poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Pięć lat temu
Zabrakło Joanki. I zawsze już będzie mi jej brak. Teraz przynajmniej Pratchett może jej dostarczać rozrywki bezpośrednio, bo jakoś nie mam wątpliwości, że trafili w to samo miejsce. Może JK przygrywa im na gitarze?
Jakoś człowiek musi się pocieszać.

Tagi: Joanka
19:22, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 kwietnia 2013
Minął już trzeci rok
Nie lubiłabyś tegorocznej "wiosny". Choć dzisiaj akurat już ciepło. Wczoraj odebrałam nowego Pratchetta i pomyślałam o tobie. Czytając antologię poezji JK, po jednym wierszu dziennie, też cię wspominam, odruchowo.

W Australii na pewno jest cieplej.


Tagi: Joanka
12:03, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 kwietnia 2012
Dwa lata
Minęły, a boli tak samo, jakby to były tylko dwa dni.
Wyszedł nowy Pratchett,  którego Joanka chętnie by przeczytała, polując na kolejny czytelniczy orgazm w nadgarstku.
Co kilka dni wciąż coś mi o niej przypomina, nawet głupia pogoda, bo jak ciepło, to byłaby w siódmym niebie - jak ostatnio, w marcową sobotę, gdy było ponad 20 stopni, a ja szłam sobie parkiem i zastanawiałam się, czy nie zostać tylko w krótkim rękawku.
 
Tradycyjnie, JK.
Tagi: Joanka
12:06, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 kwietnia 2011
Wielkich upadków więcej /widzieliśmy niż wzlotów
Choć trudno w to uwierzyć, minął już cały rok od tego jasnego, zimnego dnia kwietniowego, kiedy odeszła jedna z najlepszych osób, jakie miałam przyjemność poznać.
Jest to tak samo niesprawiedliwe, jak rok temu. I, niestety, tak samo nieodwracalne. Ale mogę pamiętać, a wspominanie Asi to sama przyjemność, bo była chodzącym pozytywem. Może tylko dla komarów nie miała litości:)

To jej ulubiona piosenka JK, zaraziłam ją nim:)

Już zawsze, słysząc ją, będę myślała o Asi.

Tę też bardzo lubiła.

A na liście przebojów Trójki zawsze kibicowała jednemu utworowi, który, niestety, po kilku latach przerwy powrócił na szczyt dopiero wtedy, gdy nie mogła się już z tego ucieszyć.

Kto ją znał, ten wie:D

W zestawieniu nie może też zabraknąć elementu naukowego, bo Joanka była naukowcem z autentycznego zamiłowania, nigdy nie zapomnę, jak drżała o swoje dyplomowe "grzybki", co to nie chciały rosnąć, i jak się cieszyła, kiedy na stażu, a potem w pracy, dorwała się do swoich ulubionych "zabawek".

Największym sentymentem darzyła jedną, która umożliwiała przeprowadzenie pewnego procesu:)

Posłuchajcie i powspominajcie ze mną.
Tagi: Joanka
11:58, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 kwietnia 2010
Nie ma Joanki
A słowa i tak niczego nie zmienią. Już nie doczyta do końca przygód Fandorina, nie posłucha Kaczmarskiego, nie kupi sobie border collie ani nowego szczura, który mieszkałby w klatce Falki, Dżumy i Eboli.Nie zwalczy fobii telefonicznej, nigdzie się już nie zgubi. Nie napisze doktoratu. Nie zje boczniaków ani gonad piklinga, które tak uwielbiała. Nie dostanie czytelniczego orgazmu w nadgarstku. Nie poprawi żadnego błędu ortograficznego.

Był jasny, zimny dzień kwietniowy i zegary biły trzynastą.

Do ulubionego Orwella też już nie wróci.

Będzie mi jej brakowało.
Tagi: Joanka
12:23, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 maja 2008
Goście, goście

Od środy do dziś. Przywieźli sporo pozytywów, materialnych i (zwłaszcza) niematerialnych,masę radości, nieco zamieszania. Była premierowa projekcja nowego Indy'ego, o której napiszę na pewno osobno, teraz tylko tyle, że bardzo warto wybrać się do kina (chyba, że komuś nie podobała się Szklana pułapka 4). Fajnie czasem poprzebywać z ludźmi, ogólnie rzecz ujmując.

Dzięki wszystkim za życzenia urodzinowe, było mi bardzo miło:))

Lakoniczność mą dzisiejszą usprawiedliwia okoliczność w postaci egzaminu z polityki gospodarczej we wtorek w południe, na który zaczęłam się uczyć co do zasady przedwczoraj stylem przerywanym. Bez odbioru do wtorkowego wieczoru.

20:34, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 maja 2008
Sernik okolicznościowy

Otrzymałam byłam dzisiaj minutę po północy od dwójki moich szalonych współlokatorów na okoliczność postępującego stetryczenia mego. Raczej wykluczone, abym szybko o tym zapomniała, tym niemniej uwiecznić dla potomności i na wypadek własnej prawdopodobnej sklerozy myślę, że warto.

I konwalie otrzymałam też. Chysia mam na punkcie tych kwiatów. Teraz mi odurzająco pachną.

A poza tym poniedziałek będący pierwszym dniem reszty mojego życia, w którym dwie dwójki odeszły właśnie w przeszłość nieodwołalnie, powitał mnie ożywczym deszczem.

A ja powitałam sąsiadów odtworzeniem płyty JK Trasa koncertowa 97' (też otrzymałam, a jakże - a sąsiedzi niech się nawet nie próbują skarżyć, mają szczęście, że po północy im odpuściłam:>).

11:07, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (10) »
czwartek, 01 maja 2008
Oh, my!

Święcę święto pracy najgorliwiej jak się da. Nie do końca tak miało być, ale jest nieźle. Choć Największy Diabelski Młyn w Europie zawiódł mnie zaiste niebotycznie - żadnego skoku adrenaliny, chyba rzeczywiście jestem bardziej risk lover niż sądziłam. W ostatnich dniach miałam okazję odrdzewić nieco resztki mojego speaking English i ze zgrozą odkryłam, że nie istnieje jeszcze bardziej niż sądziłam. Nie mogę dopuścić, żeby francuskiemu przydarzyło się to samo.

Przebrnęłam w końcu przez Novik, a teraz Sprzedawca broni Hugh Lauriego, lektura z jednej strony trudna, bo tak podobna do mojego własnego pisania (skupienie na narracji, przeładowanie, słaby pomysł na fabułę), a jednak przyjemna, w końcu zaczęła się bowiem rozkręcać i może coś z niej jeszcze, poza przygarścią genialnych cytatów, wyniosę.

The Tudors 2 utrzymują niezłe tempo, Desperatki po jednym odcinku tragicznym i jednym średnim teraz weszły zdecydowanie na wznoszącą, a The Reaper w ostatnich czterech odsłonach złapał niezbędny "drugi oddech".Z ostateczną opinią na temat 4 sezonu House M.D. poczekam jeszcze te trzy tygodnie, na emisję wszystkich postrajkowych dokrętek.

I tyle, trzymam pewną kategorię myśli na dystans ostatnio, bo jakby mnie dopadły, to chyba nie byłoby co zbierać, a może i nie byłoby komu? Po co ryzykować?

23:04, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 kwietnia 2008
Dlaczego nie piszę?
Nie wiem co prawda, czy ktokolwiek to w ogóle jeszcze czyta, tym niemniej poczuwam się do wyjaśnienia. O książkach nie piszę, bo nie czytam - powód uroczy w swej prostocie acz od dziś już, bogom chwała, na jakiś miesiąc znowu nieaktualny - bo będę czytać, dopóki nie zacznę się uczyć kpa:P Tym niemniej, zanim coś przeczytam, żeby móc o tym napisać, trochę jednak minie. O filmach nie piszę, bo nie oglądam (ostatnio Gdzie jesteś, Amando?, całkiem niezłe i niejednoznaczne, ku memu zaskoczeniu). O serialach, chociaż oglądam całe 3 - The Tudors 2, Desperatki 4 i The Reaper - nie piszę, bo co będę pisać, jak się jeszcze sezony nie pokończyły? Mogłabym napisać, że chciałam zacząć 24 sezon 6, ale po pierwszym żenującym odcinku tak mnie odrzuciło, że zrezygnowałam - ale sami powiedzcie, co to za news na osobną notkę?:> No to nie napisałam. A o życiu nie pisałam, bo nie miałam życia:P Co mam nadzieję ulegnie obecnie zmianie. Tym optymistycznym akcentem kończę wyjaśnienia i biorę się za odgruzowywanie domu, bo odpadły mi wszelkie preteksty:D
13:27, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 marca 2008
Sobie a muzom

Nie śpiewam, co prawda, bo jestem z gruntu przeciwna znęcaniu się nad innymi ludźmi. Za to rozmyślam ostatnio, co nie jest zbyt dobrym symptomem, bo jak już zacznę, to zwykle prędzej czy później (ze wskazaniem na prędzej) wymyślę coś głupiego.

Świąteczna wizyta w domu była dziwna. I nie tylko dlatego, że trwała raptem 48 godzin, a zatem miała charakter wybitnie ekspresowy. Nie tylko dlatego, że pierwszy raz zobaczyłam Kubusia...na płycie z nagraniem z kamery. Nie tylko dlatego, że mnie samą - w końcu, a wciąż o dziwo - prawie przestał boleć idiotyczny surrealizm tej pokręconej sytuacji. Jednak to prawda, że można się przyzwyczaić do wszystkiego. Wreszcie - nie tylko dlatego, że koleżanka, z którą się praktycznie wychowywałam, rok starsza ode mnie zaledwie, przyszła zaprosić na swój ślub 21 czerwca i przedstawiła szczęśliwego wybranka.

Wróciłam i nadal jest dziwnie. Może to po prostu kwestia zbyt dużej ilości wolnego czasu, którego wszak powinnam już prawie wcale nie mieć, biorąc pod uwagę hałdy nauki pietrzące się na kurczącym się systematycznie horyzoncie czasowym. Ale ja jak zwykle wolę po swojemu - na ostatnią chwilę albo wcale:/  I żebym jeszcze robiła coś pożytecznego zamiast! W domu posprzątała, ugotowała obiad bratu, który został człowiekiem pracy...Ale nie, ja sobie czytam The other Boleyn girl (wtorek/środa robiłam sumiennie spółkę akcyjną za tę ostatnią GiHową kompromitację, to Sensei z przyczyn nieznanych zajęcia odwołał - coś takiego nie motywuje, przyznajcie sami?). I się cieszę obłąkańczo The red seas under red skies, które mam w perspektywie. Co ze mnie za pożytek? Jutro na szczęście szaman, może coś wspólnymi siłami odczynimy. Chociaż - jak tu odczyniać, skoro nie potrafię zwerbalizować, o co mi właściwie chodzi?

Kopnęłabym się w dupę, ale kto mi nogę rozmacha?:)

PS post-szamańskie: O-D-C-Z-Y-N-I-L-I-Ś-M-Y! Najdłuższy marsz zaczyna się od pierwszego kroku. Albo pierwszych trzech, jak w tym wypadku:D

Komentarz szamana: Nie martw się, następnym razem będzie gorzej:>

:D Ale póki co jest DOBRZE.

22:00, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka