Wpisy z tagiem: Wiktor Hagen

poniedziałek, 28 stycznia 2013
Nemhauser garuje w Warszawie
Gdy całe miasto wyjeżdża na tytułowy Długi weekend w drugim tomie cyklu Hagena. Mam pewien problem z oceną tej powieści. Być może wynika on z faktu, iż braku czasu nie mogłam jej czytać tak, jak powinno się czytać dobry kryminał. Czyli za jednym zamachem. A w zamian 470 parę stron "męczyłam" ponad tydzień, głównie po 60 przed zaśnięciem.
Myślę sobie jednak, że tym razem po prostu bohaterowie i podejście do konwencji pozbawione było efektu świeżości, jaki wystąpił w przypadku tomu pierwszego. A nowych zalet raczej zabrakło. Owszem, ostateczne rozwiązanie okazuje się uroczo przewrotne i w sumie dość oczywiste. Przewrotność ową policzyć należy niewątpliwie na plus.
Jednak poza tym mamy do czynienia ze zbyt dużym nagromadzeniem wątków gazetowych. Zarówno historie fundacji ekologicznej, jak i firmy archeologicznej, związane z budową nowej drogi na Euro, niczym na dobrą sprawę nie zaskakują. Autor leci stereotypami.
Układy, układziki, wszechwładni politycy, a do tego wszystkiego jeszcze wątek rzekomego molestowania pensjonariuszy domu dziecka i Hagenowska wersja Młodzieży Wszechpolskiej.
Obrazu całokształtu nie ratują za bardzo kłopoty sercowe Maria ani wątek restauracyjny. Za dużo grzybów polityczno-społecznych jak na jedną porcję fabularnego barszczu.
Tym razem w skali od 1 do 10 najwyżej siódemka. Trzecia część troszkę sobie poleży w oczekiwaniu na swoją kolej.
niedziela, 30 grudnia 2012
Nemhauser po raz pierwszy
Granatowa krew zdała egzamin z wciągania. Dobry kryminał poznaję po tym, że trudno mi się od niego oderwać. Najwyraźniej ten jest taki. Wiele rzeczy mi się w nim podobało, a najbardziej pomysł na zbudowanie głównego bohatera, w opozycji do gatunkowego wzorca. Bez nałogów (nawet papierosy rzucił), ze szczęśliwym życiem rodzinnym, fajną żoną i dwójką synów-bliźniaków. Z hobby pozakomisariatowym w postaci gotowania. Jednocześnie Robert N. nie jest sztucznym konstruktem, daje się lubić. Może te loczki można było sobie darować:)
Intryga jest ciekawa, budowana nieśpiesznie, nieoczywista, rozbita na sporo wątków pobocznych, może tylko pod koniec ogólne dobre wrażenie nieco się psuje, bo zaczyna się kombinatoryka wyższego rzędu i rozwiązania nieco naciągane (coś jak Marinina w pierwszych tomach o Kamieńskiej). Trop biegnie w przeszłość, przeciwko czemu nie mam nic, ale te wątki współpracy z UB to tak trochę za dużo. Układ wczoraj i dziś:/
Modus operandi sprawcy - no, nie wymyśliłabym takiego raczej nigdy:) Punkty za oryginalność. Z butelkami już nieco gorzej, ale niech tam, uznajmy za ukłon w stronę konwencji.
O ile Nemhauser budowany jest schematom pod prąd, to reszta postaci, zwłaszcza na komisariacie, a w szczególności jego partner Marian, to ze schematem nie flirt, a gorący romans. Choć do realizmu w sumie temu schematowi też blisko, więc tego nie ma co się czepiać. A Maria i tak lubię.
Puenta jest taka, że Granatowa krew to jeden z najlepszych polskich kryminałów, jakie przeczytałam i choć mam swoje zastrzeżenia, to szczerze go polecam i z radością sięgnę po czekające na półce kolejne tomy.
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka