencji, monitorującej m.in. bezpieczeństwo populacji. Obniża mianowicie swoim klientom poziom PZ, czyli punktów Potencjalnego Zagrożenia, tak, by nie ulegli Eliminacji dla dobra ogółu. Próg punktowy, po którym to następuje, jest nieznany, wiadomo jednak, od kiedy należy mieć się na baczności. Gdy zbierzemy zbyt wysokie PZ, pojawiają się prowokatorzy, usiłujący nas przepchnąć przez granicę, zza której nie ma powrotu. I wtedy trzeba szukać kogoś takiego jak Harpad – kodera g.A.I.a. Umiejętności bohatera są przy tym na tyle unikalne, że zostaje on - z pomocą szantażu skierowanego przeciwko najbliższej osobie - wplątany w rozgrywkę polityczną. Pierścień Warszawa znajduje się bowiem w gorącym okresie przedwyborczym. I jakby tego wszystkiego było mało, w pewnym momencie wybucha Pierścień Monachium, co zostaje zatajone przed opinią publiczną. Rozwój wydarzeń zmusi protagonistę do wejścia głębiej i odkrycia prawdziwej natury rzeczywistości, gdyż, jak łatwo się domyślić, swych unikalnych umiejętności nie posiadł on po to, by bezproblemowo zarabiać na życie. Jego głównym przeciwnikiem okażą się nie zwaśnione ludzkie stronnictwa, ale sztuczna inteligencja, która miała im służyć.
Mamy więc koronny schemat SF, do tego nawiązania do absolutnych klasyków gatunku, takich jak Dick czy Ellison. Wypada zatem zapytać, dlaczego ten samograj nie działa? Przede wszystkim autor chciał napisać wszystko na raz: klasyczne SF, political fiction, powieść obyczajową, fantastykę socjologiczną i jeszcze dodać troszkę sensacji na dodatek. Po czym, gdy tylko dany wątek doprowadzał bohatera do niezbędnego fabularnie miejsca, Rafał Kosik bez żalu go porzucał. A sam bohater jest niestety zbyt bezbarwny, by jego losy porwały nas dostatecznie i pozwoliły przymknąć oko na fakt, że całe, teoretycznie bardzo istotne wątki fabularne, zawisają w próżni. Na przypadłość szkicowości cierpią zresztą wszyscy bohaterowie, być może dlatego, że językowo i stylistycznie proza Kosika jest po prostu słaba. Gdyby było tu coś innego, oryginalny koncept albo fabuła trzymająca się kupy, dałoby się przymknąć oko na to, że wszyscy mówią tak samo, a opisy ich motywacji czy przemyśleń są po prostu marne. Dobry jest opis świata, odsłaniany stopniowo (w tym także rzeczywistości społecznej), i on chyba autora najbardziej interesuje. Jako czytelnik poczułam się jednak oszukana, gdy w pewnym momencie, bez udzielenia jakichkolwiek wyjaśnień, nastąpiło cięcie i kamera zaczęła pokazywać coś zupełnie innego niż dotychczas, prowadząc do zakończenia, dogodnie zwalniającego autora z obowiązku udzielania konkretnych odpowiedzi. Nie polecam.
piątek, 05 października 2012
Czarne
Wychodzi dzisiaj. Prapremiera była na Polconie. Ja zdążyłam już przeczytać całość dwa razy. I powiadam wam: naprawdę warto. Ta książka zachwyca wszystkim: językiem, nastrojem, drobiazgową konstrukcją, świeżością i wielowymiarowością pomysłu, wielością możliwych interpretacji.
Tylko że ta książka wymaga nieśpiesznego czytania. Uważnego. Ze zrozumieniem. I dwukrotnego co najmniej. Co, niestety, najprawdopodobniej skazuje ją na niszowość. Blurb w ogóle nie przystaje do zawartości. Nie jest to też romans (jak usłyszałam taką tezę z ust wydawcy na prapremierze, to się prawie załamałam, choć rozumiem, ze jakoś rzecz sprzedać trzeba).
Jest to natomiast coś nowego w twórczości Anny Kańtoch. Czytane przeze mnie przedpremierowe recenzje, których jest masa, całkowicie rozmijają się z moim odbiorem tej pozycji. Wszystkie koncentrują się na pierwszej warstwie, jednym z wielu problemów (czy bohaterka jest chora psychicznie, czy też nie) i nawet nie próbują sięgać głębiej. Rozwiązać innych zagadek.
Zachęcam do podjęcia takiej próby i zgłębienia wszystkich wymiarów Czarnego.
Dla ludzi, którzy uciekają na sam dźwięk słowa: fantastyka, mam informację: to nie jest typowa fantastyka gatunkowa. To po prostu dobra, oryginalna, wymagająca i skłaniająca do myślenia literatura. Przynajmniej od trzech lat nie czytałam lepszej pozycji polskiego autora (bez podziału na gatunki). Tutaj napisałam więcej na jej temat.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka