środa, 28 grudnia 2005
Do pracy, rodacy!

Święta, święta i po świętach. Najgorsze w tym wszystkim to pozornie niewinne "po". Trza się znowu, bez ostrzeżenia, przełączyć w tryb roboczy. I to od razu na wysokie obroty. Żeby uniknąć szoku, wczoraj zaczęłam ostrożnie, jedną recenzją. Się rozpędziłam, wyszła skubana na ponad pięć tysięcy znaków. Dawno takiej długiej nie napisałam. No to, idąc za ciosem, machnęłam dzisiaj drugą, z książki - prezentu Gwiazdkowego, który skończyłam czytać o drugiej nad ranem ("Modyfikowany węgiel" Richarda Morgana - jednym słowem - polecam!). Ta już o połowę krótsza wyszła, znaczy, wszystko w normie.

Ale że to była pseudopraca (no bo co to za praca, która sprawia przyjemność?), przyszedł w końcu czas na pracę właściwą, tj.

1) Esej z historii doktryn politycznych i prawnych na temat "Różnice w pojmowaniu absolutyzmu przez kardynała Richelieu i Ludwika XIV i ich wpływ na kondycję państwa francuskiego"

2) Referat z kryminalistyki : "Procedura przeszukania.Błędy okazania."

3) Prawo cywilne. Problematyka formy prawnej, ze szczególnym uwzględnieniem zakresu wymogu formy.

Jestem po przeczytaniu połowy bibliografii do punktu 1). Założyłam sobie, że wszystkie punkty zrealizuję przed powrotem do grodu Kraka. Czyli przed wtorkiem. Ambitna jestem, nie? Jezuuuu. Nie chce mi sięęęęęęę. Was też święta tak rozleniwiają, miast naładować akumulatory, czy to tylko moje wrodzone i troskliwie latami pielęgnowane lenistwo (grzech ciężki, ale coż robić) znalazło sobie pretekst i z niego korzysta?

18:13, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 26 grudnia 2005
Super Uzupełnianka Determinująca Ogromną Koncentrację Umysłu

Nadejszła wiekopomna chwiła. Po kilku próbach udało się. Zrobiłam to. Samodzielnie. Bez wspomagania. Bez podglądania. W piętnaście minut, co prawda, ale nie w tym rzecz. Rozwiązałam BEZBŁĘDNIE moje pierwsze sudoku!!! Ja, gamonica pozbawiona wyobraźni i zmysłu matematycznego nie posiadająca nawet za półgroszek. 81 krateczek zapełniłam cyferkami. Dziewięć kwadracików. W obrębie żadnego wiersza ani żadnej kolumny ani żadnego kwadracika nie powtórzyła się żadna z dziewięciu cyferek. Więc jednak nie tak wielki ze mnie palantunio, jak sądziłam byłam.

Zanim spróbujecie sami, ostrzegam lojalnie: to wciąga. Ze skarpetkami!

P.S. A zaraz potem udało mi się po raz drugi. To nie może być jogurt! Znaczy, przypadek miałam na myśli.

20:50, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (3) »
sobota, 24 grudnia 2005
Jest taki dzień

W tym roku ciepły zarówno w sensie metaforycznym, jak i ściśle dosłownym. Przynajmniej na Dolnym Śląsku było powyżej zera. Na szczęście świąteczna magia nie pozostaje w stosunku proporcjonalnym do cholernego śniegu, to jest białego puchu.

Przy stole nikogo nie zabrakło, najważniejsze. Na stole też ( wbrew pozorom niemniej ważne:>). Jak na wygłodniałą studentkę przystało, podjadłam sobie tych pyszności do syta. Niech tam różni fanatycy organizują nawiedzone manify, dla mnie Wigilia bez smażonego karpia to jakiś podejrzany falsyfikat byłby. Sadystyczna tradycja, też coś:P

Każdy coś znalazł pod choinką. Wszyscy się cieszyli, albo przynajmniej dobrze udawali:) Ja nie musiałam udawać, większość prezentów sobie zamówiłam (zaskoczę was: KSIĄZKI:P). A ten, którego nie zamówiłam, czyli DVD z występami Kabaretu Moralnego Niepokoju, też sprawił mi nieziemską frajdę:D

Ale najbardziej cieszyły mnie reakcje na moje prezenty -> wyjątkowo w tym roku nikt nie oskarżył mnie, że kupiłam jakiś prezent pod siebie:P

Czego i Wam życzę:)))))

20:57, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 grudnia 2005
Shopping szał

Wszyscy zawsze i wszędzie o tej porze narzekają na komercjalizację świąt. Narzekanie na komerchę jest cool, dżezi, trendi i w ogóle na czasie, niemal jak zawsze Coca Cola, co to polecają łączyć ją z karpiem w najnowszej reklamie. Ponoć razem smakuje lepiej. Dziękuję, nie sprawdzę. Przeżyję jakoś, uboższa o to wyjątkowe doświadczenie. Wracając do meritum:niechże ci kwękacze zrezygnują z rytualnych wypraw do supermarketu i zjedzą sobie ziemniaki z własnoręcznie złowionym karpiem, za to bez omasty. Dzięki temu tłok świąteczny znacząco spadnie i uczciwi ludzie będą mogli zrobić zakupy w spokoju:P I kolejki do kas się skrócą. Wszyscy będą zadowoleni. Nawet wyzyskiwani pracownicy supermarketów, bo jak będzie mniej klientów, to może dostaną wolne na święta...

Swoją drogą, ciekawi mnie, gdzie robią zakupy ci zagorzali przeciwnicy supermarketów. Oraz te dwadzieścia pięć procent społeczeństwa, które ich poparło w wyborach. Ale to tylko taka poboczna refleksja na temat relacji słów do czynów:P

Tak czy czy siak, pół kilo świąt poproszę. Ze zniżką studencką. Promocja trwa tylko do 26 grudnia? Co za oszustwo! To w takim razie cały kilogram, będzie dla rodziny.

17:01, krwawasiekiera , z metra cięte
Link Komentarze (2) »
Samochwała w kącie stała...

Będąc po dwóch egzaminach ogłaszam, co następuje:

STAN MECZU NA DZIŚ:

JA 2:SYSTEM ELIMINACJI STUDENTÓW 0

Dzieje parlamentaryzmu polskiego: dobry:)) [więcej niż dobrze, biorąc pod uwagę 82 ndst na 250 zdających:P]

Historia doktryn politycznych i prawnych:dobry [tak naprawdę to 3,5, ale +0,5 za bdb z ćwiczeń:>]

No, żem się pochwaliła:))) W sesji właściwej, na którą zostały mi jeszcze "jedyne" cztery egzaminy, ten spis będzie miał jedno zadanie - dodać orlątku przyklapniętych skrzydeł:D

16:44, krwawasiekiera , Orlątko Temidy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2005
Driving home for Christmas

Już JUTRO:))))) A dziś zaliczyłam egzamin z historii doktryn politycznych i prawnych. Jak, to się okaże. Także jutro. Teraz to nieważne, liczy się wolność:D Freeeeeeeedom! Jeszcze tylko jutrzejszy poranny wykład, pakowanie i...w drogę. Cieszę się, jak kto głupi. Czemu? Bo nie ma dżemu:P Pasjami lubię przygotowania do świąt, ten niepowtarzalny klimat. Może brzmi to egzaltowanie, ale dokładnie tak odczuwam. Czekam na te kilka szczególnych dni cały rok. Tylko za szybko mijają, a wraz z nimi to ulotne coś. Ale to, na szczęście, jeszcze przed nami. Teraz słucham sobie Chrisa R i myślę tylko o tym, że jutro zanucę razem z nim.

Jest kilka innych, mniej przyjemnych, spraw, o których wartałoby pomyśleć i to bardzo poważnie, ale nie chcę sobie psuć nastroju. Jeszcze zdążę.

23:25, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 grudnia 2005
Witajcie w ich bajkach

Było sobie dwóch braci. Nie, nie ukradli księżyca:P To nie ta bajka. Okradali biednych kmiotków. Nie byli bohaterami pozytywnymi. Jeden wymyślał potwory i zajmował się techniczną stroną zagadnienia (liny, bloczki, kukły, takie tam stożki:>), drugi miał dobrą nawijkę. Interes się kręcił.

Aż pewnego pięknego dnia trafił się prawdziwy potwór. Wilczyca w owczej skórze. Zła i potężna królowa wymagająca liftingu (znajdująca się w końcowym stadium rozkładu:P). I się sprawy pokomplikowały. A im dalej w zaczarowany las, tym było gorzej. Dość wspomnieć, że najpotężniejszą sojusznikczą naszych braci była żabka o nie do końca sprecyzowanych preferencjach seksualnych.

"Nieustraszeni bracia Grimm" to wyjątkowy film. Perfekcyjny w warstwie technicznej, zaskakująco spójny w warstwie fabularnej. Którą stanowi pełen inwencji miszmasz wątków znanych z bajek tytułowych braci. Postmodernizm to brzydkie, ale adekwantne słowo. Polecam. Acz uprzedzam - to niekoniecznie wycieczka w świat wspomnień z dzieciństwa:)

Tagi: film
15:52, krwawasiekiera , Rendez-vous z X muzą
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 grudnia 2005
Piskająca brzózka

Co łączy:

-karę śmierci

-Niderlandy

-głowę Skrzetuskiego

-farbę

-eutanazję

-merkantylizm

-ciasteczka

-Robesspiere'a

- trzy wiedźmy

- pączki

-Hitlera

- Buffalo Billa

- Małego Księcia

-etatyzm

-9 listopada

-Stalina

-żabę

-obiektywizm

-Ulissesa

-pryncypia

-brzózki

Otóż dyskusja, mili czytelnicy. A jak i dlaczego, to wiedzą tylko jej uczestnicy. Choć zapewne też nie do końca:P Lista jest oczywiście drastycznie niekompletna. Wieczór okazał się drastycznie zbyt krótki. Dziękuję. I przepraszam. Jeśli zbytnio się zagalopowałam. Taka już jestem, że daję się podpuszczać. Ale przynajmniej jest zabawnie:P Tym niemniej mojej racji w niektórych kwestiach będę bronić jak...w każdym razie zaciekle:> A w innych...cóż. Taki już mam charakter, że najbardziej ze wszystkiego nie lubię nawet sama przed sobą przyznawać się do palnięcia głupoty. Co pociąga za sobą coraz bardziej piramidalne bzdury. Szczęśliwie od czasu do czasu ktoś mnie sprowadza na ziemię. Jest mi to niewątpliwie bardzo potrzebne:) Jak każdemu z nas, tak sobie przynajmniej to tłumaczę:P Jakiś strumień świadomości mi tu powstaje, ale musiałam na świeżo, bo potem pewnie coś by uleciało. A nie chciałam niczego uronić. Fajnie tak pogadać, tyle tylko chciałam napisać. A raczej aż tyle.

23:52, krwawasiekiera , rzyciowe
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 grudnia 2005
Tony was obroni

Ha! Po ponad dwuipółletnim oczekiwaniu, tęsknieniu i usychaniu, dotrwałam tego wielkiego dnia. Dokładnie rzecz ujmując, wczorajszego. Godziny tradycyjnie zgoła barbarzyńskiej, bo 23:30, ale nicto. Ważne jest, że STAŁO SIĘ. "Rodzina Soprano" i jej absolutnie unikalny boss Anthony (dla rodziny Tony) powrócili! To znaczy do ludzi, którzy są pozbawieni dobrodziejstwa HBO i zdani na łaskę i niełaskę TVN, a w których poczet się zaliczam.

Jako że to czwarty bodaj sezon, polecanie komuś, kto poprzednich nie zna, jest z gruntu pozbawione sensu. Ale zdecydowanie polecam nieobeznanym zapoznanie się. Pierwsze sezony mają ten niebagatelny walor, że występuje w nich matka Ton'ego (później odtwarzająca ją - fenomenalnie - aktorka niestety zmarła). Generalnie jest to, jak sam tytuł wskazuje, saga rodu mafijnego. Ród ma nietypowego cappo di tutti cappi, pozbawionego autorytetu w domu, mającego liczne problemy z żoną, dziećmi i samym sobą. Uczęszczającego na psychoterapię, karmiącego kaczki i mordującego ludzi z zimną krwią.  

Czyż nie brzmi smakowicie? Powiadam wam, czułam się wczoraj jak Tantal, któremu w końcu pozwolono zerwać jabłko.

System Eliminacji Studentów Jest Aktywny
Sesję w dniu dzisiejszym o godzinie 11:55 rozpoczęłam. Tak zwaną "zerówką" (nazwa nie ma żadnego związku z miłościwie nas strzegącym Ministrem Sprawiedliwości:>) z przedmiotu pod wszystko mówiącym tytułem "Dzieje parlamentaryzmu polskiego". Pochlebiałam sobie, że umiem. W sumie żadne pytanie mnie nie zaszokowało. Kilka tradycyjnie spaliłam przez głupotę. Kilku innych błędów pewnie nie dostrzegłam. Ale powinnam zdać. O ile skaner odczyta granatowy atrament, bo inaczej może być ciężko:P Tak to jest nie mieć czarnego (niewyschniętego) długopisu. A mówią, że wiedza wystarczy:> Figę tam.
13:56, krwawasiekiera , Orlątko Temidy
Link Dodaj komentarz »
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Krytyczne ostrze siekiery:P
Moje manie na małym ekranie
Porąbana literatura
Porąbane dysputy
Przyjaciele i znajomi Siekiery (znaczy - też porąbani:)
To stay sharp
Varia (Ścinki)
Tagi
statystyka