Wpisy z tagiem: Erast Pietrowicz Fandorin

sobota, 14 stycznia 2017
O laniu wody, czyli Planeta Woda
Zacznijmy od tego, że mimo narastającego z najnowszymi tomami serii rozczarowania, na Erasta Fandorina chora jestem nieuleczalnie. Dlatego z wielką radością przyjęłam ukazanie się zbioru 3 opowiadań Borysa Akunina z udziałem tej postaci (choć niby Czarne miasto miało być ostatnią odsłoną cyklu). Jak to ostatnio pięknie napisały Kurzojady w kontekście Jeżycjady - ciągnie narkomankę do meliny:) Dostajemy trzy utwory, z czego tytułowy, najdłuższy (i najbardziej rozczarowujący) został przez autora sklasyfikowany jako kryminał technokratyczny. W pierwszej chwili nie zwróciłam na to uwagi, a szkoda, bo może byłabym lepiej przygotowana psychicznie na meandry intrygi. Zaczyna się dosyć ciekawie - Fandorin wraz z Masą szukają zatopionego skarbu, testując przy okazji prototyp łodzi podwodnej w pięknych okolicznościach przyrody karaibskich wysp (stacjonują na Arubie). Potem jednak pojawia się agent Scotland Yardu i przedstawia detektywowi - teoretycznie od dawna byłemu - propozycję nie do odrzucenia. Fandorin ma przeniknąć do prywatnego przedsiębiorstwa na wyspie Saint Constantin, by powstrzymać mordercę zwanego Liliowym Maniakiem, który na ofiary wybiera pacjentki zlokalizowanego na wyspie dziecięcego sanatorium przeciwgruźliczego. Na krzywdę dzieci szlachetny mąż nie może patrzeć biernie, ale zleceniodawca chce upiec na ogniu jego szlachetności także większą, własną pieczeń. Chcę uniknąć spoilerów, napiszę więc tylko tyle, że najbardziej atrakcyjnym elementem skrajnie niewiarygodnej, groteskowej intrygi jest groźny idealistyczny wariat, w istocie będący Napoleonem:) Który - jakże oryginalnie - chce władać światem i buduje podwodne technocentrum (sic!), mające mu przejęcie władzy umożliwić. Z góry jednak wiadomo, że tam, gdzie są Fandorin i Masa, taki plan nie może się udać. Kończą się Akuninowi wiarygodne pomysły na intrygi, a sf to zdecydowanie nie jego bajka, tyle powiem.

Samotny żagiel
, czyli kryminał nostalgiczny, to powrót Fandorna do Rosji. Bohater chce wyjaśnić zagadkę mordu na przeoryszy prowincjonalnego monasteru, znanej czytelnikom serii z Dekoratora jako niedoszła miłość jego życia. Gdy Fandorin sam wymierzył sprawiedliwość zabójcy, ona wybrała Boga. Teraz padła ofiarą makabrycznego mordu. To trochę zagadka zamkniętego pokoju, z uwagi na nietypową lokalizację monasteru i zamknięty krąg podejrzanych. Sama intryga jest więc lepsza, przy tej okazji wychodzi jednak z Fandorina paskudny seksista. Spotykając wyzwoloną i niezależną kobietę, lekarkę Annuszkinę, nie może jej znieść.

Dawniej takich kobiet chyba nie było na Rusi. Były nihilistki i ofiarne pracownice ziemstw; wśród jednych i drugich zdarzały się kobiety o męskim typie osobowości, nawet wyglądem przypominające mężczyzn, ale podobnych do doktor Annuszkiny Erast Pietrowicz jeszcze nie widywał. Ludmiła Sokratowna nie próbowała udawać mężczyzny, pozostawała absolutną, stuprocentową kobietą – a przy tym nie było w niej za grosz kobiecości. Jakaś brytyjska sufrażystka, z gatunku tych, co palą portrety króla i przykuwają się do ogrodzenia pałacu Buckingham. Sympatyczne rosyjskie imię w ogóle nie harmonizowało ze zdecydowanie nierosyjskimi manierami. Nie sposób wyobrazić sobie Rusłana, który pokochałby taką Ludmiłę.

Kobiety, które nie chcą zachowywać się jak kobiety, można traktować jak mężczyzn.

Kobieta jest jak wąż dusiciel, zdolna kochać tylko króliki (..).

Tego typu myślenie u światłego i postępowego człowieka jest przykre, choć zapewne typowe dla epoki. W każdym razie już mi Erasta nie żal, że - lecząc kryzys wieku średniego - związał się z puściuteńką aktoreczką, bo była fizycznie podobna do jego pierwszej żony:)

Od tejże aktoreczki ucieka w trzecim opowiadaniu (kryminale zaiste absurdalnym Dokąd płyniemy?) i to wprost z pociągu, co dowodzi wyjątkowej desperacji. Rusza w pogoń za niejakim Cukiereczkiem, psychopatycznym przestępcą z obsesją na punkcie czystości, który obrabował pociąg (jak się z czasem okaże, na zlecenie knujących komunistów, w tym Lenina i Stalina). Pogoń prowadzi Erasta do Krakowa, a nawet na gzyms Grand Hotelu na Sławkowskiej (na studiach przez trzy lata mieszkałam tuż obok!:) Fandorin daje się złapanemu przestępcy zrobić w konia jak ostatni kretyn, po czym ponownie musi go szukać, i tak spędza sylwestrowy wieczór w jednym lokalu z knującymi komunistami. Dosyć dziwaczna, choć ładnie ornamentowana historia, znów kompletnie niespójna z tym, co o Fandorinie wiemy z poprzednich odsłon.

Ponadto nie podobało mi się sentymentalne zakończenie drugiego opowiadania, psujące dawno i skutecznie zamknięty - w niebanalny sposób - wątek romantycznej relacji kliszą tandetną i niemiłosierną. I chyba o to mam do Akunina największy żal. O ile czytając drugie i trzecie opowiadanie bawiłam się - mimo zastrzeżeń - nie najgorzej, o tyle pierwsze i najdłuższe to totalne nieporozumienie.
sobota, 25 października 2014
Czarne miasto, czyli ostatni weekend z Erastem Pietrowiczem
Właśnie zaraz się zacznie:) Trudno mi wyobrazić sobie lepsze "zaoczne" celebrowanie trwających właśnie Targów Książki w Krakowie niż pochłanianie ostatniego tomu cyklu Akunina. Czytnik już naładowany, a teraz jeszcze tylko spełnię swoja recenzencką powinność (co trochę mi zajmie, bo Echopraksja Wattsa to powieść, którą układam sobie w głowie już trzeci dzień) i oddalam się w kierunku czytelniczej orgii. Co tam, że poprzedni tom, czyli Świat jest teatrem, mocno mnie rozczarował. Wierzę, że Akunin godnie zakończy swój sztandarowy projekt.
Kiedy ostatnio baliście się otworzyć książkę jednego ze swoich ulubieńców i jaka to była?

poniedziałek, 12 listopada 2012
Fandorinie, Fandorinie:(
Co ty wyprawiasz po pięćdziesiątce? Czekałam na trzynasty tom serii od wielu lat, a jednak Świat jest teatrem, w którym pięćdziesięciopięcioletni Erast pada po raz kolejny ofiarą strzały Amora, na czym poważnie cierpią jego zdolności śledcze (i fabuła powieści), był raczej rozczarowaniem.
W eterycznej aktoreczce (w dodatku egzaltowanej i pustej) z powodu rocznicy śmierci Lizetki i jednego scenicznego gestu? Seriously, mister F.? Po tylu sensownych kobietach, któreś odtrącił był? Kryzys wieku średniego, ani chybi.
Rozwiązanie zagadki prościutkie, a nasz detektyw ma takie klapki na oczach, że aż wstyd człeka ogarnia.
Napisane bardzo solidnie, ale to Akuninowska norma, więc za nią pochwały nie przysługują. Plusiki za Michaiła Erastowicza (największy), Sterna (średni) i Sienię (malutki). 7/10
Polecam raczej pozostałe tomy serii, by być precyzyjnym, od Lewiatana wzwyż. Tam znajdziemy ten błysk geniuszu (Śmierć Achillesa, Dekorator, Radca stanu), którego w Świat jest teatrem zdecydowanie zabrakło. I nawet moje uwielbienie dla postaci Fandorina tego braku zrekompensować nie jest w stanie.
piątek, 23 października 2009
Rozbiór rózańca na paciorki pierwsze
Zostało mi co prawda jeszcze jedno opowiadanie, ale najwyżej notkę wyedytuję. Słów kilka o tekstachze zbioru Borysa Akunina Nefrytowy różaniec.

Jigumo - Zaczęło się, jak już wspominałam, nie najlepiej. Epizod z okresu japońskiego, historia o morderczym demonie, któremu tak naprawdę na imię macierzyńska miłość. Bo matka kocha swoje dziecko, nawet jeśli jest ono kalekie. Zaś każdy facet to świnia, a świnię można zaszlachtować bezkarnie. Dlatego szlachetny i sprawiedliwy Erast Fandorin (wyjątek od powyższej reguły) puszcza wolno zabójcę przyjaciela. Tekst nielogiczny z punktu widzenia konstrukcji postaci, ogólnie idiotyczny i ckliwy. I jeszcze ta karliczka. Hej, hej, hej, inni mają jeszcze gorzej:/ Zero zalet, same wady, na czele z natrętną i pokrętną ideologizacją. Nieco szkliwa straciłam na zgrzytanie zębami. Jakieś 2/10.

Table talk z 1882
Pierwsze zdania tego tekstu narobiły mi nadziei na dodatkowe szczegóły historii ze Śmierci Achillesa (która moim zdaniem należy do najlepszych odsłon cyklu o Fandorinie). nadzieja, oczywiście, okazała się płonna. Historia będąca przedmiotem zakładu znudzonej szlachty jest klasyczna, ale przez to niezbyt porywająca - dla detektywa formatu Erasta P. to pestka:) Nie podzieliłam zaskoczenia jego współbiesiadników rozwiązaniem zagadki siostrzanej zazdrości starych panien (jakże dogodnie - bliźniaczek). Dorysowany pieprzyk, seriously? 5/10

Z życia wiórów
czyli śledztwo incognito w fabryce otrutego oligarchy. Pierwszy naprawdę dobry, interesujący tekst w zbiorze. Ciekawy pomysł, zaskakująca puenta, zamknięty krąg podejrzanych w stylu Agathy Christie. I udana postać petersburskiego śledczego, którego dawne umiejętności przyćmiła indukowana zaszczytami pewność siebie - Zosima. Panienka malarka mnie irytowała niemożebnie, ale ja już po prostu tak mam. 7,5/10

Nefrytowy różaniec czyli opowiadanie tytułowe, perfidnie żerujące na ciekawości czytelnika cyklu:) Historia zielonych paciorków, którymi Fandorin na pewnym etapie kariery zaczyna wspomagać swój proces dedukcyjny, w cyklu nie została wyjaśniona. Wyjaśnienie zaserwowane obecnie osobiście uważam za niesatysfakcjonujące - na wierzchu nikt nie szuka to znowu za łatwy score dla takiego profesjonalisty. A rzekoma mistyczność różańca? Zdolność ocalania życia wlaściciela? Trzy razy długowieczność plus jeden? Od czasów Pelagii i Czerwonego koguta mam alergię na tego typu klimaty w wykonaniu Akunina - i tym razem nie wyszło. 6/10

Skarpeja Baskakowów czyli wariacja Doyle'owska. Na wejściu punkty za uczynienie bohaterem i narratorem asystenta - Tulipanowa. Mimo jednak, że trup ściele się gęsto, to nastroju jakoś nie ma, a i rozwiązanie dziwaczne. Wejście (przebierankowe) Erasta na finał - niezręczne, jak wytrych. Czyta się nieźle, ale zakończenie zaniża ocenę całości. 6,5/10



czwartek, 01 października 2009
Nefrytowy rózaniec, czyli come back Erasta Pietrowicza F.!

Nefrytowy różaniec

Jak głosi strona wydawnictwa, zbiór opowiadań, wypełniających
"białe plamy" cyklu, dzisiaj trafia do sprzedaży:D:D:D (Choć Merlin sieje jakiś defetyzm, ze dopiero od siódmego...) Jak wyrobię dzisiejsza normę memoire'ową, przejdę się do Hetmańskiej, skontrolować, czy już mają:D Prawie 700 stron, rany - i pomyśleć, że szukałam lekarstwa na blok czytelniczy:))

Przy okazji, dla osób zainteresowanych cyklem, mam drugą świetną wiadomość - Świat Książki wznawia trzy pierwsze tomy przygód Erasta, na co, biorąc pod uwagę ceny osiągane przez pierwsze wydania na Allegro, najwyższy czas.

Azazel

Gambit turecki

Lewiatan


Ja zamierzam sobie wreszcie skompletować, bo to trzeba mieć na własność. Jak Trylogię, Sagę o wiedźminie i Muszkieterów. WARTO. Kryminały absolutnie genialne, a każdy jeden inny.
Już, obetrę pianę i wracam do mojego kącika:)

EDIT 8.10.09:Pierwszą moją czynnością po przyjeździe do L. był zakup Akunina:))

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka