Blog > Komentarze do wpisu
To ja, to dla ciebie gra twoje radio (Anthony Doerr, Światło, którego nie widać)
Dziś przeskoczę siedem innych oczekujących tytułów i spróbuję na gorąco spisać wrażenia z achronologicznej, mozaikowej historii o przypadku, pasji, ciekawości i falach radiowych. A także o walce z przeciwnościami sieroctwa i inwalidztwa. No i oczywiście o wojnie. Wojna nie da o sobie zapomnieć, bo już w pierwszych scenach Światła, rozgrywających się w sierpniu 1944, alianci bombardują Saint-Malo w Bretanii. W jednej z ocalałych kamienic kuli się ze strachu niewidoma szesnastoletnia Marie-Laure LeBlanc, córka ślusarza zatrudnionego przed wybuchem wojny w paryskim Muzeum Historii Naturalnej. W piwnicy innego miejskiego budynku dwa lata starszy niemiecki specjalista od triangulacji, szeregowiec Werner Pfennig, zastanawia się, na jak długo wystarczy jeszcze jemu i koledze z oddziału tlenu pod gruzami.
A potem autor cofa czas o dziesięć lat, by z licznymi przeskokami w przód i wstecz pokazać nam, kim są i skąd się wzięli w Saint-Malo bohaterowie.
Dziesięć lat wcześniej oboje są jeszcze dziećmi, Marie-Laure nadal widzi, choć już bardzo słabo, a Werner opiekuje się młodszą siostrą Juttą, z którą mieszka w domu dziecka w górniczej osadzie Zollverein w pobliżu Essen. W miasteczku panuje głód i bezrobocie, jajko jest cenniejsze od złota i równie rzadkie. Ale chłopak nie o tym myśli. Fascynują go biologiczne i fizyczne tajemnice świata, z byle jakich materiałów konstruuje według własnego pomysłu rozmaite urządzenia, a swój sekretny zeszyt zapełnia problemami do rozwiązania i projektami do zrealizowania w przyszłości. Gdy naprawia znaleziony na śmietniku radioodbiornik i przypadkowo trafia na poświęconą fascynującym go tematom francuską audycję (zna język dzięki kierowniczce sierocińca, która jest Francuzką), jest najszczęśliwszym dzieckiem w Niemczech. Martwi się tylko, że po ukończeniu 15 roku życia będzie musiał iść do pracy w kopalni, w której zginął jego ojciec. Przed tą perspektywą pragnie uciec za wszelką cenę. Gdyby tylko wiedział, jak wysoka się ona okaże...
Tymczasem Marie-Laure po pierwszym załamaniu związanym z utratą wzroku dzięki łagodności i uporowi ojca na nowo oswaja świat i codzienność. Najchętniej jednak w ogóle nie opuszczałaby bezpiecznej, rozpoznanej okolicy między swoim domem a muzeum. Z rozkoszą trzymałaby się nowo wypracowanej rutyny. Niestety, z nastaniem wojny musi wraz z ojcem opuścić Paryż i od nowa uczyć się wszystkiego w Saint-Malo, zamknięta tygodniami w kamienicy stryjecznego dziadka, bo wychodzenie na zewnątrz byłoby niebezpieczne.
Doerr poza zabawami chronologią i zmianami perspektywy narracyjnej (oprócz Wernera i Marie - Laure przez opowieść poprowadzą nas także inni bohaterowie, choć ta dwójka dominuje) dla podtrzymania tempa stosuje bardzo krótkie podrozdziały, dorzuca też do biograficznego miksu, osadzonego na tle wydarzeń świetnie znanych z historii, niezwykłą legendę o przeklętym kamieniu znanym jako Morze Ognia. Wszystko wychodzi mu bardzo zgrabnie, zwłaszcza dyskretne stopniowanie grozy związanej ze zbliżającą się wojną i radykalizowaniem się nazistów oraz specyficzny (bo jedna bohaterka nie widzi, a Werner, choć przebywa na froncie i umożliwia eliminowanie punktów oporu, pełni funkcję raczej techniczną niż ściśle bojową) obraz trwających już działań wojennych.
Nie byłabym jednak sobą, gdybym kilkakrotnie, zwłaszcza pod koniec, nie zazgrzytała zębami na tani melodramatyzm niektórych rozwiązań. Tu szczerze pragnęłabym uniknąć spoilerów, więc tylko napiszę, że romans instant totalnie mnie nie przekonał i był w moim odczuciu zupełnie zbędny, podobnie jak końcowy opis wydarzeń z roku 1974 i 2014. Czasem lepiej postawić na niedomówienie niż dosłownie wszystko wyjaśniać. Niemniej, nie da się ukryć, że dałam się porwać tej historii jak Marie-Laure przygodom Kapitana Nemo. Pulitzer 2015 zasłużony, bo nie sądziłam, że da się jeszcze napisać o II WŚ coś świeżego.
piątek, 20 lipca 2018, krwawasiekiera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/07/20 18:23:10
Mój egzemplarz czeka na półce od dawna. Nie ukrywam, że skusiła mnie piękna okładkowa i literacka nagroda..
-
2018/07/20 18:31:24
Ja dostałam e-booka ponad dwa lata temu, ale ostatecznie zachęciła mnie dopiero recenzja u Maple Witchcraft (link jest na blogrollu).
statystyka