Blog > Komentarze do wpisu
Zróbmy to tak, by nikt nie widział (Poznań. Miasto grzechu, Marcin Kącki)
Miałam najpierw napisać o licznych pominiętych na blogu z braku czasu lekturach z roku poprzedniego, ale pierwsza pozycja przeczytana w 2018 zrobiła na mnie na tyle duże wrażenie, że plan ten uległ zmianie.
Po znakomitym, choć przygnębiającym i przerażającym Białymstoku Marcin Kącki zabrał się za swój matecznik, czyli Poznań. I udało mu się po raz kolejny stworzyć bardzo sugestywny i - eufemistycznie mówiąc - niewesoły obraz miejskiej rzeczywistości. Kluczem do zbioru jest jedno z mott, fragment autobiograficznych zapisków Marii Rudowicz, zatytułowanych Grzeszne miasto. Brzmi on tak: Dziwny dom i dziwni mieszkańcy. Dla oka, przed ludźmi tworzyli niby porządną rodzinę, a każdy z nich żył własnym życiem, odrębnym i tylko w niedzielę następowała pewna zmiana.
Znajduje odwzorowanie w strukturze Poznania, którego cztery części to kolejno: Synowie, Rodzina, Kościół i Matki. W pierwszym rozdziale przeczytamy o dorosłych, którzy jako chłopcy należeli do chóru Polskie Słowiki (jeden z trzech podrozdziałów stanowi przedruk z reportażu Maestro). Nie wszyscy bohaterowie byli ofiarami dyrygenta Kroloppa. Ich dalsze losy także były bardzo zróżnicowane, podobnie jak stosunek ich rodziców do wydarzeń w chórze. W rozdziale Rodzina przeczytamy o historii rodziców pierwszego polskiego ujawnionego dorosłego dziecka poczętego metodą in vitro oraz o zagadkowym zniknięciu ujawnionego geja, a zarazem znanego i szanowanego lekarza, który prowadził bardzo bujne i towarzyskie życie, lecz choć miał wielu przyjaciół, praktycznie nie miał kontaktów z własną rodziną. W rozdziale Kościół znajdziemy historię księdza, który po obnażeniu bezradności instytucjonalnej KK wobec molestowania kleryków w sprawie abp. Paetza zrzucił sutannę. I jak wcześniej był poważany w środowisku naukowym, tak później stał się trędowatym. Jest biografia dziennikarza lokalnej katolickiej gazety, który był przez długi czas blisko z Paetzem. A także bardzo ciekawy - śmieszno-straszny - podrozdział poświęcony historii pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa, zburzonego przez hitlerowców, który obecnie usiłuje się odbudować. Rozdział Matki był dla mnie chyba najciekawszy - otwiera go bowiem podrozdział Jeżycjada (na wszelki wypadek z symbolem znaku towarowego), o rodzinie Barańczaków. Małgorzata Musierowicz to siostra genialnego poety i tłumacza Stanisława, córka "czerwonego lekarza" Jana Barańczaka. W opowieść o tej niezwykłej rodzinie wplecione są też losy mało znanego poznańskiego poety Wojciecha Bąka, zdradzonego przez własne środowisko. Historia jak z Lotu nad kukułczym gniazdem Keseya. W tym rozdziale Kącki umieścił też portret mało poznańskiej matki - wspomnianej na wstępie Marii Rudowicz, autorki Grzesznego miasta. Byłaby takim Grzesiukiem Poznania, gdyby nie to, że życie od dzieciństwa miała przerażająco ciężkie, a momentu zasłużonej sławy i sukcesu związanego ze spisaniem wspomnień w nim zabrakło. Niemniej - postać absolutnie fascynująca. Na jej tle nieco mniejsze wrażenie robi sylwetka  Marii Wicherkiewicz, malarki, literatki i historyczki, skupionej na historii społecznej Poznania. Nieco mniejsze, ale nadal wielkie, bo - jak na czasy, w których przyszło jej żyć oraz posiadany status społeczny - była prawdziwą pionierką feministycznej niezależności. Ale ma ta biografia i dość zagadkowy, a w pewnym stopniu nieprzystający do pięknego obrazka fragment. Jaki? Nie zdradzę, by nie psuć przyjemności z lektury.
Choć to taka masochistyczna przyjemność - bo mimo że całość jest niewątpliwie interesująca, miejscami wręcz fascynująca, to jednak jawi się ten Poznań miejscem dusznym, hołdującym pozorom i nieprzyjaznym jakiemukolwiek indywidualizmowi. Jest to zapewne przesada wynikająca z doboru materiału, jednak nie da się ukryć, że w znacznym stopniu mentalność poznańska to po prostu nasza mentalność narodowa. Niestety. Autor wykonał gigantyczną pracę i udało mu się na jej podstawie stworzyć opowieść - diagnozę, po którą niewątpliwie warto sięgnąć.
niedziela, 14 stycznia 2018, krwawasiekiera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/04/17 18:48:28
Właśnie kończę... i nie mogę oprzeć się refleksji, że Poznań to nie miasto- to stan umysłu... Duszne klimaty... A sama książka- rewelacyjna!
-
2018/04/17 19:10:14
Też zrobiła na mnie spore wrażenie.
statystyka