Wpisy z tagiem: Hakan Nesser

sobota, 03 września 2016
Gdy spod przykrywki kipi
Żywi i umarli w Winsford to Nesser nietypowy w tym sensie, że choć czyn zabroniony jest katalizatorem akcji, to jednocześnie jest najmniej istotny dla fabuły. Tutaj w centrum jest kobieta - Maria Holinek - i jej demony z przeszłości, emocje tłamszone całymi latami, nieprzepracowana żałoba po zbyt wcześnie utraconych bliskich. W końcu spada kropla, która przepełnia czarę - mąż bohaterki, Martin Holinek, ceniony profesor literaturoznawstwa, zostaje oskarżony o gwałt przez dwudziestoczteroletnią dziewczynę. Ostatecznie ofiara wycofuje zarzuty, ale Martin nie zaprzecza, że się z nią przespał, zaś Maria - po rozmowie z pokrzywdzoną twarzą w twarz - nabiera przekonania, że mimo żarliwych zaprzeczeń także ją zgwałcił. Zgadza się jednak na półroczny wyjazd do Maroka, gdzie Martin zamierza pracować nad książką o dwójce pisarzy, których znał w młodości i z którymi przez kilka lat z rzędu spędzał wakacje w artystycznym kolektywie. W tym potencjalnym bestsellerze Holinek zamierza ujawnić skrywaną przez wiele lat tajemnicę, dotyczącą powikłanych relacji między dwójką literackich sław. Po drodze ze Szwecji do Maroka Holinkowie zatrzymują się w Międzyzdrojach, gdzie Martin odwiedza polskiego znajomego z dawnych lat. W czasie spaceru plażą Maria, zaskakując samą siebie, ulega przedziwnemu impulsowi.
W retrospektywnej narracji, zabierając nas w przeszłość na kilku planach, podczas gdy jego bohaterka zamiast  po plażach Maroka spaceruje z psem po brytyjskich wrzosowiskach, Nesser odsłania kolejne elementy składające się na prawdę o Marii i Martinie. Nie stroni przy tym od proponowania czytelnikowi coraz to nowych tajemnic, z których nie wszystkie zostają ostatecznie wyjaśnione.
Powieść jest bardzo dobrze przemyślana na poziomie głównego wątku, a autor korzysta z wieloletniego doświadczenia, budując przejmujący nastrój i dozując napięcie oraz informacje w sposób stale podtrzymujący zainteresowanie czytelnika. Nie jest to jednak pozycja dla miłośników dynamicznej akcji, introwertyczna jak Maria, niechętnie zrzucająca maskę telewizyjnej prezenterki nawet przed samą sobą,  i silnie statyczna, pełna introspektywnych rozważań i dosyć ponurych na ogół opisów przyrody. Bohaterka bowiem próbuje się schronić przed rzeczywistością w codziennej rutynie: rozpalić w kominku, wziąć prysznic, wyprowadzić psa na długi spacer rano i popołudniu. Ta powtarzalność potrafi momentami znużyć, choć sam zabieg ma uzasadnienie w fabule.
Drugim zarzutem, poważniejszym, są wspomniane wyżej pourywane wątki. Niektóre z nich przez długi czas zapowiadają się na kluczowe fabularnie i mocno angażują, budując spore oczekiwania, a potem zawisają w próżni. Nieładnie, autorze, nieładnie.
Ale ogólnie powieść warta polecenia, przede wszystkim ze względu na swoją nieszablonowość.
sobota, 29 marca 2014
Powrót, czyli Van Veeteren po drugiej stronie
Trzeci tom cyklu Hakana Nessera z wielbicielem wykałaczek w roli głównej, czyli Powrót, to chyba najciekawsza do tej pory odsłona pracy śledczej policjantów z Maardam.
Łączy się tutaj, w tej w sumie kameralnej objętościowo powieści, wiele istotnych wątków. Po pierwsze - pojawia się problem niesłusznych skazań, tak w wymiarze dotyczącym niedoskonałości systemu prawnego, jak i w tym, gdzie "skazującymi" są członkowie lokalnej społeczności, tym bardziej bezwzględni, im jest ona mniejsza. Fabuła ilustruje, jak łatwo wyciągać stuprocentowo pewne wnioski z całkowicie błędnych przesłanek i jak tragiczne takie "chodzenie na skróty" może mieć konsekwencje.
Po drugie, cena milczenia. A raczej cena przerwania wieloletniego milczenia dla własnego psychicznego komfortu, ulgi, jaką daje powiedzenie w końcu, po wielu latach, jak wyglądała prawda. Cenę tę, oczywiście, płaci kto inny, a nie skruszony prawdomówny. Nie zawsze lepiej późno niż wcale.
Po trzecie, czy znając sprawcę, ale wiedząc, że nie można mu niczego udowodnić, powinno się wymierzać sprawiedliwość? Gdzie kończy się zadanie policjanta?
Van Veeteren stawia czoło tym niełatwym pytaniom w momencie własnego powrotu. Do zdrowia, po operacji usunięcia nowotworu jelita grubego. Do pracy, z nowym, czy raczej gruntownie odświeżonym tym doświadczeniem zestawem aksjologicznych zasad.
Warto popatrzeć, jak sobie radzi.
niedziela, 08 września 2013
Poprzednik Barbarottiego
Pomiędzy przygodami Dresdena a omnibusem Luciusa Sheparda (z którego została mi jeszcze końcówka Viatora, tymczasem najbardziej podobał mi się Modlitewnik amerykański) sięgnęłam po pierwszy tom perypetii komisarza Van Veeterena. To bohater dziesięciotomowego cyklu Hakana Nessera, autora, którego polubiłam i doceniłam dzięki niesztampowemu podejściu do literatury kryminalnej. Powieści z jego pierwszej serii powstawały z godną podziwu regularnością w latach 1993-2003. Na ile można ufać Wikipedii, Nieszczelna sieć była drugą książką Nessera. Na poziomie stylistycznym zdecydowanie tego nie widać. Historia podana jest bardzo płynnym, przyjemnym w odbiorze językiem, a ponieważ jest także interesująca, choć oparta na - zdawałoby się, ogranym do cna - motywie amnezji, zapoznanie się z całością to kwestia jakichś pięciu godzin. Jest też bowiem, w porównaniu z późniejszymi dokonaniami Nessera, raczej krótka.
Nie da się ukryć, że pod względem koncepcyjnym i strukturalnym powieść nie wytrzymuje porównania ze śledztwami Barbarottiego. Mniej więcej w połowie historii można się domyślić tożsamości sprawcy. Finezji mylenia tropów autor douczył się, jak widać, w późniejszym czasie. Choć pojawiają się tu już próby wprowadzania wątków z przeszłości, aspekt społeczno-obyczajowy nie gra w całości intrygi tak istotnej roli, jak choćby w Człowieku bez psa. Niemniej, nawet w tak wczesnym dziele, już na poziomie drobiazgów napotkać można rozwiązania oryginalne (zapisek w Biblii, który, gdyby policja zajęła się sprawą jak należy, mógł uratować życie kilku ofiarom zabójcy). A sam Van Veeteren? Tymczasem osobowościowo praktycznie nie istnieje. Wszyscy - nie wyłączając jego samego - podzielają opinię, że jest skrajnie antypatyczny. Startuje ze zwykłego w gatunku poziomu starego, znudzonego wygi, co to już wszystko widział i w dziewięciu wypadkach na dziesięć jest w stanie trafnie określić, czy przesłuchuje sprawcę, czy niewinną osobę. Nieszczelna sieć to historia tego dziesiątego przypadku. Jak na Nessera - przeciętna - ale przeciętność w wykonaniu tego autora jest obiektywnie co najmniej dobra. Przy okazji sięgnę po kolejne części.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Piąty Barbarotti
Zaskoczyła mnie zapowiedź wydania Rzeźniczki z Małej Birmy, bo od dawna było wiadomo, że cykl o komisarzu Gunnarze Barbarottim z fikcyjnego szwedzkiego miasteczka Kymlinge Hakan Nesser zaplanował na cztery odsłony. Ponieważ jednak bardzo polubiłam zarówno bohaterów, jak i specyficzne podejście autora do gatunku, nie wahałam  się i "do kompletu" kupiłam sobie piąty tom cyklu w wersji papierowej (co od czasu nabycia czytnika rezerwuję dla pozycji/autorów szczególnie cenionych).
Muszę powiedzieć, że Rzeźniczka wydaje mi się najlepszą częścią cyklu. Łączy wysoki poziom wszystkich elementów, które we wcześniejszych tomach (szczególnie w trzecim) często dzieliła przepaść. Mam tu na myśli: 1) intrygę kryminalną 2) warstwę psychologiczną 3) wątki społeczne 4) wątki prywatne protagonistów.
O fabule nie mogę powiedzieć w tym wypadku zbyt wiele (to znaczy, oczywiście, mogłabym, ale nie byłoby to miłe dla potencjalnych przyszłych czytelników), co z kolei wiąże się z koniecznością rezygnacji ze szczegółowego umotywowania wysokiej oceny. Po osobistej tragedii inspektor Barbarotti wraca do pracy. Jego przełożony Asunander, któremu został miesiąc do emerytury, zleca Gunnarowi przyjrzenie się starej, niewyjaśnionej sprawie, która pozostaje w ścisłym związku z inną, pozornie wyjaśnioną, sprawą sprzed ponad dwudziestu lat. W międzyczasie Eva Backman prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa znanego prawicowego polityka.
Do pewnego momentu mamy dwie naprzemienne narracje - współczesną i tę z czasu wydarzeń, dzięki którym tytułowa bohaterka zyskała swój przydomek. Nesser podejmuje w najnowszej powieści między innymi problem przemocy domowej, co początkowo budziło moje obawy, jako że od czasu sukcesu rynkowego Millenium temat stał się tyleż modny, co wyświechtany. Autor jednak nie zawodzi, realizując go po swojemu, czyli zdecydowanie niebanalnie. Wielość wątków, a także różnorodność kwestii poruszanych w ramach każdego z nich, wraz z precyzyjnie przemyślaną, zaskakującą do samego końca konstrukcją poszczególnych pasm intrygi sprawiają, że niemal nie sposób zrobić sobie przerwy. Trzeba poznać koniec tej opowieści. Która jest niezwykłą emocjonalną huśtawką: od grozy, przez współczucie i wzruszenie, po śmiech i łzy. Warto, zdecydowanie polecam.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Barbarotti po raz czwarty i ostatni
Uciekłam sobie od fantastyki w kryminał (to pragnienie ucieczki narasta we mnie, gdy w perspektywie mam recenzję paranormala czy innych tego typu delicji). A konkretnie w zakupionych z okazji Dnia Książki Samotnych. Spędziłam z nimi i z Gunnarem Barbarottim, śledczym z Kymlinge, bardzo przyjemny weekend. Wraz z inspektor Backman wyjaśnia on sprawę zagadkowego zgonu - fizyk z Lund spadł do wąwozu w okolicach Kymlinge. Samobójstwo? Wypadek? Zabójstwo? Wybór z tej triady nie jest łatwy, bo brak jakichkolwiek dowodów fizycznych. Sprawa się komplikuje, gdy wychodzi na jaw, że 35 lat wcześniej w tym samym miejscu i w ten sam sposób zginęła ówczesna partnerka obecnego denata. Fabularnie - oceniając całość intrygi - jest to chyba najrówniejsza ze wszystkich części. Nesser na tyle sprawnie miesza tu plany czasowe, różne wątki oraz historie wielu bohaterów, że nie tylko przez cały czas podtrzymuje zainteresowanie odbiorcy rozwojem intrygi, ale wręcz nieustannie je podsyca (jeszcze na 400-ej z 480-ciu stron wprowadza np. wątek zupełnie nowy).
Coś dziwnego natomiast dzieje się tutaj z samym Barbarottim. Po pierwsze, co zresztą sam zauważa, w pewnej sprawie, dotyczącej przeszłości swojej obecnej żony, zachowuje się jak idiota.
Po drugie, pod wpływem pewnych ważkich wypadków, kończy się jego "punktowa" relacja z Bogiem (gra w istnienie/nieistnienie), co w sumie ładnie zamykałoby ten motyw i podsumowywało jego ewolucję na przestrzeni cyklu, gdyby nie fakt, że miejsce gry zajmuje nie-wiadomo-co. Miało być mądrze i życiowo, a wyszło takie egzystencjalne memłanie. Choć więc rozumiem i w pewnym sensie doceniam autorski zamysł, to wolałam Gunnara z dwóch pierwszych części.
Podsumowując przygodę z tetralogią Nessera, powiem tak: trzy części oceniam jako dobre, a nawet nieco więcej niż dobre, każdą z innych powodów. Człowiek bez psa ma w sobie świeżość, to pierwsze tak wnikliwe splecenie powieści obyczajowej z intrygą kryminalną, z jakim się spotkałam, i chyba pierwszy tak pozytywny główny bohater, łamiący gatunkowe schematy. Rozwiązanie intrygi wydaje się jednak nieco naciągane.
W Prawdziwej historii zachwyca głównie precyzyjna konstrukcja intrygi i przewrotny pomysł na nią. Oraz pokazanie bezradności policjantów, znów - nietypowej dla gatunku.
O wieńczących cykl Samotnych rozpisałam się wyżej.
Natomiast tom trzeci, czyli Drugie życie pana Roosa, jest już całkowicie z innej parafii. To ciekawa powieść psychologiczna, ale nie jest to kryminał.
Ogólnie jednak Nessera polecam, zwłaszcza tym, którzy poszukują czegoś nowego.
wtorek, 06 grudnia 2011
Barbarotti kontra Kamieńska
Tym razem w tym starciu wygrywa bohaterka Marininej (chyba tak to się odmienia, przynajmniej tak to czyni wydawca, ale to jeszcze o niczym nie przesądza:>). Śmierć i trochę miłości to, obok Zabójcy mimo woli, top czytanych przeze mnie przygód Anastazji K. Przy czym walorem jest - ponownie - nie tyle sama intryga kryminalna, co świetnie odmalowane tło socjologiczne i wiarygodne psychologicznie portrety bohaterów. Przy jednym zwrocie akcji, bardzo nie-książkowym, takim życiowym (ale nie w stylu Domu nad rozlewiskiem, tylko prawdziwego życia), autentycznie zbierałam szczękę z podłogi.
Natomiast najnowszy Barbarotti, czyli Drugie życie pana Roosa, trochę mnie rozczarował. Znaczy, był interesujący, ale do samego końca spodziewałam się strzelby, która, niestety, nie wypaliła. I, choć to rozwiązanie odbiegające od gatunkowego szablonu, poczułam się, delikatnie rzecz ujmując, trochę nabita w butelkę. Z czytanych przeze mnie książek Nessera tę oceniam najniżej, jakieś 6/10. Co nie znaczy, że nie warto.
środa, 09 listopada 2011
Komisarz Barbarotti powraca
Całkiem inna historia, drugi tom cyklu Hakana Nessera o policjantach z fikcyjnego szwedzkiego miasteczka Kymlinge, jest...inny od części poprzedniej. Inna jest koncepcja formalna (dużą rolę grają zapiski mordercy i korespondencja prowadzona przez niego z policją), inna tematyka (pojawia się drugi, zagraniczny plan akcji), więcej wątków z życia prywatnego bohatera.
Fabuła, też raczej nietypowo, przez większą część objętości powieści pokazuje całkowitą bezradność policji, podporządkowanej woli inteligentnego sprawcy i tańczącej tak, jak on im zagra.
Rozwiązanie zawdzięczają nasi dzielni stróże prawa  właściwie czystemu przypadkowi, a odnajduje je osoba całkowicie nieoczekiwana.
Wiele zresztą jest w tej powieści zaskoczeń, choćby sama konstrukcja intrygi, odsłonięta dopiero pod koniec w całej krasie swojej. Kontrastuje ona wyrafinowaniem, złożonością, a zarazem też pewną urzekającą prostotą (wiem, to brzmi paradoksalnie, ale nie mogę wejść w tym miejscu w żadne szczegóły, bo bym popsuła lekturę ewentualnym zainteresowanym). Po prostu, jak już się wie, o co chodzi, wydaje się to śmiesznie wręcz oczywiste. Ale mnie się nie udało zgadnąć przed czasem, choć kombinowałam nielicho. Co prawda miałam wtedy gorączkę, ale myślę, że mimo wszystko wynika to raczej ze sprawności, z jaką autor panuje nad literacką materią i prowadzi swojego czytelnika na manowce.
Owszem, opowieść płynie niespiesznie, więc raczej nie dla zwolenników kryminału w bardziej dynamicznym wydaniu. Ale już dla zwolenników kryminału inteligentnego - jak najbardziej.
Jak na razie oba tomy cyklu o komisarzu Barbarottim dostarczyły mi czytelniczej satysfakcji, choć każdy był inny. Z tym większą ciekawością wyglądam części kolejnej, Drugiego życia pana Rossa.
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka