Wpisy z tagiem: recenzje

niedziela, 05 czerwca 2016
Nie dajcie się nabrać - szkoda czasu
Z powodu weekendowego wyjazdu dziś tylko zalinikuję moją niedawną recenzję z WP, żeby inni wielbiciele Gillian Flynn i czytelnicy w miarę usatysfakcjonowani debiutem Pauli Hawkins nie wpadli tak jak ja w pułapkę marketingowej wydmuszki, którą okazała się Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie.


Nie ma za co:)

P.S. A tymczasem Nagrodę Wielkiego Kalibru za zeszły rok zdobył niejaki Jakub Szamałek. Czy coś mnie ominęło? Kto to w ogóle jest? Ktoś czytał tę nagrodzoną powieść? Warto?

P.S. 2 Całe szczęście, że nie Zaborowska...
sobota, 05 grudnia 2015
Paskudnie precyzyjna konstrukcja
 W trzech powieściach kryminalnych z komisarzem Servazem, które przyniosły mu popularność, międzynarodowe uznanie czytelników i sporo nagród, Bernard Minier miewał spore problemy z wiarygodną i spójną konstrukcją, a przede wszystkim domykaniem fabuły. Choć z każdym kolejnym tomem radził sobie coraz lepiej, nawet do zdecydowanie najbardziej udanego, czyli Nie gaś światła, można było mieć pod tym względem spore zastrzeżenia. Autor był za to świetny w kreowaniu nastroju (do czego często zgrabnie wykorzystywał okoliczności przyrody: a to niedostępne góry, a to jezioro), stopniowym rozwijaniu akcji i opisywaniu psychiki postaci. Umiał przykuć czytelnika do swojej opowieści i sprawić, by w trakcie lektury przymykał on oko na drobniejsze logiczne niedoróbki.
Najnowsza propozycja Francuza, Paskudna historia, choć posiada wyraźny i istotny wątek kryminalny (zagadkę zabójstwa szesnastoletniej Naomi i równoczesnego tajemniczego zniknięcia jej matki), rozgrywa się na fikcyjnej amerykańskiej wyspie Glass Island i jest piekielnie wciągająco napisana, bardzo różni się od jego dotychczasowego dorobku.
Pozostałą część recenzji można przeczytać tutaj:)
sobota, 14 listopada 2015
Trzeci rok z czytnikiem
Mija dziś. Wypadałoby, podobnie jak w dwóch poprzednich rocznicowych wpisach (pierwszy i drugi), przedstawić statystyki dotyczące udziału e-booków w ogólnym rocznym czytelnictwie. Tyle że, całkiem niespodziewanie, nastąpiło totalne odwrócenie porządków i proporcji. W ciągu roku, jaki upłynął od poprzedniego podsumowania, przeczytałam jedynie 21 książek papierowych, w samym 2015 - 18:

Paskudna historia

Pół świata

Rozłąka

Jezioro Tajemnic

Pół króla

Czarne Światła. Łzy Mai

Kolekcjoner skór

Kolonia

Detroit. Sekcja zwłok Ameryki

Widmopis

Smoki na zamku Ukruszon

Uczeń skrytobójcy

Ogród z brązu

Winni 2

Winni 3

Zadziwiający Maurycy

Czas honoru 1 i Czas honoru 2

Z jednym wyjątkiem - Gwiazdkowego Pratchetta -  były to książki otrzymane do recenzji (gwoli całkowitej precyzji, Pół króla i Pół świata to egzemplarze patronackie z puli Fahrenheita), więc z własnych zasobów czytałam w 2015 w zasadzie wyłącznie e-booki. W okresie od 14 listopada 2014 do dziś przeczytałam łącznie 76 książek (mniej więcej). Tym samym udział papieru zmalał do ok. 1/4, dokładnie wyniósł 27,6 %.

Doszło do tego, że nie przeczytałam do tej pory kupionego w lutym Macleoda z UW, bo jest za ciężki i ma za małą czcionkę. Przed kupnem e-booka powstrzymują mnie w tym wypadku ocalałe resztki zdrowego rozsądku. A do papieru przymusza mnie aktualnie w zasadzie głównie recenzencki obowiązek. Sama nie wiem, jak mam to skomentować i zinterpretować:)

Tradycyjnie zapytam: ktoś zaczął niedawno przygodę z e-czytelnictwem lub kontynuuje ją od jakiegoś czasu? Jaki czytnik? Jakieś wrażenia i refleksje? Czy tylko u mnie ekspansja e-booków jest tak dynamiczna i wynika z mojego wygodnictwa, czy może to powszechniejsze zjawisko?

P.S. Miały być dzisiaj zaległe recenzje, ale po przeczytaniu porannych wiadomości nie byłam w stanie skupić się na niczym wymagającym.
sobota, 07 listopada 2015
Dysk, jak na porządny świat przystało, ma wszystko
Ja mam wprawdzie straszliwe zaległości w opisywaniu lektur (nowy Nesbo, nowy Kącki, kolejny Nesser), ale dzisiaj ich nie nadrobię za bardzo. Nadrobiłam deficyt snu i wybieram się na nowego Bonda. Jest natomiast szansa, że niedługo wyjdę na prostą, bo zafundowałam sobie długi weekend:) Tymczasem zapraszam do zapoznania się z moją recenzją Folkloru Świata Dysku.

Muszę przyznać, że początkowo byłam sceptyczna co do wartości poznawczej, jaką mogłaby mieć dla mnie lektura „Folkloru Świata Dysku”. Wszak wyłapałam w trakcie lektury powieści Pratchetta większość nawiązań do ziemskiej kultury, w sporej części celowo oczywistych, jak np. trawestacja „Makbeta” w „Trzech wiedźmach” czy „Upiora w operze” w „Maskaradzie”. Dlatego omijałam do tej pory anglojęzyczną wersję książki napisanej przez Pratchetta we współpracy ze specjalistką od folkloru Jacqueline Simpson i wydanej w 2008 roku. Jako że od września, kiedy to przeczytałam absolutnie ostatnią — z oczywistych i smutnych powodów — Dyskową powieść, byłam w cichej żałobie pod hasłem „nigdy więcej nowego Pratchetta”, na wieść o polskim wydaniu „Folkloru…” radykalnie zmieniłam dotychczasowe nastawienie do tej pozycji.
Resztę tekstu można przeczytać tutaj.
poniedziałek, 19 października 2015
Szeptanka o końcu Poświatowa
Czyli moja przedpremierowa (premiera jutro) recenzja najnowszej powieści Wita Szostaka, jednej z ciekawszych i bardziej wymagających tegorocznych lektur.

Nowa powieść Wita Szostaka, kolejna pozycja w ambitnej serii wydawnictwa Powergraph Kontrapunkty, to rzecz zupełnie różna od – przynajmniej w pierwszym, powierzchownym odbiorze – łatwej i przyjemnej akademickiej satyry, jaką było „Sto dni bez słońca”. Tym razem dostajemy kameralny dramat rodzinny w pięciu aktach, niemalże statyczny na płaszczyźnie dosłownie rozumianej akcji, za to wręcz kipiący od emocji. Dramat, w którym czytelnik od pierwszych zdań musi się zmierzyć z wyzwaniem nietypowej narracji. Naszym przewodnikiem w trudnym zadaniu ułożenia w całość powikłanych relacji między bohaterami jest bowiem Błażej, któremu opowieść przychodzi z trudnością. Nie dziwota, skoro snuje ją tylko na własny użytek, w zaciszu swojego umysłu, a na głos nie wypowiedział słowa od dwudziestu lat. Błażej zamknął się w sobie po powrocie z wakacji, które wraz z bratem bliźniakiem, Mateuszem, spędzili w Toskanii po pierwszym roku studiów, gdy obaj mieli po dwadzieścia lat. Dlaczego? Jest to jedno, prawdopodobnie najważniejsze, z licznych pytań, na które odpowiedź może dać uważnemu czytelnikowi lektura „Wróżenia z wnętrzności”.
Resztę tekstu można przeczytać tutaj.

Powieść, przynajmniej moim zdaniem, nie jest fantastyką, choć posiada scenograficzne elementy realizmu magicznego.
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Kilka słów o Koronkowej robocie
Czyli jednak napisałam recenzję pierwszego tomu trylogii o Camille'u V. dla książek.wp.pl, umieszczając w niej także swoje wcześniejsze przemyślenia na temat ekwilibrystyki wydawcy:) Jeśli są jeszcze jacyś zainteresowani, to zapraszam do lektury tekstu i gorąco polecam całą trylogię. Byle w naturalnej kolejności, bo akurat w tym przypadku to NAPRAWDĘ ma znaczenie. Trochę zazdroszczę tym, którzy mają taką możliwość.
czwartek, 18 czerwca 2015
May po raz trzeci
Jezioro tajemnic przeczytałam jeszcze w kwietniu, ale dopiero w ostatni weekend znalazłam czas na spisanie swoich wrażeń, co jest dosyć symptomatyczne i zarazem w ostatnich miesiącach stanowi normę. A teraz tekst jest już na łamach Fahrenheita. Zainteresowanych zapraszam do lektury. Dosyć paradoksalnie, to moim zdaniem najlepszy tom cyklu, silny sumą pewnych słabości, a brakiem innych, choć nadal niepozbawiony wad. Szczegóły w recenzji.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Zapraszam na meekhańskie pogranicze
Z okazji dzisiejszego święta prapremierowa recenzja drugiej powieści Roberta M. Wegnera, zatytułowanej Pamięć wszystkich słów. Tekst napisałam dla Fahrenheita. To już czwarta wizyta w Meekhanie. Wszystkich miłośników szczegółowo opisanych światów i epickich opowieści serdecznie zachęcam do zapoznania się z całą serią, na którą składają się dwa tomy opowiadań Północ-Południe i wschód - Zachód (pod linkiem moje recenzje obu tomów), a także wcześniejsza powieść - Niebo ze stali.
Obecna odsłona, to - po nieco słabszym powieściowym debiucie - zdecydowania najmocniejszy punkt cyklu, zaś Robert M. Wegner to moim zdaniem jeden z najważniejszych polskich autorów fantasy.
Spróbujcie, polecam zwłaszcza opowiadania z Południa i Wschodu. Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich to doskonała okazja do wyjścia ze swojej czytelniczej strefy komfortu.
Stąd można pobrać jedno opowiadanie ze Wschodu, nie najlepsze, przynajmniej moim zdaniem, ale naprawdę dobre i reprezentatywne dla stylu autora. Tekst dostępny w formatach mobi, epub i PDF. Tu znajdziecie opowiadanie z Północy, jak wyżej:)
Miłego świętowania. Kupiliście coś? Ja e-booka Ad infinitum Michała Protasiuka, w promocji z okazji nominowania powieści do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego.
sobota, 04 kwietnia 2015
Cena utrzymania fasady
Kolonia Tany French to jedna z trzech najlepszych i z całą pewnością najbardziej poruszających książek, jakie przeczytałam w tym roku. Wrażenia z tej lektury spróbowałam opisać na łamach Fahrenheita. Fascynacja podobna, jak przy pierwszym spotkaniu z prozą Dennisa Lehane'a, bo i metoda pisarska pokrewna. W każdym razie, naprawdę warto. Tematyka może i średnio świąteczna, za to bardzo życiowa. Przy tej okazji po raz kolejny wypada mi podziękować niezawodnej Jane Doe, która już na etapie Bez śladu zwróciła moją uwagę na tę autorkę. Z pewnością będę teraz systematycznie czytać jej poprzednie powieści. Takie odkrycia zawsze niesamowicie mnie radują, bo nie trafiają się często.

wtorek, 31 marca 2015
Autopsja Detroit
Tak jest, przeczytałam dwie książki i nawet je zrecenzowałam. Dziś gorąco polecam waszej uwadze reportaż Charliego LeDuffa Detroit. Sekcja zwłok Ameryki. O tym, dlaczego warto po niego sięgnąć, napisałam obszerniej tutaj.
I nawet całkiem jestem z tego tekstu zadowolona, wydaje mi się, że przekazałam wszystko, co najważniejsze. Na pewno warto się z tą pozycją zmierzyć, choć nie jest to łatwe ani przyjemne doświadczenie.
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka