Blog > Komentarze do wpisu
Bilans czytelniczy 2017
Przeczytanych: 62. Cóż mogę powiedzieć - za to przeczytałam dużo grubych książek. No i chyba w końcu dorosłam do tego, żeby naprawdę nie zwracać uwagi na bilans ilościowy. Najlepszy czytelniczo był październik, kiedy to przeczytałam 8 książek. Zagranicznych: 37. Polskich: 25. Udział procentowy prozy polskiej znacząco wyższy niż w latach ubiegłych, wyniósł tym razem około 40%. Jeśli chodzi o rozkład gatunkowy, to 7 reportaży (w tym męczony przez dwa lata i na trzy podejścia Manson: ku zbrodni Jeffa Guinna), 18 pozycji fantastycznych (byłoby mniej, gdyby nie nominacje do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego), 16 kryminałów, a reszta to proza obyczajowa i szeroko pojęte biografie. Jest też nowa kategoria – niedoczytane: 6. Wszystkie raczej dokończę, z czego jedną – Córki Wawelu Anny Brzezińskiej – tylko dlatego, że muszę.
 
A. NAJLEPSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

1) Margaret Atwood Opowieść podręcznej - najmocniejsze wrażenia, jakich dostarczyła mi fikcja literacka w tym roku. O tym, dlaczego warto pochylić się nad tą niezwykłą, wymagającą emocjonalnie opowieścią, pisałam tu. Jest również fenomenalny serial, o którym napiszę więcej w serialowym podsumowaniu roku.

Cztery z tegorocznych pozycji oceniłam na 5,0 w Biblionetkowej skali. Zgadza się, w tym roku nie wystawiłam ani jednej 6. Jeśli chodzi o średnią jakość lektur, była chyba nieco niższa niż w 2016, ale możliwe, że to tylko ja zrobiłam się bardziej wymagająca. Tylko pięciokrotnie wystawiłam 4,5, a  3,5 lub 4.0 - 46 razy (o trzy mniej niż w roku ubiegłym, kiedy ilość lektur była o 5 większa).

2) Marlon James Księga nocnych kobiet - to jedna z tegorocznych 5,0. Ta powieść to było dla mnie odkrycie na wielu poziomach, ale przede wszystkim zaskoczyła mnie jej maestria językowa, znakomicie oddana w przekładzie Roberta Sudoła. Więcej na temat wrażeń z lektury tutaj.

3) Anna Kańtoch Wiara - z wybraniem laureata trzeciego miejsca nie miałam tym razem problemu. Dlaczego, obszernie wyjaśniałam na blogu. Po piętach deptał Annie Kańtoch Hakan Nesser z cudnie pomyślanym Karambolem. Z wartych uwagi polskich pozycji wymienić chciałabym Tajemnice Rosji Putina Krystyny Kurczab-Redlich oraz jeszcze nieopisane na blogu Celibat Marcina Wójcika i Był sobie chłopczyk Ewy Winnickiej.

B. NAJGORSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA

W tym roku zamówiłam chyba tylko dwie książki do recenzji i wszystkie wybierałam sama. Ciemne strony etatu ciemnymi stronami, ale czytelnicza niezależność stanowi zdecydowany plus. W związku z tym nie było za bardzo z czego wybierać, bo jednak umiem już tak dobierać lektury, by za bardzo się nie sparzyć. Ale tradycyjnie coś się znalazło.

1) Kamil Fejfer Zawód. Opowieść o pracy w Polsce wyprzedził Jakuba Żulczyka niemalże na ostatniej prostej i zbiera tegoroczny laur, ale nawet mi się nad nim za bardzo pastwić nie chce, bo już to zrobiłam w recenzji. Jedyne tegoroczne 2,5 i była to najniższa ocena.

2) Jakub Żulczyk Wzgórze psów - tu było troszeczkę lepiej, a jednak znacznie gorzej, bo po niezłym Ślepnąc od świateł zawiesiłam poprzeczkę dość wysoko. Spadła z hukiem, zamortyzowanym nieco przez ocean wodolejstwa.

3) Edward St. Aubyn Nic takiego. Złe wieści. Jakaś nadzieja - pułapka marketingowa, w którą wpadłam na własne życzenie. Ale że tak nijaką i męczącą pulpą zachwycają się profesjonalni krytycy, to naprawdę nie pojmuję. Z drugiej strony – Żulczyk też miał dobre recenzje. Być może nie istnieje już coś takiego jak profesjonalna krytyka literacka.

C. NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE

Natalia Osińska Fanfik - po „nowej, lepszej Jeżycjadzie” wiele się nie spodziewałam. A jednak mimo pewnych wad powieść jest naprawdę niezła i porusza tematy ważne oraz potrzebne w sposób nienachalny.

D.NAJWIĘKSZE NEGATYWNE ZASKOCZENIE

W tej kategorii tegoroczny wybór nie był trudny: Łukasz Orbitowski, Exodus. Nieudana, męcząca, chaotyczna przez większość objętości powieść jednego z moich ulubionych autorów. To bolało, bo w pomyśle potencjał był. A jednak była to pierwsza książka tego autora, w której przez 80% czasu los bohatera był mi totalnie obojętny.
 
E. ODKRYCIE ROKU

Julian Barnes – tak, wiem, mam refleks:). Ale po świetnym Zgiełku czasu na pewno sięgnę po inne książki autora. Polecacie jakieś tytuły?
 
F. ULUBIONY NOWY BOHATER

Covis LaFayMagicznych akt Scotland Yardu Anny Lange – nekromanta-dżentelmen.

 G. KSIĄŻKA Z NAJBARDZIEJ SKOPANYM ZAKOŃCZENIEM

Wojciech Chmielarz Zombie -  efekciarskie, a przede wszystkim nielogiczne zakończenie sprawiło, że powieść poza tym znakomita straciła szanse na 5.0.
sobota, 30 grudnia 2017, krwawasiekiera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/12/30 15:52:43
Przyznam się, że Twoja najlepsza trójka w pewnym momencie też była moją trójką, taki właśnie miałam dylemat :)
Ja w każdym razie uważam, że 2017 rok wcale nie był taki dobry wydawniczo dla kryminałów i sensacji, przeważała mizeria i trzeba się było nagłowić, by z zalewu przeciętnych wyłowić te dobre.
-
2017/12/30 17:53:08
Atwood planuję przeczytać w przyszłym roku. Zrobiłem dotychczas dwa podejścia do "Zbójeckiej narzeczonej", ale porzuciłem po kilku rozdziałach. Czytałaś ?
Z Barnesem też mam kłopot, znacznie bardziej wolę Iana McEwana.. A może po prostu nie lubię opowiadań?..
Udanego 2018 roku :)
-
2017/12/30 19:29:46
@Jane: widocznie nadajemy na podobnych falach, co zresztą obserwuję nie od wczoraj:) Kryminałów przeczytałaś ponad dwukrotnie więcej niż ja, więc też pewnie więcej razy się sparzyłaś. Mnie troszkę zawiódł Lemaitre i najnowsza French, ale nie były to jakieś poważne rozczarowania. Natomiast istotnie chyba więcej dla siebie znajdowałam w ramach tego gatunku w ubiegłych latach.

@ Tommy: Tej Atwood akurat jeszcze nie czytałam, ale polecam Opowieść podręcznej. Jak nie ta, to już chyba raczej żadna nie chwyci:) Ewentualnie trylogię zapoczątkowaną Oryksem i Derkaczem, której ostatni tom przetłumaczono u nas w tym roku.
Z Ianem McEwanem mam tak, że czytałam na razie tylko Słodką przynętę. Niezła, ale nie zachwyciła na tyle, bym rzucała się na bibliografię autora.Za dużo tam było wodolejstwa. Polecasz jakieś inne tytuły jego autorstwa?
-
2017/12/31 08:28:39
IMHO, oprócz "Słodkiej przynęty", wymieniłbym "Amsterdam", "Ukojenie" oraz "Niewinnych".
-
2018/01/01 10:40:02
Według kolejności, pozyskałam Amsterdam. Postaram się przeczytać go niebawem:)
-
Gość: polixena, *.dynamic.chello.pl
2018/01/10 21:48:01
Najlepsze:
John Steinbeck Zima naszej goryczy
Anna Brzezińska Córki Wawelu
Anna Kańtoch Niepełnia
Robert Holdstock Lavondyss
Sandor Marai Wyznania patrycjusza (tylko pierwsza część, bo druga zamiast zachwycić - wymęczyła)

Osobno muszę wymienić Sprawę pułkownika Miasojedowa Józefa Mackiewicza. Zapewne mają rację ci, którzy zaliczają ją do największych polskich powieści XX w. Przeczytałam, doceniam, ale w serce mi nie zapadła.

Najgorsze:
Jeśli nie liczyć takich kuriozów jak Zbrodnie w Nickelswalde (ale ktoś, kto czyta kryminał wydany przez Novae Res, sam jest sobie winien) czy Lekcje Madame Chic (ale ktoś, kto czyta amerykański poradnik, sam jest sobie winien), to tytuł Chały Roku otrzymuje Hel-3 Jarosława Grzędowicza, będący zarazem książką z najbardziej skopanym zakończeniem.
-
2018/01/11 19:00:30
Ha! Czyli dobrze czułam, żeby od Helu trzymać się z daleka. A Córki Wawelu za trzecim podejściem tak mnie zmogły, że utknęłam jakieś 3 miesiące temu na 56%. Ale dokończę.
-
Gość: polixena, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/01/12 08:36:52
Ani narracja, ani postacie w drugiej połowie książki jakoś szczególnie się nie zmieniają, więc może nie warto robić czwartego podejścia? Z mojej praktyki wynika, że dwie próby zazwyczaj wystarczają; jeśli przy drugiej się nie uda, to znaczy, że NIE i już.
-
2018/01/12 10:46:46
Niestety, książka do recenzji:(
statystyka