Wpisy z tagiem: Cassandra Clare

niedziela, 14 lutego 2010
Im więcej, tym mniej
Rozwijając - im więcej crapu się czyta, tym mniej surowo się go ocenia. Czy może inaczej - jeśli zaczniesz od chały na skalę międzygalaktyczną, na rzecz zaledwie poprawną spojrzysz dużo przychylniej niż by na to obiektywnie zasługiwała - a to prawem (i niezasłużonym bonusem zarazem) kontrastu. Wykańczam obecnie zapas recenzenckich. Dojdzie już niebawem do sytuacji, która nie miała miejsca od ponad dwóch lat - jeszcze jeden tytuł i będę miała "czyste konto". Jak łatwo się domyślić, na koniec "kolejki" bez żalu spychałam pozycje potencjalnie najmniej mnie interesujące. Zarazem, z upływem czasu, nastawiałam się do konieczności ich czytania coraz bardziej negatywnie. Nie dziwota, mam na półce masę (własnych lub pożyczonych) tytułów, które chciałabym przeczytać.

Czasem wystarczy pozornie nieistotny drobiazg, jak okładka, żebym się do książki uprzedziła. Uprzedzenia o tego typu korzeniach często okazują się, przynajmniej częściowo, pozbawione podstaw. Na szczęście. I tak też zdarzyło się ostatnio aż dwukrotnie, choć nie bez kozery umieściłam w tym wpisie pierwszy akapit, bo jestem przekonana, że na zawyżenie moich ocen powieści Weeksa (recka) i Harrison miała znaczący wpływ trauma, zafundowana mi przez Miasto popiołów (recka) Cassandry Clare, o której pisałam tutaj jakiś czas temu w tonie obywatelskiego ostrzeżenia. Po takim gniocie, gdy dostaje się, w okropnej okładce i z dość pesymistycznie nastawiającym blurbem, powieść z dynamiczną, ciekawą, choć raczej schematyczną fabułą - człowiek czuje, że jest w czytelniczym siódmym niebie. W przypadku Weeksa byłam w takiej euforii, że nie tylko ma on pomysł na fabułę, ale nie zawiera ona logicznych dziur wielkości Moby Dicka, że właściwie nie zwróciłam zbytnio uwagi na marny język (tragicznej korekty już niestety nawet endorfiny nie zniwelowały- najgorsza pod tym względem pozycja z MAGa, odkąd pamiętam). No, w porządku, epilog był z tych bardziej żenujących i wywaliłabym go w kosmos, ale, cholera, facet zaskoczył mnie kilkoma zgrabnymi twistami. Owszem, nie jest mistrzem dialogów i psychologii, ale pomysły ma. W ostatecznym rozrachunku ta okładka go krzywdzi.
Przynieście mi głowę wiedźmy odstręczało mnie z kolei jakąś nagrodą dla powieści paranormal romance. I co? I właściwie romansu tam nie uświadczysz. Główna bohaterka jest co prawda bliską krewną Pinokia, ale są inni, nieco poprawiający bilans, a zagadka jest całkiem intrygująca. Kilka konceptów z kreacji świata nieszablonowych. Solidna rozrywka.
Nie taki diabeł...no i w sumie głupio mi teraz o tym pisać, ale od Toma Holta, który mi pozostał, odrzuca mnie reklamowy slogan "następca Pratchetta". I tu, niestety, raczej nie spodziewam się błogosławionej pomyłki.
Obym nie miała racji...
W ramach przerwy poczytam teraz Miecz i kwiaty 2 Mortki. Już zaczęłam, właściwie. De Royes uciekł z niewoli, how convenient...
sobota, 23 stycznia 2010
Mialam Ci ja notkę napisaną...

...lecz zanim przeniosłam ją do Worda, blox ją pożarł. A że było to obywatelskie ostrzeżenie przed twórczością niejakiej Cassandry Clare, to nie chce mi się produkować od nowa. Nie czytajcie trylogii Dary Anioła, gdyż jest to gniot, jakich mało. Po pierwszym tomie zapowiadał się na poprawne czytadło (max.wiek czytelnika - 14 lat), mimo zakończenia w stylu telenoweli brazylijskiej. Tom drugi ukazał ogrom chałowatości. Szkoda czasu. Damn, wcześniejsza wersja była zabawniejsza i bardziej finezyjna (jak sobie pochlebiam), ale zasadniczo przekaz ten sam. Tylko skąd tak wysoka sprzedaż? I (co odkryłam, szukając linka do okładki na potrzeby poprzedniej wersji wpisu) polski fanklub cyklu?:/

Zasadniczo takie rzeczy nie powinny mnie już dziwić (tj. wydawnicze sukcesy crapu zmierzchopodobnego), a jednak odruchu zadziwienia wyzbyć się nie potrafię. Wskazać książkę lepszą od Miasta kości czy Miasta popiołów to żaden kłopot, a jednak to właśnie Clare się sprzedaje. Istnieje nawet teoria, że nie pomimo, a dzięki okropnym okładkom.

***

Pytanie poza konkursem. Jeśli chcę wybrać mniejsze zło, którą z poniższych pozycji czytać najpierw?

Brent Weeks Droga Cienia

Kim Harrison Przynieście mi głowę wiedźmy

Tom Holt Przenośne drzwi

Odpowiedź: żadną - nie będzie uznawana. Z góry dzięki za rady.


poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Jeff, zwracam honor!

Tak to już czasem jest, że trzeba coś odszczekać, ale tym razem robię to z autentyczną radością: VanderMeera da się czytać z przyjemnością, za które to stwierdzenie, po moich traumatycznych doświadczeniach z opowiadaniami o Ambergris, nie dałabym funta kłaków jeszcze dwa tygodnie temu:)) Polecam Podziemia Veniss, głównie ze względu na znakomite tłumaczenie i dające po głowie opisy przeżyć bohaterów (miasto tym razem jest jedynie tym, czym być powinno, czyli tłem - w centrum mamy dramaty protagonistów). Obrazy, stymulujące wyobraźnię, miejscami naprawdę przerażają, tak do szpiku, zwłaszcza, jeśli czyta się w okolicach północy, w ciemności rozjaśnionej wyłącznie lampką i w pustym domu.

Więcej:

http://ksiazki.wp.pl/katalog/recenzje/rid,39567,recenzja.html

Poza tym Miasto Kości Cassandry Clare, oczywiście pierwszy tom trylogii - Dary Anioła. Powieść wyraźnie naznaczona fascynacją Autorki Harrym Potterem i SW, w tle miłostki nieoczekiwanie-okazujących-się-niezwykłymi nastolatków i rodzinny dramat w stylu najbardziej wydumanego brazylijskiego tasiemca. Na plus - humor - choć na poziomie niezbyt autentycznym w ustach 15-latków (w sensie - docinki zbyt dojrzałe) i fakt, że niemal do końca książkę czyta się bez bólu,  choć może nieco w tym zasługi tłumaczki, Anny Reszki (świetnie przełożyła dylogię Duncana). Dodatkowy plus dla cynicznych szyderców w typie mojej skromnej osoby - jest się z czego złośliwie pośmiać. Fabuła dynamiczna, tempo ma chyba ukryć występujące gdzieniegdzie poważne dziury w logice, rozdzialiki krótkie - no, słowem, idealne nieangażujące czytadełko pociągowe, o ile mamy poniżej 14 lat (plus minus).

Rozczarował mnie natomiast ukończony wczoraj drugi tom cyklu Pies i klecha Łukasza Orbitowskiego i Jarosława Urbaniuka: choć sam pomysł na fabułę ciekawszy i spójniejszy niż w jedynce, to wykonanie mocno chaotyczne, a całość sprawia wrażenie opowiadania rozciągniętego na siłę. I, największy minus - żadnego pogłębienia postaci Gila i Enki, na które najbardziej liczyłam. Zatem znowu "pod prąd" powszechnej opinii, bo w miarę zgodnie twierdzą czytelnicy, że dwójka jest lepsza od jedynki. A moim zdaniem słabsza.

No i jednak czytelnictwo w sierpniu kwitnie, a magisterka numer dwa powstaje w tempie pełzającym - dziś dobijam do 1/5. 

Kolejka: Stover Bohaterowie umierają, Carey Przebierańcy, Mieville Blizna, Stross Accelerando, a dalszej nawet nie wypisuję, bo bez sensu:/

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka