Wpisy z tagiem: Ian MacLeod

sobota, 21 maja 2016
Nadeszła era pola Bechmeira
Ian R. MacLeod to jeden z moich ulubionych autorów publikowanych w serii Uczta wyobraźni. Niezwykłą wyobraźnię łączy z unikalną językową wrażliwością, malarskością narracji. Przy tym wszystkim tworzy postaci wiarygodne psychologicznie. Kiedy więc w lutym 2015 roku ukazało się łączone wydanie zbioru opowiadań Tchorosty i inne wy-tchnienia oraz powieści Obudź się i śnij, natychmiast je kupiłam i zaczęłam czytać tytułowe opowiadanie. Nie wiem, czy to z tekstem było coś nie tak, czy może decydujące znaczenie miał fakt, że akurat przeniosłam się w pracy i byłam w trakcie mocno obciążającej adaptacji do nowych warunków, która zajęła mi jeszcze cztery miesiące. Dość, że przeczytałam w wielkich bólach około 50 stron i tekst mnie pokonał, co nie zdarza się często. Książka zawędrowała na półkę i tkwiła do niedawna na wysokości moich oczu jak wyrzut sumienia.
Aż któregoś dnia Anneke zaczęła mi zachwalać Obudź się i śnij, a ja, z zupełnie innym nastawieniem, postanowiłam dać lubianemu autorowi kolejną szansę. Nie zawiodłam się, choć może nie jest to rzecz tak rewelacyjna jak Wieki światła, czy tak stymulująca intelektualnie jak Pieśń czasu.
Obudź się i śnij
to połączenie historii alternatywnej i kryminału noir z elementami sf. Głównym bohaterem osadzonej w roku 1940 i rozgrywającej się w Hollywood powieści jest Clark Gable, prywatny detektyw specjalizujący się w sprawach rozwodowych. Zbieżność nazwisk ze znanym aktorem bynajmniej nie jest przypadkowa. W świecie utworu MacLeoda rozwój kinematografii przebiegł innym torem - po wczesnych filmach dźwiękowych nastały emotyki, nagrywane z wykorzystaniem rewolucyjnego wynalazku - pola Bechmeira. Pole to pozwalało na bezpośrednią emisję utrwalonych wcześniej za pomocą specjalnej aparatury emocji aktorów do układu nerwowego widzów. Clark Gable nie był kompatybilny z nową technologią, więc u progu obiecującej kariery wypadł z filmowej branży i się przekwalifikował. Mieszka teraz w marnej kwaterze i żyje od zlecenia do zlecenia, starając się zbyt często nie wspominać swojej niemalże świetlanej przeszłości.
Jednak kolejna klientka zmusi go do powrotu na dawne ścieżki. April Lamotte ma dla byłego aktora nietypowe zadanie - prosi, by wcielił się w jej męża, scenarzystę odnoszących sukcesy emotyków, i podpisał jako Daniel Lamotte kontrakt na scenariusz obrazu zatytułowanego Obudź się i śnij. Na oko łatwa i dobrze płatna robota, więc Clark nie zadaje wielu pytań, przyjmując za dobrą monetę opowieść o załamaniu nerwowym męża klientki. Początkowo wszystko idzie jak z płatka, potem jednak sprawy się komplikują, zaczynają padać trupy, a Gable, uważany za Daniela Lamotte'a, tkwi w samym środku zamieszania. Które ściśle wiąże się z tematyką scenariusza Obudź się i śnij. A tę stanowią okoliczności powstania pola Bechmeira...
MacLeod sprawnie wykorzystuje reguły konwencji noir, jednocześnie subtelnie przemycając w tle informacje o innych różnicach pomiędzy światem przedstawionym, a tym, który znamy. Bo nie tylko historia kina potoczyła się inaczej. Obie warstwy - intryga kryminalna i historia alternatywna osnuta wokół przełomowego wynalazku - zgrabnie się dopełniają i tworzą interesującą, dynamiczną całość.
Warto.
wtorek, 27 września 2011
MacLeod - luźne impresje po całości
Skończyłam Pieśń czasu.Podróże i zbieram myśli do napisania solidnej recenzji. Niestety, powieść nieco mnie rozczarowała. Pewne elementy uważam za zbyt teatralnie przeszarżowane, choć pewnie tak właśnie miało być. Bo w pewnym sensie jest to opowieść o nieustannej grze na użytek całego, patrzącego na nas, świata. Oczywiście, zawiera wiele interesujących elementów sf bliskiego zasięgu, ale tak naprawdę stanowią one tylko dodatek do historii jednostki.
Opowiadania ze zbioru Podróże są lepsze, choć jest on strasznie nierówny. Obok tekstów po prostu genialnych (Opowieść młynarza, Dywan z hobów) i bardzo dobrych (Druga podróż króla, Wainrightowie na wakacjach) są też po prostu słabe (Zwieńczenie) i przewidywalne (Bunt Anglików) oraz przekombinowane i pozbawione charakterystycznej dla autora magii (Żywioły).
W sumie zatem początkowy zachwyt mi wychłódł, choć sięgnąć niewątpliwie warto.

EDITED 03.10: Zaniedbuję pisanie, wiem, ale mam przygotowania do WAŻNEGO EGZAMINU na swoje usprawiedliwienie. Trzymajcie kciuki w środę od 10 do 13-ej, bo szczęście, mimo przygotowań, będzie mi bardzo potrzebne, i to żadne krygowanie się:)
Tymczasem mogę zaoferować jedynie reckę MacLeoda.
sobota, 10 września 2011
Bogowie, jak MacLeod pięknie pisze!
Zaczęłam wczoraj Podróże, a dokładniej przed snem trzydzieści parę stron Opowieści młynarza i...zabrakło mi słów do wyrażania zachwytu. Żeby tak panować nad językiem, tak tworzyć nastrój, budzić takie emocje opowieścią o WIATRAKU. Mistrzostwo.
Tęskniłam:)

Tak, wiem, bardzo merytoryczny wpis. Ale po prostu, jakbyście po Magu niezależnym Flossi Naren 2 dostali czymś TAKIM między oczy, to też byście musieli dać upust swoim czytelniczym odczuciom.

Zresztą, czemu ja się tłumaczę? Przy okazji polecam nieznającym poprzednie dzieła autora, czyli Wieki światła oraz Dom burz.
Uczta, prawdziwa uczta.

O rozwoju sytuacji w miarę postępów lektury najnowszej pozycji postaram się informować na bieżąco:)
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka