Blog > Komentarze do wpisu
Kiedy powiem sobie dość (Będzie bolało, Adam Kay)
Sięgnęłam po Sekretny dziennik młodego lekarza, jak brzmi podtytuł wspomnień absolwenta medycyny starającego się o uzyskanie specjalizacji z położnictwa, w poszukiwaniu lżejszej i odprężającej lektury. W zasadzie pewnie dlatego, że jak zwykle nie przeczytałam blurba, kontentując się informacją, że autor pisze scenariusze do seriali komediowych i robi stand up, a jego prozatorski debiut zdobył m.in. tytuł Sunday Times Humour Book of the Year. A tym razem wydawca lojalnie ostrzega, że lektura tej książki może pozostawić blizny.

Cóż, może. Kay opisuje całą swoją praktykę zawodową, drogę od stażysty po starszego rezydenta, i choć okazjonalnie bywa śmieszno (nie pomyślelibyście, co ludzie są w stanie sobie wsadzić, gdzie i dlaczego), a miejscami wzruszająco, to jednak głównie jest straszno. Warunki pracy młodych lekarzy, jej ilość, a zwłaszcza stopień samodzielności i odpowiedzialności, jaki od samego początku wymusza na nich system, jeżą włosy na głowie. A im dalej, tym gorzej. Taki starszy rezydent odpowiada w praktyce za cały oddział, bo specjalista pełni dyżur... telefoniczny, u siebie w domu. Jeśli zdarzy się jakiekolwiek powikłanie wymagające natychmiastowej reakcji, nie zdąży dotrzeć do szpitala.
Godziny pracy ulegają stale wydłużeniu, co nie wpływa pozytywnie na życie prywatne, mówiąc bardzo łagodnie. Nieobecność z powodu choroby nie jest w pracy dobrze widziana, chory musi sobie załatwić zastępstwo, do odpracowania w późniejszym czasie. Kay na marginesach swojej relacji opisuje stopniowy rozkład stosunków towarzyskich, a wreszcie rozpad swojego wieloletniego związku. Życie i zdrowie pacjentów lekarz zawsze postawi na pierwszym miejscu, i w teorii wszyscy rozumiemy, że tak właśnie być powinno. Przekładanie jej na praktykę, gdy lekarz jest naszym partnerem lub przyjacielem i po raz kolejny odwołuje spotkanie czy randkę z powodu pracy, okazuje się nieco trudniejsze.
Nie jest to więc lekka, humorystyczna opowieść o radosnych i zabawnych stronach pracy młodego położnika. Raczej zgrabna, wartka, przygnębiająco realistyczna relacja z pierwszej linii frontu walki o zdrowie i życie pacjentów oraz własne lekarskie powołanie. Śledzi się ją z zainteresowaniem, kibicując bohaterowi w starciach z kolejnymi przeciwnościami. A od czasu do czasu istotnie można się uśmiechnąć. Polecam.
P.S. Zapiski Kaya wydał u nas Insignis, a bardzo zgrabnie przetłumaczyła Katarzyna Dudzik.
wtorek, 31 lipca 2018, krwawasiekiera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
statystyka