Wpisy z tagiem: Vetinari

poniedziałek, 08 lutego 2010
Unseen Academicals - Pratchett w świetnej formie
Teoretycznie najnowsza powieść ze Świata Dysku jest przede wszystkim o piłce nożnej (w wersji Dyskowej foot-the-ball), w praktyce jednak to kolejne podejście do tematyki inności i samoakceptacji. Lubię takiego Pratchetta, lekkiego, niezobowiązującego, przemycającego pozorne truizmy o ludzkiej naturze z wdziękiem, niby to przypadkiem i bez zabójczego dla takich tematów patosu czy mentorstwa. Za to z dawką prześmiesznego humoru.
Jak zwykle w książkach "cywilizacyjnych", sir Terry tworzy nowych bohaterów. Tym razem są to Glenda Sugarbean, szefowa nocnej kuchni na Niewidocznym Uniwersytecie, Trevor Likely, syn największej legendy ulicznego footballu w Ankh Morpork, również pracownik pomocniczy NU (konkretnie candle dribbler - urabia świece, zeby wyglądały odpowiednio "magicznie") oraz tajemniczy Nutt, goblin, podopieczny Lady Margolotty z Uberwaldu, wysłany do A-M dla własnego bezpieczeństwa.
Ze znanych nam bohaterów największą rolę odgrywają magowie, zmuszeni do wystawienia własnej drużyny footballowej (zgadnijcie, na jakiej pozycji zagra Bibliotekarz?:) oraz lord Vetinari, postanawiający z ich nie do końca dobrowolną pomocą zreformować zasady społecznie popularnej gry.
Przewija się także wątek pokazów mody (w bardzo oryginalnej formie) oraz, oczywiście, waśni w środowisku kibiców piłkarskich.
W epizodach pojawiają się Angua, Vimes, de Worde, GSP Dibbler i inni starzy znajomi:)
Nie będąc fanką piłki nożnej, podchodziłam do książki z pewną taką nieśmiałością. Kończyłam ją zachwycona, według mnie zdecydowanie powyżej Dyskowej średniej, a w cyklu "cywilizacyjnym" ustępuje może jedynie Prawdzie, a i to niewiele. Współczuję jedynie tłumaczowi, niektóre gry słowne to będzie trudny orzech do zgryzienia.
Najbardziej cieszy mnie to, że, mimo choroby, Pratchett wciąż pisze świetnie i nie stracił serca do tego zajęcia. Wydaje się, że są spore szanse, iż nie będzie to ostatni tom cyklu.

wtorek, 07 lipca 2009
Dobry Pratchett nie jest zły

Skończyłam wczoraj Making money  i choć nie jest to z pewnością powieść z takimi ambicjami jak Thud! czy Night watch, lżejsza nieco, to jednak pozostaje znakomita. Obok wątku głównego, cała masa prześmiesznych pobocznych, niezła szydera z prognoz ekonomicznych, że o podważeniu wartości i roli kruszcu w obrocie nie wspomnę:)

Największy ubaw miałam z postacią, której marzeniem życiowym było zostanie lordem Vetinarim, a jeden ze środków do tego celu stanowiło urządzenie umożliwiające odpowiednie podnoszenie brwi:))))

Jest i pierwszy wyemancypowany golem w historii, o dźwięcznym imieniu Gladys, który podkochuje się w Moiście. Jest nekromanta-erotoman, którego zapędów nie poskramia nawet fakt, że umarł dobre parę setek lat wcześniej.

Moist dostaje zadanie ratowania Ankh-Morporskiego banku i w tym celu zamierza wprowadzić papierowe pieniądze. Działa jako pełnomocnik bardzo nietypowego prezesa, który odziedziczył 51% udziałów. W tym samym czasie jego narzeczona, Adora Belle Dearheart, prowadzi tajemnicze wykopaliska na ziemi wydzierżawionej przez Fundusz Golemów od króla krasnoludów.

Niestety, Moist, oprócz tymczasowego osamotnienia, ma poważniejsze problemy - rodzina Lavishów, niezadowolona, że jej nestorka podstępnym zapisem testamentowym powierzyła władzę nad bankiem przybłędzie znikąd, dąży do zmiany tej sytuacji. Vetinari domaga się wielkiej pożyczki dla miasta i szybkich efektów reorganizacji, a główny kasjer, który do tej pory praktycznie sam prowadził bank, jest...ekscentryczny. I bardzo przywiązany do złota. Gildia Skrytobójców dostała zlecenie na Moista, opatrzone warunkiem zawieszającym, który może się ziścić w każdej chwili. A na dodatek, z powodu zdjęcia w azecie, Lipwig został rozpoznany przez jednego ze swoich wspólników z przeszłości, który postanowił go zaszantażować i zapewnić sobie tym prostym sposobem dostatnią emeryturę.

Zaś w podziemiach banku pracują szalony analityk ekonomiczny Hubert i nieodłączny Igor, tworząc model, którego dokładność nieco ich przerasta...

Powieść, mimo na oko podobnego schematu konstrukcyjnego, w żadnym razie nie jest wtórna w stosunku do Going postal, po pewnym zastanowieniu skłaniam się nawet do stwierdzenia, że jest lepsza od swojej poprzedniczki. Być może decyduje wysoka zwartość Vetinariego, ale chyba jednak nie tylko: całość wydaje się spójniejsza, lepiej przemyślana i bardziej naszpikowana drobnymi, ale genialnymi pomysłami na epizody.

A, byłabym zapomniała: mnóstwo szpil wbitych prawnikom, w tym genialne przypisy z wyszczególnionymi kwotami honorarium za niemal każde wypowiedziane przez nich zdanie:D Oraz nieśmiertelny pan Slant.

Krótko: polecam! I czekam na Raising taxes, nie tracąc nadziei, że powstanie.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka