Wpisy z tagiem: Krzyczący w Ciemności

wtorek, 12 lipca 2016
Poznaj autorkę - promocja na e-booki Agnieszki Hałas do 17 lipca
O, tutaj.
5 z 6 książek, w tym trylogia w czterech tomach o Krzyczącym w Ciemności, w cenach poniżej 8 złotych. jeśli to nie jest okazja, to nie wiem, co nią jest:)
Polecana przeze mnie swego czasu Olga i osty także w okazyjnej cenie. Powieść ma bardzo dobre opinie także na LC, co mnie przyjemnie zaskoczyło, bo myślałam, że będzie bardziej niszowa.

Każda pora jest dobra na poznanie nowego interesującego autora. Zachęcam! Na decyzję macie jeszcze 5 dni.
środa, 16 kwietnia 2014
Okazja! Cały Teatr Węży za niecałe 20 złotych!
Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta mój zachwycony wpis z początku tego roku o cyklu Agnieszki Hałas Teatr Węży. Jeżeli jednak nie pamiętacie, to powyżej go przypominam, bo jest bardzo dobra okazja, by nawiązać znajomość z Krzyczącym w Ciemności. Mianowicie: od dzisiaj do 22 kwietnia można kupić wszystkie 3 tomy cyklu, a więc Dwie karty, Pośród cieni i obie części W mocy wichru, za łączną kwotę 19,80 PLN w promocji Ebookpoint. Zważywszy na fakt, jak dobre są to powieści, to właściwie jak za darmo. Mowa, gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, o e-bookach.
Zgłaszając wczoraj swoje nominacje do Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego za 2013 rok, oddałam głos między innymi na W mocy wichru i po raz kolejny w duchu ubolewałam, że cykl ten jest tak słabo znany. Jeszcze raz gorąco namawiam do zapoznania się z nim!
P.S. Dziś tylko tyle, bo nie znalazłam jeszcze właściwych słów, by napisać o powieści pod tytułem Zło, na drugą część filmowego Hobbita słów mi szkoda, a Podpalacza Wojciecha Chmielarza jeszcze nie skończyłam.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Pokrzyczcie w Ciemności, warto
Choć minął już spory kawałek stycznia, a ja zdążyłam w tym czasie przeczytać 5 książek (no dobra, 4 i książeczkę Gaimana Na szczęście mleko...), konieczność porobienia podsumowań, których i tak nikt nie komentuje, spowodowała obsuwę w raportach z czytelniczych wrażeń. Pierwszym, na co przeznaczyłam środki z choinkowego funduszu e-bookowego, były dwie części trzeciego tomu cyklu Teatr Węży Agnieszki Hałas. Po Dwóch kartach i Pośród cieni przyszedł czas na W mocy wichru.
Bohaterem pierwszoplanowym wszystkich tych powieści, dziejących się głównie nad Zatoką Snów, w świecie, z którego odeszli bogowie, pozostawiając dla ochrony ludzkości przed Otchłanią magiczną barierę zwaną Zmroczą, jest Brune Keare, zwany Krzyczącym w  Ciemności.
Brune jest żmijem, czyli skażonym magiem, czerpiącym energię niezbędną do korzystania z mocy z Czerni. A Czerń karmi się cierpieniem. To o tyle istotne, że w opisywanym uniwersum, dla utrzymania równowagi wyżej wspomnianej Zmroczy, konieczne jest także tolerowanie "w przyrodzie" odpowiedniej ilości zła. Na straży delikatnej równowagi (ekwilibrium) Czerni i Srebra (które nieprzypadkowo nie jest bielą, bo z tradycyjnie pojmowanym dobrem nie ma wiele wspólnego, bliżej mu do pragmatyzmu) stoją Srebrni magowie, zwani Elitą. Ka-ira, czarni magowie, tacy jak Krzyczący w Ciemności, mogą działać, o ile nie zakłócają równowagi i nie są zbyt bezczelni. Oficjalnie czarna moc czyni ich wyjętymi spod prawa, a jeśli wpadną w ręce Srebrnych, kończą w Domach Godnego Odejścia, gdzie pozbawia się ich mocy, a następnie życia, tak,  by  ich duch na pewno nie powrócił w nowym ciele. Nasz bohater nie ma zatem łatwego życia, a że dodatkowo cierpi na amnezję i boryka się z uzależnieniem od opium, a jego głównym pragnieniem jest wyjaśnienie zagadki własnej przeszłości, której fragmenty powracają w przygnębiających wizjach, to łatwo zauważyć w  życiorysie tego konkretnego żmija niezaprzeczalny fabularny potencjał. Którego autorka nie waha się wykorzystać. Po tym przydługim wstępie przejdę do wrażeń z lektury ostatniego tomu trylogii Teatr węży, czyli W mocy wichru.
Zacznę od najważniejszego, czyli od tego, że, zgodnie z moją prywatną Teorią Cykli Powieściowych, idealny cykl to taki, w którym każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego. W naturze nie ma takich cykli zbyt wielu, tym przyjemniej zatem przekonać się, iż Teatr węży się do nich zalicza. O otwierających cykl Dwóch kartach, których pierwsze wydanie wypuścił na rynek nieistniejący już Ifryt, pisałam szerzej tutaj. Zwracały uwagę - poza postacią żmija - interesującą koncepcją świata przedstawionego, zwłaszcza od strony etycznej nietypowo, jak na fantasy, złożoną, oraz bardzo wysokim poziomem językowym (ta kompetencja, tak rzadko spotykana w ramach gatunku i mało ceniona przez zwolenników rozrywkowego, przezroczystego stylistycznie fantasy, jest dla mnie jedną z najważniejszych zalet prozy Agnieszki Hałas). Same historie przygód żmija w Podziemiach Shan Valoa były jednak powiązane dość luźno. W drugim tomie - Pośród cieni - było już pod tym względem (tj. spójności intrygi) o wiele lepiej, choć dla znaczącej części wspomnianej powieści także stanowiły bazę wcześniejsze opowiadania. Niemniej, pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenia, które obiecywałam opisać bardziej szczegółowo, ale do tej pory nic z tego nie wyszło. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że jeśli powieść czyta się w dobę, to nie może ona być zła.
Natomiast W mocy wichru to tekst fabularnie zupełnie nowy, w którym zagadka przeszłości żmija elegancko splata się z serią tajemniczych, brutalnych mordów dziewcząt lekkich obyczajów. Dark fantasy spotyka kryminał noir. Oba wątki przykuwają uwagę, a to dalece nie wszystko, co opowieść ma do zaoferowania. Jednym z najciekawszych i najbardziej poruszających motywów jest na kartach W mocy wichru walka żmija z powracającymi wspomnieniami, które go przytłaczają, grożąc pomieszaniem zmysłów. Autorka w bardzo przekonujący sposób obrazuje jego rozpaczliwą walkę, w której orężem, dobranym dość niefortunnie, jak się z czasem okazuje, jest lufka z opium. Powieść uważam za najlepszą w cyklu.
Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym nie miała kilku zastrzeżeń (nieznających cyklu uprasza się o pominięcie lektury tego akapitu, który, z przyczyn oczywistych, zawierać będzie SPOILERY!).
1) Nie mam nic przeciwko temu, by postać tak sympatyczna, a zarazem tak dotkliwie skopana przez los jak Brune Keare zaznała trochę szczęścia w miłości; natomiast przeciwko sparowaniu Krzyczącego z Anavri protestowało całe moje jestestwo, bo ona po prostu kompletnie do niego nie pasuje; toć Lorraine jest dla niego wprost stworzona ... niemniej, z uwagi na takie a nie inne zakończenie tego wątku, jestem w stanie wybór partnerki przeboleć;
2) co mi się zawsze na przestrzeni cyklu bardzo podobało, to fakt, że Krzyczący nie był postacią przeszarżowaną w kierunku wszechmocy; owszem, jako mag był zdolny, silny, ale nie brakowało potężniejszych od niego, także wśród pozytywnych bohaterów, jak Marshia; tutaj pojawia się motyw, który początkowo zdaje się tę dobrą praktykę przekreślać (dziedzictwo Adriena de Vere, naznaczenie przez Eresha); najgorsze z moich przeczuć na szczęście się w tym względzie nie ziściły;
3) z końcowych tarapatów Brune wyślizguje się przez błąd Srebrnego, dotyczący natury Czerni; błąd dość elementarny, zwłaszcza u kogoś, kto para się chwytaniem ka-ira; z uwagi na sympatię do postaci jestem jednak skłonna przymknąć na to oko.
KONIEC SPOILERÓW

W sumie są to jednak drobiazgi, pozostające bez wpływu na wysoką ocenę powieści (8/10), znakomitego czytelniczego otwarcia sezonu.
P.S. Aha, dla czytelników preferujących papier - W mocy wichru można kupić tutaj, podobnie jak Dwie karty i Pośród cieni.
P.S.2 Krzyczący oprócz powieści pojawia się także w opowiadaniach, z których część autorka udostępniła za darmo w wersji elektronicznej. Tu znajdziecie Tropem skorpiona, Kłopot barona Hoogstratena i Muzykę dla szczurów, którą szczególnie polecam. Co prawda akcja tych tekstów toczy się już po wydarzeniach z trylogii, ale w niczym to nie przeszkadza, bo spoilerów nie ma, a w ten sposób łatwo się przekonacie, czy klimat i styl, a także żmij, wam odpowiadają. Po doczytaniu pozostałych opowiadań z udziałem żmija, chciałam polecić waszej uwadze także opublikowany w Esensji Sen o lilii.
P.S.3 Serio? Nikt nie zna/nie lubi Krzyczącego w Ciemności?
czwartek, 04 lipca 2013
Teatr węży - akt drugi i lekturowa teoria względności
Pośród cieni  Agnieszki Hałas, czyli drugi tom cyklu powieściowego o Krzyczącym w Ciemności, było trzecią w ostatnim czasie powieścią, którą połknęłam właściwie w ciągu doby. Chcę napisać na jej temat coś więcej i opublikować gdzieś recenzję, tymczasem więc stwierdzę tylko tyle, że dostrzegam znaczny progres w stosunku do tomu pierwszego, czyli Dwóch kart, wydanych przez niestety nieistniejące już lubelskie wydawnictwo Ifryt. Co oznacza, że zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Znającym postać Krzyczącego cyklu zresztą zapewne polecać nie trzeba. Nieznającym, a lubiącym niejednoznaczne moralnie postaci z mroczną tajemnicą, zdecydowanie natomiast rekomenduję zawarcie z nim znajomości. Tak elegancki styl snucia opowieści rzadko się przy tym trafia nie tylko w fantastyce, ale w ogóle w literaturze.

Drugą pochłoniętą pozycją, na którą chciałabym zwrócić waszą uwagę, jest Wurt Jeffa Noona. Więcej pod linkiem, naprawdę warto, wyjątkowa rzecz.

Trzecia rzecz to Obraz pośmiertny Marininy, czyli kolejny tom przygód Kamieńskiej. I to, niestety, pierwsza od dłuższego czasu wyraźnie słabsza pozycja w cyklu. Co w pochłanianiu jednak mi nie przeszkodziło, bo historia wciąż ciekawa i sprawnie zaserwowana.
I w tym miejscu przechodzimy do rozważań o lekturowej teorii względności. Otóż po Wurcie, a przed Hałas, podjęłam próbę wywiązania się z recenzenckiego obowiązku. I po prostu nie dałam rady. Przeczytawszy 30 stron ze szczotki, która najwyraźniej nie zaznała korekty, bo postaciom żeńskim nagminnie przypisywane tam były męskie końcówki fleksyjne, uznałam, że kontrast pomiędzy znakomitym Wurtem a rzeczoną pozycją, którą wzięłam na siebie dobrowolnie, dając autorowi piątą szansę (jak widać, pogłoski o moim okrucieństwie są mocno przesadzone), po prostu mnie przerasta. Przeczytanie choćby tylko jednej jeszcze strony po prostu nie wchodziło w rachubę.

Z powyższego wynika dla mnie jedno - pozycje pochłonięte, oceniane całościowo, reprezentują rozmaity poziom, dzieli je także przynależność gatunkowa. W moim prywatnym równaniu opisującym szybkość lektury zmienna odpowiadająca sprawności stylistycznej autora ma wartość kluczową. Ponieważ teraz zamierzam się zmusić do przebrnięcia przez obowiązek, jak na wzorowego recenzenta przystało, szybkość zapewne znacząco spadnie. A co dla was jest najważniejsze?
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka