Wpisy z tagiem: Północna Droga

sobota, 09 marca 2013
Koniec Północnej Drogi
Cykl Elżbiety Cherezińskiej, zapoczątkowany Sagą Sigrun, w którego skład weszły także Ja jestem Halderd oraz Pasja według Einara, zamykają Trzy młode pieśni. Czytelników niezaznajomionych z cyklem gorąco zachęcam do sięgnięcia po wcześniejsze tomy (i nie zrażania się pewną cukierkowością baśniowego pierwszego, drugi jest o wiele lepszy, a trzeci specyficzny). Wtedy wróćcie do reszty niniejszej notki, bo zawiera drobne spoilery.
Bohaterami tej powieści są dzieci Sigrun i Regina: Bjorn i Grudrun, a także Ragnar, syn Halderd i Einara, który nie zna tożsamości swojego ojca. Prawie połowa książki to wydarzenia całkiem nowe, lub takie, o których we wcześniejszych powieściach były niewielkie wzmianki, ale które miały miejsce poza narracyjnym kadrem. Chyba tylko drugi tom jest lepszy od tego, co dostajemy obecnie. W końcu można w pełni docenić, jak drobiazgowo zaplanowaną całość stanowił od samego początku cykl. Nie brakuje tu autentycznych zaskoczeń, przy czym nie wszystkie są pozytywne (tożsamość Starego). Nie brak też elementów fantastycznych, i znów, niektóre wypadają bardzo dobrze (przeistoczenia berserków), inne budzą mieszane uczucia (wizje Gudrun, serce Starego).
Przede wszystkim jednak, dzięki trójce wyjątkowych narratorów, powstaje historia, od której nie można się oderwać. Osadzona w wiernie oddanych realiach, klimatyczna, porywająca, wyjątkowa. Prawdziwa saga, tylko że o codzienności. O przyjaźni, braterstwie,  nieoczekiwanej miłości, wielkiej cenie magii i gorzkich rozczarowaniach, jakie niesie życie. To naprawdę świetne zwieńczenie znakomitej serii. Szczerze zachęcam do zapoznania się z nim przede wszystkim tych, którzy po Pasji według Einara stracili serce do Północnej Drogi. Magia wróciła. Od dłuższego czasu polska powieść nie dostarczyła mi tak wiele przyjemności. Aż zastanawiam się na fali tego zachwytu nad sięgnięciem po Koronę śniegu i krwi.
czwartek, 13 maja 2010
Ja jestem Halderd
Zwykle nie linkuję tu recek z WP, ale zrobię wyjątek, bo książkę Elżbiety Cherezińskiej chciałabym bardzo gorąco polecić, nie tylko kobietom i nie tylko wielbicielom powieści historycznych z odrobiną obrzędowej magii. Ja jestem Halderd to druga część cyklu Północna Droga (wyraźnie lepsza według mnie od pierwszej, Sagi Sigrun, która zresztą też jest warta polecenia). Nie ma sensu pisać dwa razy tego samego, dlatego po szczegóły zapraszam tutaj.
WARTO!
niedziela, 21 czerwca 2009
Odświeżanie Biblionetki

Powinnam powtarzać kryminalistykę, którą zdawałam, było nie było, 3,5 roku temu, co, jak wiadomo, implikuje poszukiwanie histerycznych czynności zastępczych. Ze 3 lata już nie dodawałam swoich rekomendacji na Biblionetce, znaczy: idealna czynność zastępcza, długotrwała, rozbudowana etc. Przez ten czas serwis bardzo się zmienił (raczej na korzyść, doszło dużo nowych, ciekawych opcji), a wygląda na to, że zmieniłam się i ja, a raczej mój czytelniczy gust, bo, patrząc na niektóre dawniejsze oceny książek, nie mogłam po prostu uwierzyć, że to ja je zamieściłam. Z drugiej strony - nie było tych przypadków dramatycznego rozziewu aż tak wiele, ale jednak sporo ocen bym zmieniła. Przeważnie - obniżyła o 0,5. Ale większość pozostawiłam bez zmian, wychodząc z założenia, że nie pamiętam już tych tytułów na tyle dobrze, a wcześniejsze oceny wystawiałam bezpośrednio po przeczytaniu.

Tak naprawdę to weszłam w poszukiwaniu ciekawych rekomendacji spoza fantastyki i kryminału, i nie powiem, kilka się znalazło. Ale to chyba, cholera, w przyszłym roku:/

Tymczasem rozczarowałam się najnowszym Mockiem dość dotkliwie (recka wyszła bardzo długa, dlatego teraz nie będę się rozpisywać, ale ją podlinkuję, jak się już ukaże w sieci). Umęczyłam Viriconium wreszcie. Jeśli Akwaforta jest podobna, to nie będę się do niej spieszyć, w życiu Mariana. Jakby wychodząc naprzeciw moim poszukiwaniom innej literatury, przydzielono mi do recenzji Sagę Sigrun :

http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=13081

Byłam bardzo sceptyczna, nie powiem, zapowiadało się na ckliwe romansidło, ale, choć przeznaczona zdecydowanie bardziej dla kobiet, opowieść żony norweskiego jarla wciągnęła mnie nieoczekiwanie. Przede wszystkim, czego obawiałam się najbardziej, nie okazała się monotonna (nudna). Choć to historia życia żony wikinga, głównie czekającej na powrót męża z kolejnej wyprawy, to jednak rozpisana z pomysłem i bardzo urokliwa językowo. Początkowo przypominała mi nieco Księżniczkę Pocahontas, ale potem podobieństwa zniknęły. Sigrun z zagubionej i niepewnej dziewczynki stała się dorosłą, świadomą kobietą. Jeszcze trochę do końca mi zostało (około 1/4), ale już mogę polecić.

W kolejce mam nowego Montalbana, Valente, Kresa, Strossa i Mieville'a.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka