Wpisy z tagiem: Gail Carriger

niedziela, 26 maja 2013
Lekturowo, zakupowo
Aktualnie mam na tapecie (a raczej na ekranie czytnika:) oryginał piątego tomu Protektoratu Parasola, czyli Timeless, albowiem nic (np. zapowiedzi na stronie polskiego wydawcy) nie zwiastuje, by miano dokończyć wydawanie go w naszym pięknym kraju. Szkoda, choć fakt, że cykl się nie sprzedawał, niespecjalnie mnie dziwi. W końcu nie jest to paranormal:> Jestem tymczasem w 1/3 i choć na razie mamy tzw. zawiązanie akcji, to jak z serialami - lubię styl, bohaterów, dobrze do nich wrócić i samo to mi wystarczy, by mieć frajdę z czytania. Dla nieznających cyklu - o poprzednich tomach pisałam tutaj, tutaj, tutaj, a także tu. Wielbicielom powieści wiktoriańskich i/lub urban fantasy, a także dobrego humoru zdecydowanie polecam całość. Rozrywkowo idealna. Tylko warto robić przerwy między poszczególnymi tomami.

Wcześniej miałam okazję porecenzować dla Fahrenheita i z ciekawości sięgnęłam po felietony Macieja Stuhra dla magazynu Zwierciadło, wydane łącznie z opowieścią filmową Utytłani miłością, mającą być połączeniem parodii i pastiszu polskich komedii romantycznych. Główni bohaterowie to Miłosz Kochan i Ola Groch:) Szerzej o wrażeniach można poczytać tutaj.

Potem zajęłam się lekturą Fahrenheitowego patronatu, czyli debiutanckiej powieści Chucka Wendiga Drozdy. Dotyk przeznaczenia (tutaj można przeczytać blurba, reckę dodam, jak się ukaże na naszych wirtualnych łamach). Z zaskoczeniem przyznać muszę, że choć Sześć stóp pod ziemią to zdecydowanie nie jest, jak również nie jest to debiut wolny od wad, to jednak ma w sobie coś, co intryguje, wciąga i sprawia, że człowiek chce się jak najszybciej dowiedzieć, jaki będzie finał tej pokręconej historii. To pierwszy tom cyklu, ale lubiącym "brudny realizm" w urban fantasy spokojnie mogę polecić zapoznanie się.

A z zakupów (w końcu jakieś "prawdziwe" książki, hurra!):
- nowy Barbarotti, czyli Rzeźniczka z Małej Birmy Nessera
- nowy Minier, czyli Krąg, bo podobno lepszy od pierwszego.
A wy co ciekawego ostatnio czytaliście?

P.S. Tyci update, czyli obiecana recka Drozdów.
niedziela, 06 maja 2012
Stres pourazowy
Wywołany Magią krwi odreagowałam na wspaniałym tygodniowym wyjeździe. Oczywiście, mimo intensywnego programu rozmaitych przyjemnych aktywności, nie obyło się bez czytania do poduszki.

Bezwzględna, czyli czwarty Protektorat Parasola, oferuje wszystko, do czego cykl nas przyzwyczaił, ale jakby w mniej atrakcyjnej formie. Nie wiem, może to fragmentaryczne czytanie, ale nie wydaje mi się. Raczej formuła zaczyna się zużywać, choć nadal jest sympatycznie i miejscami zabawnie. Te poważne tony, pojawiające się w niektórych wątkach osobistych, średnio mi przystają do stylistyki cyklu. Ale to ja. No i oczywiście nie zmniejsza to mojego zainteresowania kolejną częścią.

Jeszcze przed wyjazdem czytałam całkiem sympatyczny debiut Anety Jadowskiej, czyli pierwszy tom Złodzieja dusz. Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś dużo gorszego. Całkiem przyzwoity magiczny kryminał w toruńskich realiach, niezłe postaci, sporo fajnego humoru. Najlepsza pozycja z FS od chyba dwóch lat, (z tych, które czytałam). Recka powinna pokazać się niebawem.

Czytałam też W grobie, czyli trzeci tom przygód półwampirzycy Cat i wampira Bonesa. Seksu znacząco mniej (nie żałuję, po szokującej ilości w tomie poprzednim), sensu niewiele więcej niż zwykle. Dokończyć nie zdążyłam, porzucając bohaterów 20 stron przed finałem, w wirze bitwy z hordą zombich. Dokończę dzisiaj. A może jutro? W końcu mamy długi weekend.

A ja oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przywiozła z wyjazdu kolejnej książki (wiem, kwalifikuję się do leczenia). Ale to Prawo Caine'a, więc był mus. Zaczęłam w pociągu, początek mocny, skończę pewnie max. do wtorku i zaś 45 PLN. Ale kto bogatemu zabroni, nie?:)

Oraz pożyczyłam dwie kolejne pozycje (zostawiając na podmiankę 2 własne, nie jestem pasożytem), obie bardzo mnie radujące: Cornwella Jeźdźców z piekieł i Starkeya Cnotliwego księcia - zanim Henryk VIII został królem. Zwłaszcza wizja cnotliwego Henrysia jest intrygująca. Mało wiem o jego przedkrólewskich latach.

A, byłabym zapomniała. Fahrenheit powrócił!

W nowej, portalowej formule.

Ode mnie na dobry początek kilka słów o Niebie ze stali.

środa, 23 listopada 2011
Alexia + akcja=?
Właściwie trudno mi jednoznacznie ocenić Bezgrzeszną, trzecią odsłonę Protektoratu parasola. Podobała mi się - nie tak bardzo, jak część druga, a z innych powodów (choć na podobnym poziomie satysfakcji czytelniczej) niż miało to miejsce w przypadku części pierwszej.
Jest to, przede wszystkim, tom najbardziej z dotychczasowych wypełniony akcją, chwilami nieco bezładną. Podróż Alexii poza Anglię, mająca na celu wyjaśnienie fizjologicznego fenomenu, który stał się przyczyną jej kłopotów zarówno na gruncie małżeńskim, jak i zawodowym, że o ruinie reputacji w towarzystwie nie wspomnę, stanowi oś fabuły. Oprócz tego jednak występują również wątki dodatkowe, np. tajemnicze zniknięcie lorda Akeldamy wraz z całą gwardią dandysów (którego wyjaśnienie okazuje się, nie ukrywajmy, mocno naciągane, ale już dalsze konsekwencje posiadają potencjał rozwojowy, zapewne do wykorzystania w kolejnych tomach).
Odnoszę mimo wszystko wrażenie, że znaczna część interesujących konceptów, którymi powieść jest wręcz przeładowana, nie została wykorzystana w stopniu dostatecznym (mało, zbyt mało dowiedzieliśmy się o templariuszach i o przyczynach, dla których reszta świata nie traktuje nadprzyrodzonych jako równoprawnych członków społeczeństwa).
Niewiele nowego wiemy też o ojcu Alexii, Floote nadal strzeże sekretów dawnego pana, ale kto inny nieco się rozgaduje.
Humoru nie brakuje, choć tym razem przejawia się on raczej w drobiazgach (np. jaką substancją może się wprowadzić w stan nietrzeźwości wilkołak).
Na natężeniu akcji cierpi specyficzna magia czy raczej urok cyklu, który dotąd brał się głównie z opisów angielskiej rzeczywistości, nieśpiesznych, ale...No właśnie, trudno powiedzieć, skąd się brał dokładnie, jednak bez wątpienia w tym tomie jest go sporo mniej niż w poprzednich.
Innymi słowy, trzecia Alexia jest inna, ale moim zdaniem wciąż dobra. Dlatego cieszy mnie niezmiernie zapowiedź wydania kolejnego tomu cyklu, czyli Bezwzględnej, po którą również niewątpliwie sięgnę.
wtorek, 20 września 2011
Alexia coraz lepsza
Miałam wątpliwości, czy po doprowadzeniu wątku romansowego do finału Gail Carriger będzie umiała w interesujący sposób "pociągnąć" swoją opowieść. Choć jednak niektóre z moich prześmiewczych przepowiedni co do rozwoju wątku Alexia-Conall się urzeczywistniły, muszę przyznać, że Bezzmienna podobała mi się nawet bardziej aniżeli Bezduszna.
Przy zachowaniu wszystkich zalet części poprzedniej, tj. ujmującej lekkości stylu i niezłego humoru, ma bowiem dodatkową w postaci spójnej, a przynajmniej spójniejszej niż w poprzedniej odsłonie i z pewnością ciekawszej fabuły. Ta osnuta jest wokół tajemniczego - i w dodatku "ruchomego" - zjawiska masowego egzorcyzmu wilkołaków, wampirów i duchów.
W bonusie dostajemy romans poboczny, a nawet więcej niż jeden oraz mroczne tajemnice szkockiej przeszłości londyńskiego alfy.
W efekcie na kolejny tom czekam jeszcze bardziej niecierpliwie.
Nie muszę dodawać, że cykl polecam?:)
niedziela, 12 czerwca 2011
It's a kind of magic
Bo trudno racjonalnie wytłumaczyć fakt, że spodobała mi się książka, będąca de facto wiktoriańskim romansidłem z przyfastrygowanym dla pozoru (i by umożliwić ratowanie damy z opresji, oczywiście) wątkiem kryminalnym i w pretekstowych w istocie rzeczy dekoracjach fantastycznych.
Ale zaprzeczać nie mam zamiaru - Bezduszna Gail Carriger - lekkie, bezpretensjonalne, pełne humoru czytadło nieudające niczego więcej i tym bardziej dzięki temu wdzięczne - po prostu mnie oczarowało. Idealna odskocznia, świetny odpoczynek po ciężkim dniu, odprężająca, zabawna rozrywka.
Humor w wydaniu, jakie lubię, przekład przyjemny, choć jeśli będzie okazja, skonfrontuję sobie z oryginałem, bo pewnie coś się zgubiło w translacji, jak to zwykle z humorem "słownym" bywa.
Fabularnie żadna rewelacja, ale jakiś niezwykły miks wymienionych powyżej elementów winduje całość na wyższy poziom niżby się przy próbie chłodnego rozbioru na czynniki pierwsze wydawać mogło.
Ciekawi mnie tylko, co, doprowadziwszy romans do szczęsnego finału, autorka dalej z tym kramem pocznie, ale już na dniach ukaże się drugi tom, czyli Bezzmienna, a w nim odpowiedź.

TYCI UPDATE: Bezzmienna w sprzedaży od dzisiaj, czyli 14 czerwca 2011.
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka