Wpisy z tagiem: Steve Buscemi

sobota, 01 listopada 2014
If you want the rainbow, you must have the rain
Zakończyło się Boardwalk Empire, jeden z moich ulubionych seriali ostatnich lat, wspaniały od czołówki po ostatnią piosenkę. Mieli słabsze momenty w trzecim i czwartym sezonie, ale finałowy, skandalicznie skrócony ze standardowych 12 do 8 epizodów, pokazał, że serial był przemyślany od początku do końca, oferując niesamowicie spójne zamknięcia wszystkich wątków i przepiękne, smutne, nostalgiczne łuki narracyjne, na widok których ręce same składały się do oklasków.

Bo poza tym, że serial był ilustracją zachodzących w USA od czasów prohibicji do aresztowania Capone'a przemian społecznych i pokazywał proces formowania się przestępczości zorganizowanej w dzisiejszym rozumieniu tego pojęcia, był też opowieścią o konkretnych postaciach, których losy śledziliśmy z zaangażowaniem przez lata, darząc je sympatiami i antypatiami, kibicując im bądź życząc rychłego upadku. Jak obiecywało hasło promujące finałową serię, nikt nie odszedł po cichu.
Jednocześnie cała produkcja odeszła z klasą - wyjątkowym majstersztykiem castingowym było obsadzenie Marca Pickeringa w roli młodszego Nucky'ego - wręcz nie mogłam uwierzyć, gość tak idealnie skopiował wszystkie maniery, intonację i gesty, którymi Steve Buscemi obdarzył głównego bohatera. Takie cuda zdarzają się niezwykle rzadko.
Zatem, jeśli porzuciliście serial, wróćcie.
Jeśli go nie znacie, zapoznajcie się.
Ręczę, że warto.
piątek, 26 sierpnia 2011
Nucky, Nucky, Nucky:)
Czyli Enoch T., moja najnowsza miłość:) Do Steve'a Buscemiego mam słabość od czasów Rodziny Soprano, gdzie brawurowo wcielił się w kuzyna Tony'ego. Do tej pory był jednak raczej aktorem drugiego planu. Teraz, jako główny bohater Zakazanego imperium, wręcz rozkwita. A do klimatów gangstersko-prohibicyjnych mam słabość chyba jeszcze od czasów, kiedy nie do końca rozumiałam, co właściwie oznacza prohibicja:] Czyli od dawna.
Wychodzi na to, że Zakazane imperium musiało mi się spodobać, nawet gdyby pozostałe role nie zostały tak świetnie obsadzone, a scenariusz nie był tak znakomicie rozpisany, nawet w najmniej z pozoru istotnych wątkach pobocznych.
HBO to jednak HBO, w ich wykonaniu seriale amerykańskie mogą śmiało iść w paragon z produkcjami BBC. Klimat tej serii jest tak znakomicie prawdziwy, że Mad men powinien się wstydzić. Czysta przyjemność, ot, co. Aż się cieszę, że zwlekałam z oglądaniem tak długo, bo teraz lada dzień będzie ciąg dalszy:) I tu, choć mam plan poczekać z oglądaniem na ukazanie się całości sezonu, to jednak moje wewnętrzne przekonanie co do tego, czy wytrwam w postanowieniu, trudno nazwać przesadnie głębokim.
W każdym razie, o ile ktoś poza mną jeszcze nie widział, gorąco polecam.
A sama nabrałam ochoty na dokończenie przerwanej ponad rok temu lektury książki Wrogowie publiczni o tych, którym zawdzięczamy powstanie FBI: ot, by pozostać dłużej w tym niesamowitym klimacie:)
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka