Wpisy z tagiem: Stover

sobota, 12 maja 2012
Love Caine
I jakoś mi przejść nie chce, więcej, po ukończeniu wczoraj wieczorem lektury najnowszego tomu, czyli Prawa Caine'a, nabrałam strasznej ochoty na przeczytanie całości cyklu po raz drugi.

Co jest o tyle dziwne, że zwykle nie lubię takich ryzykownych zabaw z cofaniem się w czasie i skakaniem w przestrzeni, jakie Stover w najnowszej powieści serwuje. Tym lepsza chyba reszta jest:), że zdołała mi to przykryć i nie wpłynęło negatywnie na ogólną ocenę.

Nowa powieść to ze względu na szachrajstwa temporalne i różnego innego rodzaju triki dość skomplikowana mieszanina elementów nowych i znanych z części poprzednich. Dobrze by było przed lekturą przypomnieć sobie choć poprzednią część, bo rok to jednak długo, pamiętałam tylko ogólny zarys fabuły Czarnego Noża. Ale i bez tego połapać się można, choć jakiś czas to zajmuje. No i prolog dostajemy na końcu:)

Niemniej, dla mnie konieczność składania sobie tego wszystkiego stanowiła wartość dodaną. Caine się starzeje, czy też może emocjonalnie dorasta? Więcej jest introspekcji, dialogów, interakcji z innymi istotnymi postaciami, a mniej jatki - i mnie taka zmiana proporcji bardzo odpowiada. Ten tom jest przełomowy dla relacji Hari-Duncan.

Nie oznacza to, że Caine nie pozostaje sobą - cynikiem rzucającym równie sprawnie nożami, jak zabójczymi grypsami:) Sporo tu humoru i błyskotliwie zabawnych dialogów.

Tak, jestem zakochana w Cainie:) Wpływa to zapewne na obniżony krytycyzm wobec jego przygód, więc proszę brać poprawkę. Nie umiem się oprzeć takim poharatanym emocjonalnie i z radością patrzę, jak im się nieco karta odwraca i dostają swoją gorzką odrobinkę szczęścia. Taka wada fabryczna.
niedziela, 06 maja 2012
Stres pourazowy
Wywołany Magią krwi odreagowałam na wspaniałym tygodniowym wyjeździe. Oczywiście, mimo intensywnego programu rozmaitych przyjemnych aktywności, nie obyło się bez czytania do poduszki.

Bezwzględna, czyli czwarty Protektorat Parasola, oferuje wszystko, do czego cykl nas przyzwyczaił, ale jakby w mniej atrakcyjnej formie. Nie wiem, może to fragmentaryczne czytanie, ale nie wydaje mi się. Raczej formuła zaczyna się zużywać, choć nadal jest sympatycznie i miejscami zabawnie. Te poważne tony, pojawiające się w niektórych wątkach osobistych, średnio mi przystają do stylistyki cyklu. Ale to ja. No i oczywiście nie zmniejsza to mojego zainteresowania kolejną częścią.

Jeszcze przed wyjazdem czytałam całkiem sympatyczny debiut Anety Jadowskiej, czyli pierwszy tom Złodzieja dusz. Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś dużo gorszego. Całkiem przyzwoity magiczny kryminał w toruńskich realiach, niezłe postaci, sporo fajnego humoru. Najlepsza pozycja z FS od chyba dwóch lat, (z tych, które czytałam). Recka powinna pokazać się niebawem.

Czytałam też W grobie, czyli trzeci tom przygód półwampirzycy Cat i wampira Bonesa. Seksu znacząco mniej (nie żałuję, po szokującej ilości w tomie poprzednim), sensu niewiele więcej niż zwykle. Dokończyć nie zdążyłam, porzucając bohaterów 20 stron przed finałem, w wirze bitwy z hordą zombich. Dokończę dzisiaj. A może jutro? W końcu mamy długi weekend.

A ja oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przywiozła z wyjazdu kolejnej książki (wiem, kwalifikuję się do leczenia). Ale to Prawo Caine'a, więc był mus. Zaczęłam w pociągu, początek mocny, skończę pewnie max. do wtorku i zaś 45 PLN. Ale kto bogatemu zabroni, nie?:)

Oraz pożyczyłam dwie kolejne pozycje (zostawiając na podmiankę 2 własne, nie jestem pasożytem), obie bardzo mnie radujące: Cornwella Jeźdźców z piekieł i Starkeya Cnotliwego księcia - zanim Henryk VIII został królem. Zwłaszcza wizja cnotliwego Henrysia jest intrygująca. Mało wiem o jego przedkrólewskich latach.

A, byłabym zapomniała. Fahrenheit powrócił!

W nowej, portalowej formule.

Ode mnie na dobry początek kilka słów o Niebie ze stali.

środa, 18 maja 2011
Bigos literacki
W końcu udało mi się nadgonić zaległości recenzenckie na tyle, by wykroić czas na przeczytanie czegoś z prywatnych zbiorów. Na pierwszy ogień poszedł 3 tom Miecza i kwiatów Marcina Mortki, bo byłam ciekawa finału.

I muszę przyznać, że mam z tą książką pewien problem. Czytało mi się ją chyba najlepiej ze wszystkich części, ale jednocześnie nastąpiło nagłe, gwałtowne przesunięcie konwencji w stronę metafizyczno-symboliczną, przez co nie do końca mi do poprzedniczek przystawała.
Ale gdy się oswoiłam, to popłynęłam z nurtem opowieści, a i patos jakoś mało mi przeszkadzał, choć zwykle jestem nań nadwrażliwa. Jakoś tak Autorowi udało się niektórymi scenami trafić prosto do mojego serca, z całkowitym pominięciem sceptycznego rozumu. Rezultat - oczy na "mokrym miejscu". Nie zdarza się często. Tak więc cykl, mimo słabszych momentów (najsłabszy chyba drugi tom), jako całość polecam.
Mimo to, nadal w moim prywatnym rankingu nie zagraża debiutanckiej Ostatniej sadze.

Następnie powróciłam do obowiązków i od razu trafiłam na rafę. A imię jej Trojka. Chapman dołącza do grupy autorów z Uczty Wyobraźni, z którymi mam zdecydowane "szumy komunikacyjne". Bogom opiekuńczym recenzentów dziękuję, że jest o niebo przystępniejszy i mniejszy objętościowo niż Harrison w Viriconium. Werdyktu jeszcze nie wydaję, bo jestem w 1/8, ale zdecydowanie nie mój typ literatury.

Później (a wszystko to wczoraj) trafił mnie jasny szlag po nieudanej probie instalacji nowozakupionego Wiedźmina 2 z powodu błędu danych CRC. Stwierdziłam, że w związku z tym nie mam zdrowia do dalszego mordowania się z Chapmanem i biorę wolny wieczór.

Sięgnęłam po 3 tom Stovera. Jako rozrywka Caine nie zawodzi nigdy.
Ale dzisiaj mamy nowy dzień i znów podejmę rękawicę. Poproszę o wsparcie:)

piątek, 15 stycznia 2010
F 68 czyli Hari, Mordi i żydowski spisek na Alasce:)
W najnowszym Fahrenheicie recenzuję:

Bohterowie umierają


Płomień i krzyż tom 1

oraz obiecywany nie tak dawno

Związek żydowskich policjantów

Zapraszam do lektury numeru oraz ewentualnej dyskusji:))
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka