Wpisy z tagiem: poezja

sobota, 23 grudnia 2017
Świąteczny Bursa
Święty Józef

Ze wszystkich świętych katolickich
najbardziej lubię świętego Józefa
bo to nie był żaden masochista
ani inny zboczeniec
tylko fachowiec
zawsze z tą siekierą
bez siekiery chyba czuł się
jakby miał ramię kalekie
i chociaż ciężko mu było
wychowywał Dzieciaka
o którym wiedział
że nie był jego synem
tylko Boga
albo kogo innego
a jak uciekali przed policją
nocą
w sztafażu nieludzkiej architektury Ramzesów
(stąd chyba policjantów nazywają faraonami)
niósł Dziecko
i najcięższy koszyk.

Wszystkiego dobrego w tym świątecznym czasie, drodzy czytelnicy! Samych wspaniałych książek pod choinką, zdrowia i spokoju.
piątek, 26 listopada 2010
Nie każda piosnka powinna być śpiewana
Np. Moja piosnka Norwida zdecydowanie śpiewana być NIE powinna, a przynajmniej nie przez zespół De press.

Oto dowód.

Szczyt żenady następuje w refrenie.

Z dwojga złego wolę już Nienawiść Szymborskiej w wykonaniu Banaszak. Choć też nie wiem, po co to, jednak bliżej do melorecytacji. 

O, tak.



poniedziałek, 24 maja 2010
Herbert się w grobie przewraca
Tak sądzę w każdym razie. Mnie się nóż w kieszeni otworzył, kiedy miłośnicy poezji Herberta poparli Jarosława Kaczyńskiego, jako jedynego (ich zdaniem) polityka swoją działalnością urzeczywistniającego wartości najistotniejsze dla ich idola. Zacytowali przy tym - jakże oryginalnie! - fragment Przesłania Pana Cogito.
Brzydzi mnie po prostu łączenie poezji z polityką. To są dwa światy skrajnie odrębne. I nie chodzi tu o to, czyjej poezji z czyją polityką. Choć poezja Herberta jest wielka, wartościowa i głęboko osadzona w kulturze, uniwersalna. Nie powinna być spłycana w taki sposób.
Dziwi mnie tylko, że taka oczywista oczywistość nie przeszła przez myśl jej tak zwanym miłośnikom.

***
Aktualnie czytam Światło Harrisona, stąd przerwa w w notkach literackich. Jest inne niż Viriconium, choć powiedzieć, że je rozumiem, to grubo przesadzić. Ale zaczęłam w sobotę i zbliżam się do połowy (ambitny plan to skończyć jutro...). Się podzielę polekturową refleksją.
sobota, 06 czerwca 2009
Jak utknęłam w Viriconium

Nie wiem, może to przez to, że nie mam ostatnio "spokojnej głowy", ale nie wchodzi mi najnowsza pozycja z Uczty wyobraźni, choć styl i klimat miejscami zachwycające. Ale innymi miejscami nie nadążam chyba za Autorem, który oniryzm wynosi na poziomy nie mające z logiką zbyt wiele wspólnego, mówiąc najłagodniej. Owszem, przyjemnie się to czyta, ale miło by było w ostatecznym rozrachunku nieco więcej rozumieć. Choć pewnie nie powinnam mieć pretensji o własne deficyty do kogoś innego, po prostu znowu powtóreczka z kazusu Cortazara (choć tym razem zdecydowanie mniej dramatycznie). Nie jest to też tak tragiczny rozdźwięk, jak przy Vandermeerze, którego czytanie było wręcz fizyczną katorgą. Tu jest przyjemność z lektury, ale miejscami po prostu się poddaję. Wtedy "przetykam" Barańczakiem, czytanym w rozdziałach, z doskoku, od długiego już czasu. Pegaz zdębiał. Poezja nonsensu - wprowadzenie w prywatną teorię gatunków. Mistrzostwo, genialne zabawy językowe, to wyczucie. Ubaw pierwszego sortu. Obecnie - poliględźby (identografy i symilofony, czyli teksty w różnych językach, odpowiednio: wyglądające lub brzmiące identycznie). Barańczak jest dobry na wszystko, przywraca rzeczom właściwe proporcje:) Podobnie jak Brassens, choć to nieco inna historia.

Poza tym, co przyznaję z niejakim zawstydzeniem, nie zdołałam się oprzeć pokusie, jaką stanowił zakup najnowszego Mocka. Nie mam co prawda zielonego pojęcia, kiedy go przeczytam, bo poza pozostałymi 400 stronami Viriconium mam jeszcze masę innych palących zaległości, że o wciąż nieprzeczytanych prezentach Gwiazdkowych (!!!) nie wspomnę. Ale kupiłam. Trudno, co kompulsywne, to nieuleczalne.

W międzyczasie przeczytałam prezent urodzinowy - biografię JK. Rzecz napisana ciekawie, mozaikowo, utkana z wypowiedzi rozmaitych znajomych JK, rodziny, z fragmentów wywiadów i jego własnych tekstów z całego życia. Autor nie przemilcza ciemnych stron, których, powiedzmy sobie, było w życiu JK od cholery i ciut. Zarazem jednak, choć unika jednostronności, nawet najbardziej jednoznaczne sprawy tonuje i jest to ewidentne. Ale i tak są opisane sceny i zdarzenia mocno dające po głowie.

Niby nie można oddzielać twórczości od osoby autora, ale w przypadku JK jest to zdecydowanie wskazane. Był dużo lepszym poetą niż człowiekiem.

| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka