Wpisy z tagiem: James Nesbitt

sobota, 09 lipca 2016
Sekret, który mógłby nigdy nie wyjść na jaw
Dwa słowa: James Nesbitt <3. Uwielbiam tego aktora od czasu Jekylla, w którym pokazał czysty aktorski geniusz w podwójnej roli, i oglądam absolutnie wszystko, w czym gra. Szczęśliwie dla mnie i mojej nieszkodliwej, acz wieloletniej już, obsesji, gra w samych dobrych rzeczach. Nieszczęśliwie dla mnie, grając Irlandczyków, mówi wyjątkowo niewyraźnie. Ale dla niego jestem w stanie znieść nawet wymagające ćwiczenia fonetyczne. Zawsze warto. Nie inaczej jest w najnowszym serialu z jego udziałem. Czteroodcinkowy Secret produkcji ITV oparto na prawdziwej historii Colina Howella, w którego wciela się Nesbitt. Zarys jest dosyć znany, bo o sprawie było swego czasu bardzo głośno. Howell, głęboko religijny członek kościoła baptystycznego, dentysta i oddany ojciec dziesięciorga dzieci, skrywa tytułowy mroczny sekret. Swego czasu wdał się w romans z nauczycielką szkółki niedzielnej, podobnie jak on - zamężną i mającą dzieci. Uczucie łączące go z Hazel było bardzo silne, ale rozwód nie wchodził w rachubę, gdyż oznaczałby wykluczenie z kościelnej wspólnoty. Ponieważ oboje byli nieszczęśliwi w swoich aktualnych związkach, znaleźli sposób, by zachować wszystko, co dla nich ważne, a jednocześnie usunąć swoich partnerów.
Policja stwierdziła, że żona Howella i mąż Hazel popełnili samobójstwo. Każde z kochanków poszło własną drogą i znalazło sobie nowego partnera. Collin miał z drugą żoną kolejną piątkę dzieci. Dopiero po 19 latach przyznał się do zbrodni. Kreacja człowieka zmagającego się przez cały ten czas z własnymi demonami to kolejny przykład maestrii jednego z moich ulubionych aktorów. Serial jest mroczny, duszny, angażujący i naprawdę przerażający. Paradoks stanowiący jego oś -  religijność i potrzeba przynależności do kościelnej wspólnoty stały się motorem zbrodni, która nie wyszła by na jaw, gdyby Howell nie przyznał się ostatecznie kościelnej starszyźnie i nie został nakłoniony do pójścia na policję - jest chyba najstraszniejszy. Chociaż nie wiem, czy nie bardziej fascynuje mnie wątek Hazel - przedziwnej kobiety, która w planie zabicia dwojga ludzi widziała tylko jedną wadę - że raczej nie uda się ukryć winy ich małżonków. Potem zerwała kontakty z zabójcą, ale jednocześnie prowadziła zupełnie normalne życie, a gdy Howell się przyznał, zgrywała jego bezwolną ofiarę. Dobrali się w korcu maku, jak słowo daję. W każdym razie mocna rzecz, polecam.
P.S. Howell niedawno zasłabł w więzieniu, gdzie prowadził głodówkę w proteście przeciwko wyrokowi sądu pozbawiającemu go funduszy odłożonych na emeryturę. Wyrok zapadł, bo Howell molestował seksualnie pacjentki, którym wykonywał zabiegi w znieczuleniu.
sobota, 13 sierpnia 2011
Skrótowo albo wcale - zaległe raporty serialowe
Wybieram skrótowo. A zatem, w kolejności od najlepszego:

Murphy's law - z Nesbittem, ale nie tylko dlatego oceniam go tak wysoko:) Pisałam wcześniej, serial opowiada o Tommym, policjancie specjalizującym się w pracy operacyjnej pod tzw. przykrywką czyli aktywnej infiltracji grup przestępczych lub też obserwacji uczestniczącej konkretnych jednostek. Formuła serialu bardzo ewoluowała. W pierwszym sezonie 5 odc po niemal 90 minut, każdy o osobnej sprawie, można je właściwie nazwać filmami. W drugim sezonie odcinki uległy skróceniu do 50-ciu kilku minut, utrzymana została formuła:jeden epizod-jedna sprawa. Od trzeciego sezonu uległa ona zmianie. I tak 3,4,5 seria w całości poświęcone są opowiedzeniu jednej historii (każdy innej, oczywiście). Przy czym sezony 4 i 5 to już bardziej weekendowe mini-serie, po 3 odcinki każda (emitowane były w weekendy świąteczne, tematyka natomiast jest średnio "weekendowa":P). Siłą serialu są interesujące, zróżnicowane tematycznie i trzymające w napięciu fabuły oraz, oczywiście, postać głównego bohatera. Przy czym scenarzysta trochę przesadza z dowalaniem mu. Już kiedy go poznajemy, Murphy ma sporo dramatycznego bagażu doświadczeń życiowych, a za każdym kolejnym sezonem ulega od drastycznemu powiększeniu. Nesbitt oczywiście gra genialnie. Od 3 sezonu w górę jego postać jest coraz bardziej mroczna, a on potrafi pokazać tę przemianę.
Bardzo gorąco polecam, jeśli nie przekona Was pierwszy odcinek czy dwa, dajcie szansę (mnie kupił już od pierwszego).

The shadow line - bo chyba nie pisałam. A trzeba. Świetny, niepokojący, wielopoziomowy scenariusz kryminalno-sensacyjny, którego punktem wyjścia jest znalezienie zwłok narkotykowego barona. Ciekawostką jest okoliczność, że tego samego dnia, kiedy zginął, opuścił więzienie na mocy królewskiego ułaskawienia. W śledztwie uczestniczy świeżo przywrócony do pracy policjant z kulą w głowie. Za sprawą kuli cierpi na amnezję. Jego zwierzchnikowi bardzo zależy na tym, by pracował przy tej sprawie. Nieco obniża mój zachwyt jeden wyjątkowo niewiarygodny zwrot akcji z udziałem kluczowej postaci, ale i tak gorąco polecam, ze względu na scenariusz, aktorstwo (genialny poziom) i klimat.

Southland - z wciągnięciem się w ten serial miałam kłopot. Policyjny z wątkami osobistymi bohaterów, klasyka gatunku, choć z aspiracjami do większego realizmu niż przeciętnie. Rozkręca się wolno, właściwie niemal cały pierwszy sezon mnie nie porwał, odcinki oglądałam ze sporymi przerwami. Postaci były sztywne, dopiero oswajały się ze swoimi rolami, nie miały rozbudowanego backgroundu. I nieziemsko wkurzało mnie, że "wypikują" przekleństwa (tak, robią to! w dzisiejszych czasach!). Jednak pod koniec pierwszego sezonu wciągnęłam się, a drugi i trzeci były coraz to lepsze. Tak więc produkcja rozwojowa, fabuły też są coraz lepsze, a postaci zyskują życie, którego pierwotnie im brak. Jednak serial oceniam na 7/10 Można obejrzeć, nie tyle przy absolutnym braku alternatywy, co jako niezobowiązujący zapełniacz. Trzeci sezon zasługuje już na 8, pierwszy na 6, wyciągnęłam średnią. Czwarty obejrzę z zainteresowaniem.

Injustice - serial prawniczy z Markiem Antoniuszem z Rzymu. Początkowo zapowiada się bardzo dobrze, mrocznie i intrygująco, jednak im dalej w las, tym bardziej wpada w schematy, których kumulacja następuje w finale. Oczekiwałam dużo, zatem rozczarowanie, choć, z drugiej strony, wciąga i ma się ochotę poznać dalszy ciąg. Nie jest zatem zły, ale to przykład zmarnowanego potencjału.

White collar - po roku odpoczynku od Neala C. i jego policyjnego anioła stróża sięgnęłam po sezon 2 w czasie totalnej serialowej posuchy. Jedynka była schematyczna i zbyt sztywna jak na mój gust, przeraźliwie przewidywalna poza tym, więc nie spieszyłam się do kontynuacji. Dwójka zaskoczyła mnie pozytywnie, może nie tyle poziomem intryg, co zwiększoną ilością luzu. Dała się obejrzeć bez bólu. Wciąż jednak nie spieszyło mi się do sezonu trzeciego, który akurat zaczęto emitować. Zaczęłam oglądać (bo nie było nic innego w kategorii czysto rozrywkowej) jakieś dwa tygodnie przed letnim finałem. I sezon 3 oceniam najwyżej, bo, oprócz "luzu", zdołał też dokonać tego, czego nie dopięły poprzednie, czyli mnie zaciekawić. Najbardziej dopracowana fabuła - zarówno na poziomie głównej linii, jak i poszczególnych epizodów. Za trzeci sezon należałaby się 8, ale za dwa poprzednie odpowiednia 5 i 6,5, dlatego wylądował na końcu.

Uff, ładny skrót:) Teraz zaczęłam The Last Enemy, potem biorę się za Zakazane imperium.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Świetna Brytania
Na wstępie nieco się wytłumaczę - czytam, ale wszystko idzie w recki, te jeszcze się nie pojawiły, a mnie później brakuje konceptu, żeby przerabiać i przycinać teksty raz napisane do formatu notki blogowej. Zainteresowani wiedzą, że teksty można kontrolować w zakładce Recenzencka mozaika po prawej stronie. Nie będę Was katować linkami, już z tego wyrosłam:) Ponadto naprawdę nie czytałam w ostatnim czasie nic wyjątkowego - ani w negatywnym, ani w pozytywnym sensie. Nieco rozczarował mnie trzeci tom Północnej Drogi Cherezińskiej - nie był zły, w żadnym razie, ale jednak odstawał poziomem od świetnego poprzedniego, a poza tym...po prostu spodziewałam się czegoś nieco innego.
Być może - ale jest to DUŻE być może - w najbliższym czasie uda mi się wreszcie sięgnąć po coś z własnych zakurzonych zasobów. Wtedy będzie notka literacka z prawdziwego zdarzenia. Nawet bana na biblioteki sobie nałożyłam, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo.

***

Wstęp mi się mimochodem rozrósł nieprzyzwoicie, a miało być o serialach brytyjskich. Eksploruję sobie na fali wspominanego wcześniej zachwytu Jekyllem ten obszar. W rezultacie miałam w ostatnich dniach niebywałą przyjemność zapoznania się z pierwszym sezonem produkcji zatytułowanej Criminal justice. Pomysł uroczy w swej prostocie - historia opowiedziana z perspektywy nastolatka oskarżonego o morderstwo, które nawet on sam nie jest do końca pewien - ze względu na okoliczności - czy popełnił czy nie. Wgląd "od wewnątrz" w najlepszy na świecie system wymiaru sprawiedliwości (opinia nie moja, a jego trybików - mnie osobiście przerażają systemy zawierające czynnik ludzki pod postacią ławy przysięgłych). Świetny scenariusz autorstwa Moffata, genialne aktorstwo, nawet w epizodach, klimat, który można kroić nożem. Plus ta ciągłą niepewność. Zrobił to, czy nie? W roli głównej Ben Wishaw znany m.in. z Pachnidła.

Obecnie bardzo bym chciała zapoznać się z sezonem drugim (nowa historia), ale napotkałam tak zwane "trudności obiektywne" w jego skompletowaniu. Jeśli ktoś z Czytelników może mi pomóc, będę niezmiernie wdzięczna:)

A wczoraj, wobec braku możliwości kontynuacji Criminal justice, rozpoczęłam przygodę z pierwszym sezonem Murphy's law (w roli tytułowej wychwalany przeze mnie za Jekylla i Monroe'a James Nesbitt). I po pierwszym, 90 minutowym epizodzie jestem zdecydowanie na TAK. Serial o pracy policjanta "pod przykrywką". Bohater - oczywiście - z Problemami i Przeszłością.

To się rozpisałam z nagła, po tygodniach krótszego formatu:P, pewnie nikt nie doczyta do końca:D Ale może chociaż do prośby o pomoc w temacie Criminal justice 2:)
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka