sobota, 08 września 2018
Antychryst udomowiony (Terry Pratchett, Neil Gaiman, Dobry Omen)
Tę pozycję odkładałam długo, ale zapowiedź serialu BBC z Michaelem Sheenem i Davidem Tennantem w rolach anioła Azirafala i demona Crowleya zmotywowała mnie do nadrobienia zaległości. Jako że o polskim przekładzie krążą niezbyt dobre opinie, idąc za ciosem po Dresdenie, ponownie sięgnęłam po wersję oryginalną. Parę słów o fabule: po narodzinach Antychrysta dochodzi do pomyłki i chłopiec, zamiast wychowywać się wśród satanistów, dorasta w niewielkim, idyllicznym brytyjskim miasteczku, które kocha z całego serca. Gdy w jedenaste urodziny Adama pojawia się piekielny ogar, by stanąć u boku swego pana i pomóc mu sprowadzić Apokalipsę, ze zdumieniem odkrywa, że oczekuje się od niego raczej aportowania. Kiedy legiony Nieba i Piekła sposobią się do ostatecznego starcia, ich ziemscy wysłannicy – Azirafal, dawny strażnik wrót Raju, oraz Crowley, dawny Wąż, odkrywają, że przez sześć minionych tysiącleci przywiązali się do świata i zdecydowanie woleliby, żeby nie stanął on w płomieniach. Postanawiają sabotować Koniec Czasów. Tymczasem Czterej Jeźdźcy wsiadają na dwudziestowieczny odpowiednik imponujących rumaków, czyli motocykle, i wyruszają do siedziby Antychrysta, by wypełniło się to, co zostało przepowiedziane. A jest jeszcze Anatema Device, potomkini Agnes Nutter, jedynej prorokini w dziejach, która trafnie (choć bardzo enigmatycznie) przepowiedziała całą przyszłość, nim spłonęła na stosie.

Brzmi dobrze, prawda? Niestety, z wykonaniem jest troszeczkę gorzej. Początek wypada świetnie, podobnie jak końcowa ćwiartka, natomiast w środek wkrada się sporo chaosu i tempo zdecydowanie siada. Być może ma to pewien związek z faktem, że powieść pisały dwie osoby, w dodatku przesyłając sobie pocztą dyskietki i konsultując się przez telefon (Dobry Omen powstawał pod koniec lat 80.). Sam pomysł zamiany dzieci i zawiązania akcji był dziełem Gaimana, jak popchnąć akcję dalej, wymyślił natomiast Pratchett. On też stworzył niedocenioną przez jej współczesnych prorokinię Agnes Nutter i opisywał większą część perypetii Adama i grupki jego przyjaciół, w rodzinnym miasteczku znanych jako Oni. Gaiman prowadził motocyklistów Apokalipsy, a resztę napisali na przemian (Pratchett nieznacznie więcej, on też zredagował całość). Nie bez znaczenia jest też zapewne, że dla Gaimana był to pisarski debiut, a Pratchett miał wtedy na koncie dopiero dwa pierwsze, najbardziej slapstickowe i w zasadzie nieprzystające do reszty cyklu, tomy Świata Dysku, czyli Kolor magii i Blask fantastyczny. W dużym stopniu humor Dobrego Omenu jest podobny, co nie znaczy bynajmniej, że brakuje w nim zabawnych scen – przeciwnie, jest ich cała masa, może właśnie aż za dużo, przez co cierpi na tej ilości harmonijny rozwój fabuły. Zapewne inaczej odbieram tę książkę, bo znam cały późniejszy, o ileż dojrzalszy pod każdym względem, dorobek obu autorów. Jednak to, co charakterystyczne dla stylu każdego z nich, jest w niej już obecne i sprawia, że mimo pewnej sinusoidalności to wciąż bardzo przyjemna lektura. Zwłaszcza relacja anioła i demona opisana jest znakomicie. Mimo masy gagów nie brakuje też filozoficznej refleksji o wartościach fundamentalnych. Nienachalnej, pogodnej, pozbawionej dydaktyzmu i wplecionej mimochodem, czyli takiej, którą przyswaja się najlepiej. Gaiman, wypełniając ostatnią prośbę Pratchetta, pracuje nad serialem i nie mam najmniejszych wątpliwości, że znajdzie się w nim wszystko, co w tej książce najlepsze. Mimo pewnych zastrzeżeń bawiłam się przy lekturze bardzo dobrze i na pewno nie żałuję poświęconego jej czasu.

| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka