Blog > Komentarze do wpisu
Barbarotti kontra Kamieńska
Tym razem w tym starciu wygrywa bohaterka Marininej (chyba tak to się odmienia, przynajmniej tak to czyni wydawca, ale to jeszcze o niczym nie przesądza:>). Śmierć i trochę miłości to, obok Zabójcy mimo woli, top czytanych przeze mnie przygód Anastazji K. Przy czym walorem jest - ponownie - nie tyle sama intryga kryminalna, co świetnie odmalowane tło socjologiczne i wiarygodne psychologicznie portrety bohaterów. Przy jednym zwrocie akcji, bardzo nie-książkowym, takim życiowym (ale nie w stylu Domu nad rozlewiskiem, tylko prawdziwego życia), autentycznie zbierałam szczękę z podłogi.
Natomiast najnowszy Barbarotti, czyli Drugie życie pana Roosa, trochę mnie rozczarował. Znaczy, był interesujący, ale do samego końca spodziewałam się strzelby, która, niestety, nie wypaliła. I, choć to rozwiązanie odbiegające od gatunkowego szablonu, poczułam się, delikatnie rzecz ujmując, trochę nabita w butelkę. Z czytanych przeze mnie książek Nessera tę oceniam najniżej, jakieś 6/10. Co nie znaczy, że nie warto.
wtorek, 06 grudnia 2011, krwawasiekiera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/07 11:38:34
Jesteś chyba trzecią osobą, którą lekko znudził, a nawet rozczarował Nesser panem Roosem. Chyba na razie dam na wstrzymanie z tą lekturę, zaczynam tęsknić za porządnym psychopatą, albo super detektywem.
-
Gość: folja, *.dynamic.chello.pl
2011/12/12 21:11:48
w którym to momencie marinina tak zaszalała, ze zbierałaś szczękę z podłogi? wiem, że czytałam tę książkę, ale niestety nie mogę tego faktu przypisać do konkretnego punktu w czasie, wiem, że mi się podobało, chociaż oczywiście byłam tradycyjnie zażenowana, że kamieńska jest "oczywiście tak fotogeniczna jak milion dolarów" ;)

uch, to dobrze, że nie kupiłam jeszcze nessera, coś mnie właśnie przed nim powstrzymywało, a już stałam pięknie w kolejce do kasy :>
-
2011/12/13 10:34:00
Gdy ujawniły się prawdziwe motywy ubogiego miłośnika greckich filozofów:O
Ja robię sobie dłuższe przerwy pomiędzy jedną A.K. a drugą, to mnie to "szara mysz+makijaż=olimpijska bogini" aż tak nie wkurza. Ot, dobrodziejstwo inwentarza.
Przydałby się jakiś nowy Akunin. Z tych porządnych.
statystyka