Wpisy z tagiem: Robin Hobb

sobota, 12 sierpnia 2017
Czy mnie jeszcze pamiętasz? (Ósme życie I, Grzesiuk - król życia i Skrytobójca błazna)
Chomikowanie nieopisanych lektur jest dobre, o ile nie trwa zbyt długo. Dlatego teraz nadrabiam zaległości z czerwca i lipca.

Ósme życie tom I Nino Haratischwili zebrało swego czasu mnóstwo dobrych recenzji i zachwyciło moją mamę. W ramach postanowienia, by czytać w tym roku więcej cegieł, zabrałam się także za nie. Niestety, nie porwała mnie historia córek fabrykanta czekolady. Za dużo tam było romansu, tandetnego melodramatu, a poza tym najstarsza z nich zachowywała się jak bierna, a zarazem roszczeniowa i kompletnie oderwana od realiów codziennego życia idiotka. Irytowała mnie tak bardzo, że na jej tle już nawet pozostałe siostry (z których jedna była dewotką, druga marzyła tylko o zamążpójściu, a trzecia była pięknością stworzoną do życia w luksusie)  oraz jej własne dzieci - też niezbyt biegłe w surfowaniu na fali codzienności - wypadały lepiej. Warstwa historyczna dla kogoś choćby pobieżnie zainteresowanego historią powszechną XX wieku nie ma w sobie nic odkrywczego. O Gruzji w zasadzie same ogólniki. Styl nie powala. Być może sięgnę po kontynuację, ale ponoć jest jeszcze słabsza, więc wątpię. Ogólnie - spore rozczarowanie. Nie polecam.

Grzesiuk - król życia Bartosza Janiszewskiego to pozycja, która zapewne nie rozczarowałaby mnie w takim stopniu, gdybym nie miała w stosunku do niej tak wygórowanych oczekiwań. Jestem wielką fanką książek Grzesiuka (Boso, ale w ostrogach, Pięć lat kacetu oraz Na marginesie życia) i znam je w zasadzie na pamięć, a mimo to odświeżam sobie od czasu do czasu. Strasznie chciałam dowiedzieć się o Stanisławie czegoś więcej niż to, co sam napisał, i byłam podekscytowana perspektywą uzupełnienia o dodatkowe fakty tego zafałszowanego subiektywizmem obrazu, jaki wyłaniał się z trylogii. Tymczasem z dziesięciu części książki Janiszewskiego pięć (Dzielnica, Wojna, Niewola, Choroba i Dom) w zasadzie powiela informacje z dzieł Grzesiuka. A to jest połowa materiału. ciekawe są fragmenty o życiu jego rodziców, tak przed powrotem do Warszawy, jak i w późniejszym czasie. Ale już o żonie i dzieciach swojego bohatera Janiszewski pisze bardzo pobieżnie, o obozie nie dodaje właściwie nic nowego, kontrowersje wokół Pięciu lat kacetu, w tym procesy sądowe, w zasadzie zbywa ogólnikami. Najciekawsze są poza szpitalne fragmenty powojenne, czyli bardzo niewielka część całości. Szkoda.

Skrytobójca Błazna Robin Hobb okazał się za to cegłą (816 stron) wspaniałą pod każdym względem, która umiliła mi czerwcowy tygodniowy urlop. Jest to pierwszy tom trzeciej trylogii fantasy z tymi samymi bohaterami, cyklu zapoczątkowanego dwadzieścia dwa lata temu Uczniem skrytobójcy, który już kiedyś tu polecałam i czynię to ponownie. W tym gatunku mało jest serii na takim poziomie. Całość zaczyna się jak bardzo schematyczna fantasy (na litość, główny bohater to książęcy bękart!), ale ewoluuje w o wiele bardziej złożoną, epicką opowieść, a przede wszystkim poglębione studium psychologiczne człowieka samotnego, który najpierw rozpaczliwie pragnął gdzieś przynależeć, a gdy to pragnienie zostało okrutnie wykorzystane, zamarzył z kolei o samotności. Z uwagi na objętość poszczególnych tomów czytelnik ma czas, by postaci stały się członkami jego wyimaginowanej rodziny, a każda kolejna odsłona jest niczym powrót do domu. W części siódmej Bastard w końcu dostaje swoje długo wyczekiwane szczęście, w dawnym dworku ojca, u boku ukochanej kobiety. Zupełnie niepodziewanie, bo w jesieni życia, rodzi mu ona kolejne dziecko, które już w czasie rozwoju prenatalnego łamie wszelkie normy. Podobnie jak jej ojciec, Pszczoła będzie uwikłana w przepowiednie, a jej mimo wszystko idylliczne dzieciństwo zostanie gwałtownie przerwane. Hoob ma niezwykłą władzę nad powieściową materią, opowieść, przez większość objętości niespieszna, hipnotyzuje, przez co finałowe przyspieszenie (dyskretnie i logicznie umocowane w misternej konstrukcji całości) robi tym mocniejsze wrażenie. Wprost nie mogę się doczekać kontynuacji, bo te ponad 800 stron to w tym wypadku o wiele za mało.
sobota, 30 kwietnia 2016
Biały Prorok i jego katalizator powracają, czyli słów kilka o Trylogii Złotoskórego Robin Hobb
W tym miesiącu przeczytałam m. in. prawie 2000 stron, czyli drugi i trzeci tom wspomnianego w tytule notki cyklu - Złocistego błazna i Przeznaczenie błazna. Akcja tomu pierwszego, czyli Misji błazna, którą delektowałam się w marcu, rozpoczyna się w 15 lat po wydarzeniach opisanych w finale Wyprawy skrytobójcy. W międzyczasie Bastard Rycerski Przezorny i związany z nim magią Rozumienia wilk Ślepun zwiedzili odległe zakątki Królestwa Sześciu Księstw i Krainy Miedzi, a następnie zamieszkali w chatce na odludziu, polując i uprawiając skrawek ziemi. Bastard odnalazł upragniony spokój i wolność od służby tronowi Przezornych. Po kilku latach zaczęła go odwiedzać pieśniarka Wilga Słowicza, oferując mu raz na jakiś czas nieco ciepła i bliskości, a także porcję dworskich plotek. Pewnego razu przyprowadziła Bastardowi kilkuletniego chłopca, Trafa, wojenną sierotę spotkaną na szlaku. Były królewski skrytobójca wychował go jak własnego syna, Ślepun także uznał dzieciaka za członka stada. Spotykamy ich, gdy idylla na uboczu musi dobiec końca. Traf chce wstąpić do terminu i zakosztować miejskiego życia, aby dorobić na naukę, opuszcza Bastarda na lato, najmując się do prac polowych w okolicy. Jednocześnie pewnego dnia do ustronnej chatki znajduje drogę przeszłość w osobie dawnego królewskiego błazna. I nagle Bastard odkrywa, że może jednak wcale nie był tak szczęśliwy po spaleniu wszystkich mostów łączących go z dawnym życiem, jak usiłował sobie wmawiać. A trzeba trafu, że akurat tron Przezornych znowu go potrzebuje. Młody książę Sumienny, syn Szczerego i następca tronu, znika z domu na kilka tygodni przed swoimi zaręczynami z zawyspiarską narczeską. Związek jest spoiwem sojuszu z Wyspami Zewnętrznymi. Narzeczony musi zostać odnaleziony, by zapobiec skandalowi i ocalić kruchy pokój. W kolejnych tomach akcja koncentruje się na tym, co młody książę będzie musiał uczynić, by okazać się godnym swej egzotycznej wybranki.
W drugiej trylogii Hobb osadzonej w tym samym uniwersum znacznie większą rolę odgrywa magia Rozumienia - zarówno związane z nią przesądy i społeczny ostracyzm dotykający jej posiadaczy, jak i rozłamy wśród samych Rozumiejących. Ważne są jednak także - wcześniej wcale tak bardzo nieeksponowane - zagrożenia związane z praktykowaniem Rozumienia przez osoby niewyszkolone oraz z używaniem tej magii w sposób nieetyczny. To problematyka niezwykle ciekawa i złożona, w dodatku przedstawiona dzięki talentowi autorki wieloaspektowo, bez zdecydowanych odpowiedzi i łatwych recept, za to w bardzo poruszający, prosty i zarazem obrazowy sposób. Bastard i Ślepun, choć byli braćmi i najlepszymi przyjaciółmi, przez niewiedzę człowieka związali się zbyt blisko. Teraz obaj będą musieli zapłacić za to straszliwą cenę. Książę Sumienny za sprawą Rozumienia może paść ofiarą straszliwej i bezwzględnej manipulacji, stać się nieświadomym pionkiem radykalnego odłamu Rozumiejących, czyli Srokatych, a nawet utracić wolną wolę.
Druga trylogia to także urzeczywistnienie proroctw błazna i niezwykła próba jego przyjaźni z Bastardem. Kolejny wątek tak naładowany emocjami, że te ponad 2500 stron pochłania się niemal niedostrzegalnie. Hobb jest mistrzynią psychologii postaci, umie też poddawać je próbom, które nie pozwalają czytelnikowi ani na moment zmniejszyć swojego zaangażowania w ich perypetie. Wielka czytelnicza przyjemność, unikalny emocjonalny rollercoaster. A zakończenie! Słów brak. Wsiadajcie, a nie będziecie żałować. Mnie pozostaje się cieszyć, że mam jeszcze sporo nieprzeczytanych tytułów tej autorki.
sobota, 28 lutego 2015
Przepraszam, ale mnie wciągnęło:)
Na pewno zastanawiacie się, czemu nie ma nowych wpisów o książkach (akurat ktoś się zastanawia, jak nikt tego nie czyta:). Przyczyna jest prozaiczna - pochłonął mnie cykl, składający się z trzech tomów, a każdy kolejny jest grubszy od poprzedniego. Jest to dość stary cykl z gatunku w miarę klasycznej fantasy - Skrytobójca Robin Hobb. Całkiem niedawno po raz kolejny wznowiło go po polsku nieocenione wydawnictwo MAG, a ja pomyślałam, że skoro akurat po dłuższej przerwie odczuwam głód fantasy, to świetnie się składa, bo już od dłuższego czasu miałam zamiar poznajomić się z autorką. Pierwszy tom, Uczeń skrytobójcy, zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Choć bowiem zdaje się operować na do reszty już dziś zajechanych gatunkowych kliszach (książęcy bękart o wyjątkowych zdolnościach musi przetrwać na pełnym intryg królewskim dworze - no, błagam!), oferuje o wiele więcej. Przede wszystkim przejmująco realistyczną warstwę psychologiczną i ciekawie ewoluujące postaci. Istotną rolę w powieści odgrywają również zwierzęta, z którymi głównego bohatera łączy szczególna, cenna, ale i bolesna więź. Przede wszystkim jednak jest to historia o samotnym sześciolatku, a później dorastającym chłopaku, który rozpaczliwie pragnie gdzieś przynależeć i być akceptowany. Obszerniej swoje wrażenia z lektury pierwszego tomu opisałam tutaj.

Ta niby to schematyczna historia - nieoczekiwanie dla mnie samej - wciągnęła mnie ze skarpetkami, także za sprawą płynnego stylu autorki, który czynił z lektury prawdziwą przyjemność. Było więc zupełnie naturalne, że po zakończeniu pierwszego tomu chwyciłam za drugi, czyli Królewskiego skrytobójcę. Tutaj jest w pewnym sensie jeszcze ciekawiej, bo Bastard (imię głównego protagonisty) nagle zaczyna pragnąć wiecznie nienawidzonej samotności, a utkana misternie przez lata pajęczyna kłamstw uniemożliwia mu odnalezienie prawdziwego szczęścia u boku ukochanej. Jest to również opowieść o cenie lojalności - w imię złożonej swojemu królewskiemu dziadkowi przysięgi chłopak musi zrezygnować w zasadzie ze wszystkiego i podejmować działania niezgodne z własnymi przekonaniami.  Ten klincz autorka odmalowuje tak sugestywnie, że po prostu nie sposób się oderwać. Znacie na pewno przymus dotykania językiem bolącego zęba. Lektura drugiego tomu to coś w tym rodzaju, tylko że z trzonowcem.

Czytanie cyklu zakończonego ma tę zaletę, że nie trzeba czekać latami na dalszy ciąg. Tak, już wiecie, co zamierzam czytać w najbliższym czasie. Ostatni tom trylogii, czyli Wyprawę skrytobójcy (jedyne 995 stron). Co oznacza, że wpisów książkowych w dającej się przewidzieć przyszłości także nie będzie. Wszyscy jednak znamy radość obcowania z dobrym cyklem, więc mam nadzieję, że okażecie zrozumienie:)
P.S. Próbuję ustawić czcionkę na Palatino Linotype, ale edytor bloxa stawia zdecydowany opór. Czy ktoś wie, dlaczego i co zrobić, żeby przestał?:) W ogóle blox dziś świruje.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka