Blog > Komentarze do wpisu
Poza tematem, ale czasami człowiek musi, inaczej się udusi
Nie chciałam poruszać na blogu wątków politycznych, bo nie miejsce tu na to, ale po prostu - jako prawnik z wykształcenia i zawodu - dłużej milczeć nie mogę. Kroplą, która przepełniła czarę, była Facebookowa notka Jakuba Żulczyka, pod którą podpisał się Łukasz Orbitowski. Bo o ile nie mam złudzeń co do tego, że zdecydowana większość społeczeństwa nie ma i nie chce mieć pojęcia, o co chodzi w aktualnym legislacyjnym skoku PiS na sądownictwo (Krajową Radę Sądownictwa, nominującą sędziów, mają w całości wybierać politycy, a jej aktualna kadencja, podobnie jak kadencja WYBRANYCH sędziów Sądu Najwyższego, ma być, wbrew jasnym i jednoznacznym normom konstytucyjnym, a zatem normom najwyższej rangi i bezwzględnie obowiązującym, skrócona), to owszem, miałam złudzenia, że tzw. „ludzie kultury” choć istotę tego problemu rozumieją. To naprawdę nie jest trudne – nie będzie sądów niezależnych od polityków, a to, czy politycy wybiorą swoje pionki większością 2/3, czy 3/5 głosów, nie ma najmniejszego znaczenia. Dlatego wielka wolta prezydenta Dudy jest żenująca i nawet jeśli jego nowelizacja ustawy o KRS przejdzie, to – podpisując obie te ustawy – doktor prawa zniszczy niezależne sądy w Polsce i odbierze obywatelom gwarancję obiektywnej weryfikacji wyniku wyborów, bo tę przeprowadza Sąd Najwyższy. To jest demontaż ustroju państwa i nie ma co porównywać go z jakimikolwiek nadużyciami któregokolwiek poprzedniego rządu czy większości parlamentarnej. Pewnie, że takie były. Ale nikt nie kwestionował podwalin demokracji, a tym jest trójpodział władzy.

I teraz wchodzi Jakub Żulczyk, absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, a zatem człowiek, któremu studia uniwersyteckie niewątpliwie dały umiejętność korzystania ze źródeł, tj. odnajdywania informacji, osadzania ich w odpowiednim kontekście, a przede wszystkim ich rozumienia. Nominowany do Paszportu Polityki za Ślepnąc od świateł, scenarzysta zbierającego bardzo dobre recenzje serialu Belfer, autor świeżo po premierze bestsellerowego już Wzgórza psów i ze sporymi zasięgami w social mediach (prawie 50 tysięcy fanów na Faceoboku). Ogólnie – twórca na fali. Cały na biało. I składa następujące oświadczenie na temat bieżących wydarzeń wokół sądownictwa:

Ja tak nieśmiało, jako laik, dlaczego opozycja nie ma żadnego alternatywnego projektu reformy sądownictwa? Zamach na demokrację, który jest faktem, w ich ustach staje się sloganem. Na spotkaniach scenariuszowych jest taka zasada - jeśli chcesz storpedować czyjś pomysł, nawet najgłupszy, musisz mieć kontrpropozycję. Ta kontrpropozycja jest konieczna zwłaszcza wtedy, gdy cały projekt zaczyna tonąć w coraz większych odmętach głupoty.

Chcecie żeby było tak, jak do tej pory? Poczytajcie książkę Justyna Kopińska, którą tutaj polecałem.

Polski wymiar sprawiedliwości jest przesycony patologiami.

Moi koledzy i koleżanki twórcy wystosowali dziś list do prezydenta RP z prośbą o weto ustaw o KRS i SN.

Skoro oni mogą, i ja mogę.

Proszę opozycję o konkretny pomysł na Polskę, w tym inicjatywę ustawodawczą dot. sądownictwa.

To, co się dzieje, to również wina waszej indolencji.

Niestety, gdy nikt nie staje do licytacji, przetarg wygrywają złodzieje.

Pod tą deklaracją podpisał się następnie Łukasz Orbitowski, pisarz, laureat Paszportu Polityki, nominowany do Nike, mający własny autorski program telewizyjny. Absolwent filozofii na UJ.

I tutaj załamałam się w sposób ostateczny. Bo nawet jeśli się jest laikiem, to pewne rzeczy można szybko sprawdzić, doczytać i zrozumieć. Nie trzeba wykształcenia prawniczego, by pojąć, że to, co PiS przepycha jako reformę sądów i walkę z uprzywilejowaną kastą sędziowską, to nie jest projekt usuwający wady systemu, a projekt usuwający bezpieczniki uniemożliwiające przejęcie władzy na stałe przez jedną opcję. Sądy trzeba reformować, przede wszystkim dokładając etatów.  W roku 2016 wpływ spraw do sądów powszechnych wyniósł 14,9 mln i był mniejszy o 1,6 punktu procentowego niż w roku poprzednim, natomiast w porównaniu z rokiem 2012 wzrósł o 6,2%. W okresie 2012-2016 największy wpływ odnotowano w roku 2013 – 15 169 808 spraw (źródło). Ilość etatów sędziowskich na  terenie całego kraju to 10.000 i ponieważ minister Ziobro uważa, że fakt, iż załatwili oni jedynie niecałe 94 % z tych niemal 15 milionów nowych zeszłorocznych spraw, jest skandalem, liczba ta nie będzie zwiększana. Bo i po co? Postępowania nie są przewlekłe z czyjejś zlej woli czy lenistwa, a (prócz zbyt małej liczby sędziów w stosunku do wpływu) dlatego, że np. Inpost, który miał e- zwrotki w standardzie, dzięki czemu potwierdzenie doręczenia pism procesowych i zawiadomień trafiało do sądu natychmiast, przegrał obsługę sądów z Pocztą Polską. Ta e-zwrotek ma niewiele, choć się do ich wprowadzenia w 100%, startując do przetargu, zobowiązała. A jak nie ma wszystkich zwrotek na termin rozprawy, sprawa spada. I następny termin jest za 3 miesiące, albo za pół roku. Bo wcześniej nie ma wolnej sali (patrz niemal 15 milionów nowych spraw rocznie).

Co tu można zaproponować w kontrze, skoro kontrpropozycja już jest, w deptanej i pogardzanej Konstytucji, nazwanej przez Prezesa Kraju książeczką? Co ma skok na niezależność sądownictwa do spraw opisywanych w Polska odwraca oczy? Za to, że Policja fałszuje statystyki, odpowiada Komendant Główny, który każe fałszować, bo tego od niego oczekuje Minister Spraw Wewnętrznych. Dajmy więcej władzy politykom, a mniej realnych możliwości ich kontrolowania sądom, sytuacja na pewno się radykalnie poprawi. Tortury młodocianych pacjentów na oddziałach psychiatrycznych to również efekt zaniechań prokuratury i Policji. Dajmy więcej władzy politykom, a mniej realnych możliwości ich kontrolowania sądom, sytuacja na pewno się radykalnie poprawi. Za błędną diagnozę Beethovena z Murzasichla sądy nie odpowiadają. Wypuścili skazanego zabójcę przedterminowo na podstawie pozytywnej opinii z Zakładu Karnego – ok, ewidentny błąd, ale jak takie ryzyko wyeliminować? Nigdy nie wypuszczać skazanych za najbardziej niebezpieczne przestępstwa? Pisana pod Trynkiewicza ustawa o bestiach jest najprawdopodobniej niezgodna z europejskim prawem, stanowiącym część polskiego porządku prawnego. Kodeks nie przewiduje obowiązku informowania Policji o warunkowym przedterminowym zwolnieniu zabójcy. W tym zakresie warto by zmienić prawo. Ale czy to wina sądów, że prawo jest złe? Chyba raczej wina posłów, którzy je uchwalają. Dajmy więcej władzy politykom, a mniej realnych możliwości ich kontrolowania sądom, sytuacja na pewno się radykalnie poprawi.

Co tu by zmienił alternatywny projekt ustawy o ustroju sądów powszechnych? Który i tak przy obecnym układzie sił w parlamencie wylądowałby w koszu bez czytania? Pewnie, sędziowie to też ludzie i – zwłaszcza przemęczeni zbyt dużą ilością spraw – popełniają czasem błędy. Ale tego się żadną ustawą nie wyeliminuje. Więcej etatów to mniej spraw na głowę i lepsza jakość pracy pojedynczego sędziego.

Od ludzi kultury, dziennikarzy i filozofów, oczekiwałabym większej odpowiedzialności za słowo niż od przeciętnego czytelnika Faktu. A przynajmniej wiedzy, że jak się nie ma pojęcia, o czym się mówi, to warto nie zabierać głosu, zanim się tego nie sprawdzi.

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej, bo przecież ci pisarze kończyli szkoły sprzed reformy i studia w czasach, gdy obowiązywały egzaminy wstępne. Smutno mi.

P.S. Profesor Ewa Łętowska, mój wielki osobisty autorytet, o tym, dlaczego postulat alternatywnej ustawy zmieniającej aktualnie obowiązujące prawo jest pozbawiony sensu. Zachęcam do poczytania.

czwartek, 20 lipca 2017, krwawasiekiera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Apacz, *.net.e-net24.pl
2017/07/21 11:52:13
Cintryjko, koniecznie wyślij linka do tego wpisu Żulczykowi i Orbitowskiemu na ich fejsy czy twittery, może trochę im to otworzy oczy...
-
2017/07/21 11:53:20
Samej to mi chyba trochę nie wypada, ale jeśli chcesz, to zapraszam:)
statystyka